Dziś komentarz. Chciałam nie poruszać tematów politycznych, ale ten akurat dotyczy pieniędzy i podatków, a to mnie interesuje, więc jednak. Stało się.
Jak to bywa przed wyborami, serwuje się nam mnóstwo papki marketingowej i nierealnych obietnic. Najchętniej politycy chcą dotrzeć rzecz jasna do jak najszerszej grupy docelowej. A taką właśnie grupą jest przeciętny Polak zarabiający pewnie ze 2000 zł. Nie chcę tu mówić o średniej krajowej, bo tę to wszyscy wyśmiewają. Przypominam, że średnia krajowa NETTO we wrześniu 2015 to 2894,43 zł.
Dlatego też świetnie działa trąbienie na prawo i lewo o podniesieniu progów podatkowych dla bogatszych. Mistrzem absurdu w tym wszystkim jest partia RAZEM, która proponuje następujące progi:
- 0% dla podstawy opodatkowania poniżej 12000 zł (to akurat plus, prawie 4 x wyższa kwota wolna od podatku niż obecnie)
- 22% ponad kwotę 12000 zł
- 33% ponad kwotę 60000 zł
- 44% ponad kwotę 120000 zł
- 55% ponad kwotę 250000 zł
- 75% ponad kwotę 500000 zł
Powiem Wam, że jestem czymś takim przerażona. Dawno nie czytałam takich bzdur. Przede wszystkim zauważcie, że partia RAZEM chce ogólnie podnieść podatek dochodowy, bo idąc średnią krajową czy też tą prawdziwą średnią, której nie da się określić, ale zapewne jest niższa, większość Polaków łapie się do drugiego progu podatkowego, który według nich miałby być większy aż o 4% od obecnego (przypominam, obecnie mamy dwa progi podatkowe – 18% i 32%). I równie dużo osób do trzeciego progu (czyli aż 15% więcej niż dotychczas).
I teraz dalej – osoby zarabiające na umowę o pracę kwotę 5000 zł brutto (czyli obecnie 3 550,19 netto!, no rzeczywiście, bogacze), będą się bały otrzymać podwyżkę czy premię, bo powyżej tej kwoty będą już musiały oddać aż 33% tych dodatkowych przychodów. Będą dostawać premie „na czarno”?
Dalej. Osoba zarabiająca aktualnie 7 034,39 zł netto (10000 zł brutto), powyżej tej kwoty, musiałaby płacić aż 44% podatku. Ja rozumiem, że dla większości Polaków zarabianie 7 tysięcy złotych to kwota nie do osiągnięcia, ale czy rzeczywiście ktoś, kto tyle ma, może być uważany za osobę na tyle bogatą, że może płacić ponad 40% podatku dochodowego? Moim zdaniem komuś takiemu jeszcze dużo brakuje, by mógł nosić miano bogatego.
I ogólnie – z jakiej niby racji ktoś taki miałby płacić tak duże podatki? Przecież osoby zarabiające więcej, już teraz dorzucają się do skarbu państwa znacznie bardziej niż osoby zarabiające mniej. Są bardziej aktywnymi konsumentami, kupują więcej i droższe towary. Dzięki nim do budżetu trafia znacznie więcej kasy chociaż z podatku VAT! No i ogólnie bardziej nakręcają gospodarkę.
Poza tym, dlaczego miałoby się karać osoby zarabiające dużo? Że niby powinniśmy zakładać, że jak ktoś zaszedł dalej, osiągnął sukces, to na pewno zrobił to nielegalnie? Że jest oszustem? Ja rozumiem, że takie jest podejście do ludzi, którym się udało, bo niestety jako Polacy jesteśmy bardzo zawistni, ale bez przesady! Może lepiej założyć, że ktoś sam i powoli doszedł do swojego sukcesu bardzo ciężką pracą?
Kolejna sprawa. Przecież osoby zarabiające dużo, załóżmy te pół miliona rocznie (przypominam, że brutto), to ludzie mega ogarnięci. Wiadomo, że nie pozwolą sobie na to, by oddać 3/4 podatku powyżej tej kwoty. Zatem zamiast do budżetu trafić 19% (aktualna stawka podatku liniowego, na której są ci, którzy zarabiają więcej, na kontraktach managerskich itp.), nie trafi nic, trafi okrągłe ZERO, bo sprawa zostanie załatwiona w taki sposób, żeby im nie odbierać.
