Mam już dość strajków i płaczów górników, którym grozi utrata pracy. I mam całkowite prawo do tego, by się na ten temat wypowiadać, bo jestem córką górnika, a przez 3/4 życia mieszkałam na Śląsku. Nadal wielu moich znajomych i ich rodziców pracuje w kopalniach. I doskonale zdaję sobie sprawię z tego, że to, co napiszę, się im nie spodoba. Wiem to po tym, jak zapraszają mnie na wydarzenia typu „Tak dla odwołania Kopacz” czy „Nie dla zamknięcia tej i tej kopalni”.
Kopalnie przynoszą straty. A biznes to biznes.
Kompania Węglowa to firma, jak każda inna. Nie żadna fundacja. Dlatego powinna na siebie zarabiać. Jak firma na siebie nie zarabia, a przynosi milionowe straty, powinno się coś z tym zrobić. Jeśli to coś się nie uda, powinno się tę firmę zamknąć. Wiem, że trochę upraszczam, ale tak właśnie działają zasady biznesu. Gdybym prowadziła firmę, która nie ma za bardzo szans na to, by stanąć na nogi, odpuściłabym i po prostu ją zamknęła. Tymczasem Kompania Węglowa przynosi 200 mln zł strat miesięcznie i dopiero teraz ktoś zajął się tym, by temat ogarnąć. I to się nie podoba. Oczywiście, ale tylko górnikom i rodzinom górników. Każdy inny Polak jest z tego powodu szczęśliwy. Każda tona węgla to 60 zł zł straty (tamże). Wow! A wiesz, że przeciętny Kowalski dokłada do biznesu górniczego prawie 1900 zł rocznie ze swoich podatków? To ja, Ty, on, ona, on…
Wielkie zarobki
Górnicy dołowi zarabiają więcej niż średniego szczebla pracownik banku w Warszawie (Zobacz, ile dokładnie zarabiają) – średnio 7000 zł brutto miesięcznie (brzmi absurdalnie wysoko? To dodaj sobie do tego wszystkie dodatki). I nie usłyszysz, że pracownik banku długo się uczył, żeby zajść tam gdzie jest. Od górnika usłyszysz, że jego praca jest niebezpieczna i grozi utratą życia, dlatego musi dużo zarabiać. Drogi górniku, sam wybrałeś sobie pracę. Chyba miałeś świadomość, czym grozi? Myślisz, że praca bankowca nie jest ryzykowna? Owszem, może nie ma tu zagrożenia życia, ale również moment nieuwagi grozi poważnymi konsekwencjami.
Ale bankowiec nie dostaje czternastu pensji (no dobra, teraz już chyba trzynastu), barbórki (no właśnie, to ta czternasta pensja), nie dostaje 8 ton węgla (albo jego równowartości – 570 zł za tonę, więc jak łatwo policzyć, kolejnej pensji) itp.
Więc właściwie doskonale rozumiem, Drogi Górniku, że niechętnie zmienisz pracę.
Ogromna odprawa
Jeśli górnik straci pracę, to otrzyma solidną odprawę. 24-krotność pensji? Świetnie. Jaka inna grupa zawodowa może liczyć na takie pieniądze? Licząc więc te 7 tys. zł brutto x 24, uzbiera się nam niezła sumka 168 zł tys. zł. Tak, wiem, że brutto (przy odliczeniu podatku, składek na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne, to nadal 122 tys. zł).
Wiesz co? Jakbym dostała taką odprawę, to byłabym naprawdę szczęśliwa. Wiesz, jaki biznes bym mogła rozkręcić za tę kasę? A nawet jeśli nie, to wiem, że miałabym 2 lata życia na to, żeby się przebranżowić. Zainwestować w siebie. Zakładam, że górnik z taką odprawą wciąż jest młody. Bo ci, którzy zbliżają się do emerytury, to już zupełnie inna bajka. Górnik 4 lata przed emeryturą otrzyma urlop górniczy i 75% pensji do czasu przejścia na nią. Serio. Czyli nadal będzie otrzymywał kupę kasy, ale nic nie będzie musiał robić.
Trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że większości zaproponuje się jednak zmianę kopalni. Poza tymi czterema do zamknięcia, zostanie jeszcze 11. A swoją drogą, wiesz, że tylko 3 kopalnie na 15 w Kompanii Węglowej, nie przynoszą strat?
Brak możliwości przebranżowienia się
Dziś rano w radiu pewna kobieta wypowiadała się, że od trzydziestu lat pracuje w kopalni i że jak ją zamkną, to ona nie znajdzie nowej pracy. No tak, ja doskonale rozumiem, że jest cholernie ciężko. Ale pomyśl, ilu ludzi na co dzień boryka się z takim problemem, a tylko dlatego, że nie należą do tak głośnej grupy zawodowej, nikt ich nie słyszy. Nie ma tej skali. Ale problem jest znacznie większy.
Zakładam, że ta Pani ma około 50 lat. Rzeczywiście słabo stracić w tym wieku pracę. Ale. No właśnie – jak wyżej. Jest też dużo programów do aktywizacji zawodowej osób powyżej 50 r ż. Doskonale wiem, że nie będzie łatwo. Ale to nie jest nie do zrealizowania.
Roszczeniowa postawa
Górnicy uważają, że wszystko się im należy. Bo ich praca jest najważniejsza (ile razy sama słyszałam w domu, że praca mojego taty jest dużo ważniejsza