Uchh, no to się nagadałam. A co Wy o tym sądzicie? Może macie odrębne zdanie? Chętnie podyskutuję.


Raczej nie mam nic do dodania, bo się zgadzam. Ktoś powinien raczej zainteresować się CITem 🙂
CIT chce znieść chyba Korwin Mikke, a jakaś partia chce wprowadzić podatek od hipermarketów, to też w sumie trochę związane 😀
PIS chce obniżyć CIT do 15%, jak również opodatkować hipermarkety o pow. większej niż 250 m2
Obniżenie CIT jest moim zdaniem świetnym rozwiązaniem.
Podstawowe i zasadnicze kwestia, to rozliczanie z obietnic o „złotych górach” Tych, którzy potem dorwą się do władzy. Wszyscy wiemy jak działa brak „bata” na takich gagatków.. dużo mówią przed wyborami, a mało co się potem sprawdza.
Palikot w ostatnich wyborach też miał słuszne argumenty, jak np. zlikwidowanie senatu. Co z tego, jak pierwszym czym się zajął to zdejmowanie krzyża. Jestem głęboko wierzący, ale szczerze.. mam to gdzieś czy ten krzyż tam wisiał czy nie. Jak wisiał to niech sobie wisi, jak nie wisiał, to nie wieszać. Po prostu jest milion innych ważniejszych spraw. A partia która zdawała się mówić w miarę sensownie przed wyborami, po nich zajęła się „pierdołami”.
Politycy nie są rozliczani z tego co mówią i to podstawowy błąd.. Można ich porównać do pracownika, który nakłamie podczas rozmowy kwalifikacyjnej, za co dostaje ciepłą posadkę bez weryfikowania efektów przez najbliższe 4 lata..
Zdecydowanie jestem przeciwko wprowadzeniu takiego systemu podatkowego? Rozumiem, że według partii Razem to wszyscy powinni zarabiać tyle samo bez względu na jakość, ilość i wydajność swojej pracy. O ile wyższa kwota wolna jest przydatna to stawki powyżej 40% uważam za niesprawiedliwe.
Najpierw należałoby skontrolować wydatkowanie aktualnych „dochodów” państwa zarówno rządowych, jak i samorządowych. Według mnie ok 10-15% wydawanych możnaby zaoszczędzić.
Tak, mniej więcej takie podejście ma partia Razem. Witaj socjalizmie!
też uważam, że karanie osób lepiej zarabiających (czyli zazwyczaj mających spore doświadczenie + właściwe wykształcenie + ewentualnie wąską specjalizację) wyższym podatkiem jest nie fair. Tak jak mówisz: VAT + akcyza i tak sporo zabierają. A przy okazji – w przeciwieństwie do podatku dochodowego, napędzają gospodarkę… Więc ogólnie drugi prób obecnej stawki bym ustawił gdzieś w okolicy minimum 180 tys brutto rocznie (15 tys brutto miesięcznie), bo obecny próg (~85 tys brutto rocznie) to jest raptem 20 tys €, czyli relatywnie niewielka kwota jeśli chodzi o rzeczywistą wartość pieniądza.
To prawda, obecnie wystarczy zarabiać bodajże 7 tys. netto, żeby załapać się już na wyższy próg podatkowy.
O partii Razem i jej pojęciu o finansach nie jestem najlepszego zdania od kiedy opublikowałaś na blogu filmik z wywiadem z przedstawicielką, która kompletnie nie miała pojęcia czym jest netto a czym brutto jeśli chodzi o pensję i koszty pracodawcy. Ich propozycje dotyczące podatków są moim zdaniem równie durne jak wypowiedzi tej dziewczyny 🙂
To prawda, też od wtedy mam o nich złe zdanie 🙂 Zastanawiam się więc, skąd oni się urwali.
Nico dodać, nić ująć – podpisuję się pod wypowiedzią Agnieszki 🙂
Zgadzam się w pełni z Panem Bartłomiejem. Najpierw powinniśmy ogarnąć to co mamy.. i oszczędzić tam gdzie się da. Dobrym przykładem są tutaj kopalnie i Twój wpis Magdo na ten temat.
Nie wiem ile w tym prawdy, bo prowadzący nie podał nam danych statystycznych, ani źródła. Ostatnio na wykładzie dowiedziałem się, że średnio z naszych podatków (przypuszczam że chodziło o kwotę wyciągnięta w sumie z pośrednich i bezpośrednich podatków jakie płacimy) na górników dopłacamy 300zł.. miesięcznie. Nie chcę tutaj wywoływać burzy na temat czy górnikom się należy czy nie należy. Po prostu umieją walczyć o swoje. Swoją drogą jakbym miał takie przywileje, to też zrobiłbym pewnie wszystko aby je zatrzymać.
Ale tutaj wychodzą patologie i przykłady, że część kasy idzie w różne czarne dziury. Jeżeli ustalilibyśmy progi podatkowe na zasadzie planu Partii Razem, to skutki byłyby wręcz odwrotne. Tak jak piszesz, bogaci i zaradni uciekliby z podatkami za granicę, tam gdzie byłyby niższe, proste. A po za przeproszeniem „dupie” dostaliby jak zwykle szarzy obywatele, bo takich ścignąć najłatwiej..
No tak, sama prawda 🙂 Szaraczkom się obiecuje, ale i szaraczkom się obrywa najbardziej.
O górnikach, z tego co pamiętam, Magda też pisała… Zgadzam się w 100% z Twoim podejściem. Tak jak kwota wolna od podatku powinna być (mocno) podniesiona tak i powinno się pomyśleć o tych, którzy pracują, kształcą się i niejednokrotnie poświęcają się swojej pracy i swoim biznesom w 150%. Często ci, którzy zarabiają więcej przenoszą się (wraz z rodzinami) do miejsc gdzie mogą zarobić, częściej ryzykują (czy można płacić minusowy podatek za stratę?).
To naprawdę przerażające, dlatego najlepiej odpalić biznes w kraju, gdzie nie ma podatków, ale nie każdy może sobie na to pozwolić.
Co do polityki, to PIS wygra 100%, już dawno się dogadali z PO. Od lat, tylko się zmieniają i robią największy szum wokół siebie.
Miłego dnia 🙂
Szczerze mówiąc, jak tak dalej pójdzie, to zacznę myśleć o tym, by przenieść firmę za granicę.
Zgadzam się, jest to kompletnie poroniony pomysł. Partia RAZEM dąży do tego, aby nie było osób bogatych i wszyscy po równo byli biedni. Partia, której lider w koszulce Marksa propaguje komunizm, powinna pozostać jak najdalej od sceny politycznej: http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/koszulka-z-marksem-wystep-u-boku-komunistycznej-partii-polski-wipler-atakuje-zandberga-foto-video#
Eugeniusz, nie wiedziałam, że Zandberg to aż tak 🙂 Masakra!
Powinni zmienić nazwę na Partia Janosik, bo narzekają, że nie mają silnego lidera…
Dobre 😉
Rzeczywiście większe opodatkowanie bogatszych nie ma większego sensu. I tak to oni dokładają najwięcej do budżetu państwa. Uważam, że jest to poszukiwanie pieniędzy nie tam gdzie trzeba. Jednak najłatwiej jest opodatkować społeczeństwo bo to najprostszy sposób na pozyskanie pieniędzy…
Nie wyobrażam sobie sytuacji, że ja staram się w pocie czoła, rozwijam swoją firmę, inwestuję, nie śpię po nocach. I tak przez parę lat. Aż w końcu dochodzę do przyzwoitego poziomu, zatrudniam pracowników itd. i w nagrodę dostaję kosmiczny podatek i łatkę złodzieja! Doszłoby do tego, że bardziej opłacałoby się nic nie robić i narzekać…
Ja też sobie tego nie wyobrażam 🙂
może odczytacie to jako agitację, ale nie w tym mój zamiar, chcę tylko powiedzieć, że Korwin miła rację, biednym zabiera się mało, bogatszym więcej… a szkoda gadać
Irka, żadna agitacja, zgadzam się 🙂
To jakiś żart. Uważam, że podatki niezależnie od tego ile sie zarabia nie powinny przekraczać 30%. Powinnismy raczej tak jak juz ktos napisal uważniej wydawać ,,państwowe” pieniadze. Zlikwidować przywileje dla poslow np duza kasa na prowadzenie biura poselskiego w ktorym pracuje matka, corka i kochanka (a wszystkie dostają pensje z naszych podatków), kilometrowki – komu z nas pracodawca zwraca za dojazd do pracy? I inne przywileje.
Proponowalabym tez bardziej sie przyłożyć do likwidacji szarej strefy. I wtedy okazałoby sie, ze pieniedzy w budżecie jest duzo więcej.
Co do średniej krajowej to wbrew pozorom mało osób ma ,,az” taki dochód. Jest rzesza ludzi, ktora pracuje za najniższą krajową. A jak wszyscy wiemy najniższa krajowa to nie jest zycie, a wegetacja.
Do tej pory zawsze chodziłam na wybory, ale w tym roku chyba pójdę i oddam nieważny głos bo najzwyczajniej w świecie nie mam na kogo zagłosować.
Jak słyszę pomysły 500zl na dziecko to mnie krew zalewa. Co spowoduje taki genialny ,,pomysł”? To, ze w rodzinach patologicznych będzie sie rodziło więcej dzieciaka pieniadze będą przepijane, dzieci po skończeniu ,,dopłat” wylądują w domach dziecka i znowu podatnik dopłaci. Zamiast 500zl na dziecko niech państwo da żłobek za darmo albo przedszkole (a najlepiej jedno i drugie). I to moim zdaniem byłaby to realna pomoc dla młodych rodziców. I mysle tez, ze każdy normalny rodzic bardziej by taką pomoc docenił. Mam prawie 26lat i wiem, ze w ciagu najbliższych 5 lat nie zdecyduje sie na dziecko ze względów finansowych.
Po pierwsze, zauważ, że kwota wolna od podatku jest dużo wyższa niż w obecnym systemie.
Po drugie, proszę się zapoznać z pojęciem PROGRESJI PODATKOWEJ 🙂
Nikt osobie, która zarabia 5000 czy 7000 zł, nie zabierze kosmicznego podatku …
Zresztą chcemy inwestować we wspólne dobro, szkolnictwo, służbę zdrowia…
Pozdrawiam 🙂
Julko, to ja odsyłam ponownie do wpisu, bo doskonale wiem, co to progresja podatkowa. 4 razy w tekście napisałam o podatkach „powyżej tej kwoty” mówiąc o wyższym progu podatkowym.
Świetnie, wszyscy chcą inwestować we wspólne dobro.
Ja bym nie przesadzał z tym oburzeniem – przecież to całe Razem to są neobolszewicy.
To takie kanapowe towarzystwo, które nie ma co robić ale jest pierwsze do tego, żeby budować Nowy Wspaniały Świat.
Efekty wszyscy znamy z historii – miliony ofiar, klęski głodu, łagry i obozy.
Ludzie nie są już tacy głupi, w krajach zachodnich tacy kretyni to folklor na marginesie polityki i w Polsce też tak będzie.
Myślę, że partia Razem inspiruje się krajami skandynawskimi. Nie bierze natomiast pod uwagę tego, że społeczeństwo krajów skandynawskich jest po pierwsze bogatsze od polskiego, a po drugie nie istnieją tam aż tak duże różnice w zarobkach, jak w Polsce. Przenoszenie zatem państwa socjalnego do Polski po prostu się nie uda.
Jak widać lewica nie dostała się do nowego Sejmu. Oczywiście poza lewicą, która siebie dla zmyłki nazywa prawicą;-)
Mówisz o PO? :>
Stawiam na PiS ;-P niektóre ich postulaty są jeszcze bardziej lewicowe od partii samego Leszka Millera 😉
Pytanie czy mówimy o poglądach lewicowych ogólnie? Jeżeli tak, to faktycznie lewicy jako takiej w nowym rządzie nie będzie. Ale już w aspekcie gospodarczym bardziej w lewo od centrum wystają chociażby: Kukiz, Nowoczesna, PO.
Korben, wyżej info o PiS. To by znaczyło, że cały nowy sejm to lewica 😀
Słusznie słusznie 🙂
Akurat miałem tutaj na myśli PiS. Partia, która zwie się prawicową, a poglądy gospodarcze są mocno lewicowe.
W sumie PO też by się kwalifikowało, ale dla zmyły PO nazywa siebie partia liberalną 🙂
No tak, w sumie racja 🙂
Myślę, że większość – o ile nie wszyscy czytelnicy Twojego bloga mają takie samo zdanie. To populistyczna papka… Zabrać bogatym, bo mają 🙂 I tak jak piszesz, jeśli ktoś zarabia duże pieniądze to jest duże prawdopodobieństwo (:>), że jest ogarnięty… A jak sam nie jest, to na pewno zatrudnia ludzi, którzy doskonale wiedzą jak się zatroszczyć o jego dochody, tak, żeby w kieszeni zostało jak najwięcej 🙂
Tak jak można się przejechać na zbyt wysokim podatku akcyzowym, który o dziwo, im wyższy, tym niższe wpływy do budżetu. Tak samo można sobie strzelić w kolano takimi rozwiązaniami. Bo szczerze mówiąc, trzeba być idiotą, żeby oddawać 75% (czy nawet 50%) swoich zarobków…
No tak. My myślimy podobnie. Niestety nie jesteśmy większością 🙁
Według kalkulatora Razem, 95% społeczeństwa ma niższe dochody ode mnie. So rich. Podbudowali moje ego 😉
A tak serio. Według Credit Suisse Research Institute w 2017 r. może być w Polsce +/- 78-85 tys. milionerów. Gdyby ich zebrać do kupy, wyjdzie jedno niepozorne, średniej wielkości miasto na mapie Polski, np. taki mój rodzinny Głogów (obecnie ok. 76 tys. mieszkańców) – w tej chwili milionerów w Polsce jest ok. dwa razy mniej 😉
Dlatego nasuwa mi się pytanie, skąd taka panika o progresję 75% dla najbogatszych? I to w dodatku dla nadwyżki pow. pół miliona dochodu rocznie, co po uwzględnieniu kwoty wolnej od podatku i wcześniejszych progów, daje np. dla osoby o rocznym dochodzie wynoszącym powiedzmy ok. 520 tys. zł efektywny podatek dochodowy poniżej 50%, a dokładniej 46%??? 🙂
Na moje oko, Razem nie ma w ciągu najbliższych, a nawet podczas kolejnych wyborów szansy na objęcie władzy i znaczące modyfikacje prawa podatkowego. Więc choćby z tego powodu bym się nimi tak tymi progami nie przejmowała. To raz.
Dwa, kwestia ucieczki podatkowej. Gdyby taki podatek wprowadzono, to kasy najbogatszym nie byłoby tak łatwo przerzucić poza granice Polski. We wrześniu tego roku sejm uchwalił ustawę dotyczącą PIT i CIT utrudniającą wyprowadzanie zysku za granicę. Razem postuluje poza tym zaostrzenie prawa dotyczącego przepadku majątkowego – jeśli podmiot zostanie nakryty na omijaniu prawa i niepłaceniu podatków, zostanie pozbawiony całości środków, którymi się posługiwał przy popełnieniu czynu zabronionego. W państwie rządzonym przez Razem gra nie byłaby warta świeczki, bo w momencie nakrycia traci się całość celowo nieujawnionych dochodów.
I wreszcie trzecia, chyba najważniejsza sprawa. Warto sobie zadać pytanie, po co Razem taki podatek? Czy naprawdę chodzi o ukaranie najbogatszych (swoją drogą, w żadnym wywiadzie przedstawicieli tej partii nie padło takie stwierdzenie, żebyśmy byli obiektywni…)? W swoim programie podają konkretne argumenty. Jaki efekt chce osiągnąć Razem takim podatkiem? Warto wiedzieć, że 75% to nie jest największy w historii próg podatku dochodowego. Na świecie zdarzały się o wiele wyższe stawki, np. ponad 90% w powojennych USA i to obowiązujących przez niemal ćwierć wieku – polecam 12 stron raportu – dopiero Nixon ciachnął stawki podatkowe, ale i tak do astronomicznej na dzisiejsze realia stawki 77%:
http://abcnews.go.com/Politics/eisenhower-obama-wealthy-americans-mitt-romney-pay-taxes/story?id=15387862
Co się działo wtedy w Stanach? Zabawna sytuacja, ponieważ… Praktycznie nikt nie płacił takiego podatku. I to nie dlatego, że nie było bogaczy. Byli – i im również prawnie utrudniono drogę do odprowadzania kapitału do rajów podatkowych. W związku z tym musieli reinwestować kapitał, by im go nie odebrano. Czyli ich fortuny na okrągło generowały zyski, a nie leżały odłogiem w prywatnych skarbcach top menedżerów. Inwestowano w badania, zakup nowych maszyn, wyspecjalizowaną kadrę – a więc taką, której trzeba było też płacić wyższe stawki itd. W efekcie USA notowało wtedy jeden z najszybszych wzrostów gospodarczych, tzw. Great Prosperity, bo wyższe płace OGÓŁU społeczeństwa (a nie małego % najbogatszych) nakręcały konsumpcję (na zasadzie więcej zarabiam – więcej wydaję):
http://www.ritholtz.com/blog/2011/09/great-prosperity-1947-1977-vs-great-regression-1981-present/
Dla jasności, nie twierdzę, że tylko i wyłącznie te ówczesne stawki podatkowe się na to złożyły, bo na pewno nie, zbyt wielkie byłoby to uproszczenie – to bardziej wielowymiarowe zagadnienie, o którym pisano grube książki 😉
Wspominam o tym tylko po to, by postawić na zakończenie pytanie, czy taki scenariusz sprawdziłby się w obecnej Polsce? Mam spore obawy, jestem skłonna odpowiedzieć, że nie, że wprowadzenie takiego podatku niewiele da. Jesteśmy raczej krajem biednym, a nasza gospodarka opiera się niestety nie na rodzimej produkcji i innowacyjności, tylko nakręca ją kapitał i przedsiębiorcy zagraniczni. Oni zabiorą swoje zabawki i przerzucą jeszcze bardziej na wschód i będziemy w czarnej d… Ostatnio pojawił się bardzo moim zdaniem pesymistyczny raport na ten temat: http://www.biztok.pl/gospodarka/polska-poddostawca-europy-miazdzacy-raport-o-dzialalnosci-korporacji-w-polsce_a22545
Tak jak pisał już Wojtek, ludzie z Razem najpewniej wzorują się na historii USA i krajów skandynawskich, ale przy obecnej kondycji Polski to brzmi jak utopia.
No i jestem też bardzo ciekawa, co wyniknie z postulatów innej partii, .Nowoczesnej. Wydają się póki co bardzo proprzedsiębiorczy. Pożyjemy, zobaczymy 🙂
Zgadzam się Dana w 100%. I dzięki za wyczerpujący, dopowiadający komentarz. Długi prawie jak wpis 😉
Całe szczęście te bzdury nigdy nie będą wprowadzone 🙂
W tym kraju Polacy są karani za to, że są Polakami. Dziękuję.
Mnie też przerażają podatkowe propozycje partii RAZEM i wymysły w stylu 500 zł na dziecko. Rozdawanie zasiłków raczej nie pobudza rynku pracy, a tym samym – nie napędza gospodarki. Zwracam tylko uwagę na fakt, że wspomniany kontrakt menedżerski jest formą umowy cywilnoprawnej, a działalność wykonywana osobiście jest opidatkowana stawką 18%, ewentualnie 32%. Chyba, że ktoś jest na „liniówce” i w ramach kontraktu wystawia fakturę, to tak może się zdarzyć
Zaglądam na Twojego bloga od czasu do czasu. Kilka miesięcy temu coś u Ciebie skomentowałem i widzę teraz, że wpis nie przeszedł moderacji (pomimo tego, że nie obrażałem Cię, a jedynie merytorycznie wytknąłem Ci błędy w rozumowaniu). Ten pewnie też nie przejdzie, ale w sumie kieruję go do Ciebie.
Na podstawie tego wpisu udowadniasz, że nie masz pojęcia o polityce, ekonomii, realnej gospodarce i zagadnieniach społecznych. Nie jestem zwolennikiem partii Razem, ale to jest zwykły socjaldemokratyczny program, jakich wiele wśród rozmaitych ugrupowań na całym świecie. Doucz się, dziewczyno – to nie są żadne „bzdury”. Nazywanie ich komunistami czy bolszewikami (to akurat mowa nie o Tobie, a o komentujących, ale być może zgadzasz się z tymi stwierdzeniami) świadczy o braku elementarnej wiedzy dotyczącej doktryn politycznych (polecam choćby Wikipedię). A Marks to jeden z najwybitniejszych filozofów i socjologów w historii. I piszę to jako zwolennik zupełnie innego nurtu.
Np. trafnie opisywał on dlaczego pomimo tego, że zyskalibyście na realizacji programu socjaldemokratycznego (jak na oko 80% Polaków), jesteście przeciw (polecam googlowanie po haśle „false consciousness” czy „fałszywa świadomość”).
Chyba już tu nie wrócę. Tak czy siak pozdrawiam 🙂
Waleek, to, że inni mają inne poglądy niż Ty, nie znaczy, że nie mają pojęcia o ekonomii 🙂 Poza tym, nie czuję, że muszę Ci cokolwiek udowadniać.
Pozdrawiam!
Rzecz w tym, że to nie jest kwestia poglądów. To kwestia sprawdzenia podstawowych faktów jednym googlem. To jakbyśmy się kłócili czy kursywę w html osiąga się stosując czy , a Ty byś utrzymywała, że to pogląd jak każdy.
Oczywiście 😉 kompletnie nie trafiłeś z porównaniem.
Dlaczego? Uzasadnij.
Chociaż nie zaliczam się do grupy najbogatszych Polaków 😉 trochę mnie bulwersuje to, że najbogatsi płacą najwyższe podatki. Nie rozumiem, dlaczego osoby, które do czegoś dążą i osiągają wiele w życiu, m.in. pieniędzy, są karane, a ci, którzy nie zamierzają parać się pracą – dostają zasiłki i tym samym żadnej motywacji, żeby przyczynić się do tzw. dobra ogólnego. Wydaje mi się, że pomysł, aby zrównać procent podatku we wszystkich progach to najrozsądniejsza z tegorocznych propozycji wyborczych (pomysł Nowoczesnej). Nie jestem ekonomistką (niestety!), ale zdrowy rozsądek podpowiada mi, że obecny układ jest trochę chory.
!00% racji 🙂
Obecny system podatkowy również nie jest sprawiedliwy – jeżeli pracujesz na etacie, płacisz wg progów 18/32% ze śmiesznie niską kwotą wolną (3091zł), a przechodząc na „samozatrudnienie*” lub prowadząc działalność możesz oddawać 19% Twoich dochodów (podatek liniowy), niezależnie od ich wysokości. Do tego płacisz ryczałtowe skłądki ZUS – przy niskich dochodach to się nie opłaca, ale im wyższe, tym de facto obciążenie Twoich zarobków jest niższe.
Oprócz tego mamy wiele uprzywilejowanych grup np. rolnicy – czy to małe, rodzinne gospodarstwa, czy duże „przedsiębiorstwa rolne” – wszyscy płacą składki ubezp. społecznych (KRUS) o wiele niższe, niż reszta społeczeństwa (pracujący, przedsiębiorcy, itp).
Czy to jest w porządku?
Nie mówiąc już o różnych :szwindlach” np. Specjalne Strefy Ekonomiczne, w których na ulgi podatkowe łapią coraz częściej się głównie duże, zagraniczne przedsiębiorstwa (np. szwajcarski bank UBS, dla którego rozszerzono Legnicką SSE o biurowiec w centrum Wrocławia, Amazon w Bielanach Wr. – Tarnobrzeska SSE).
Czy to jest w porządku, że dla wielkiego biznesu tworzy się specjalne możliwości zwolnienia/obniżenia opodatkowania (jak wspomniane przeze mnie rozszerzanie „na zamówienie” SSE)?
Strefy miały, dzięki ulgom zachęcać przedsiębiorców (mniejszych i większych) do inwestowania w regionach o najwyższym bezrobociu. Jednak idea tego rozwiązania już dawno została wypaczona. Przypomina to bardzo słynne „ulgi dla hipermarketów” sprzed lat.
Tak naprawdę nie jest najważniejszym problemem, to czy system podatkowy (oraz ubezpieczeń zdrowotnych, społecznych, itp) jest progresywny, czy liniowy, ale czy jest sprawiedliwy – czy dokładnie te same zasady dotyczą różnych grup (pracowników, „samozatrudnionych*”, małych firm, dużych przedsiębiorstw, rolników).
Gdyby nasze podatki finansowały w większym stopniu to, z czego skorzysta większość obywateli, a mniej „fanaberii” władzy, to mógłbym płacić PIT/CIT nawet wg pomysłów Partii Razem. Ale, żebym mógł się na to zgodzić, to muszę widzieć efekty takiej polityki.
A jeżeli chcemy kogokolwiek „faworyzować”, to IMHO powinny to być raczej małe i średnie firmy (najlepiej z krajowym kapitałem), zatrudniające większość załogi na umowy o pracę. Bo długoterminowo lepszą inwestycją dla gospodarki jest zbudowanie silnego, rodzimego kapitału, niż ściąganie biznesu z zagranicy. Zagranicznych inwestorów interesują wyłącznie zysk i niskie koszty prowadzenia działalności i zatrudnienia.
Jeżeli znajdzie tańszą „siłę roboczą” o wymaganych kwalifikacjach, to przeniesie działalność w inny region świata. A Polska, jeżeli chce się rozwijać, nie może w nieskończoność konkurować „ceną” z państwami azjatyckimi (np. Chiny, Indie), czy nawet z regionu (np. Ukraina, państwa byłej Jugosławii).
Natomiast co do samego rodzaju podatku dochodowego musimy się zdecydować, czego oczekujemy od Państwa – możemy mieć równy i niski (dla wszystkich) podatek liniowy, ale to oznacza, że chcemy „państwa minimum”, które z budżetu finansuje jedynie to, co niezbędne (czyli np. policja, wojsko, drogi), a większość dotychczasowych „usług” Państwa przechodzi na podmioty prywatne, którym płacimy zgodnie z ich cennikami.
Jeżeli natomiast chcemy „państwa opiekuńczego”, które zapewnia coś więcej, niż wspomniane minimum, to podatki muszą być wyższe i trzeba stanąć przed pytaniem – „dla kogo?” – czy podwyższamy podatek dochodowy wszystkim o tyle samo pkt. proc. czy ustalamy podatek progresywny?
Wcale nie uważam, żeby 75% dla kwot >0,5mln było takim złym pomysłem – przedsiębiorstwa będą wtedy większą część zysku przeznaczać na rozwój firmy i/lub podzielą między większą liczbę pracowników, niż wypłacać gigantyczne premie dla samego zarządu (zysk nie jest wyłączną zasługą szczebla kierowniczego), żeby uniknąć niesprawiedliwego opodatkowania. Najlepiej, gdyby na początku dotyczyło to spółek i instytucji należących do Państwa/samorządów oraz stanowisk urzędniczych (w tym wybieralnych np. prezydenci, wójtowie, itp.). Nikt (poza samymi zainteresowanymi) nie będzie protestował, bo wynagrodzenie ww. osób jest finansowane z naszych pieniędzy.
P.S. *Nie lubię określenia „samozatrudnienie”, bo najczęściej oznacza ono fikcyjną działalność, gdyż większość z takich „przedsiębiorców” ma tylko jednego „kontrahenta” – swojego eks-pracodawcę, a firmę zakłada wyłącznie w celu zmniejszenia kosztów zatrudnienia.
P.P.S. Nie wiem, czy wiecie, że w latach powojennych w Stanach Zjednoczonych (do roku 1964) najwyższa stawka podatku dochodowego wynosiła ponad 90% i wcale nie przeszkadzało to w rozwoju ich gospodarki.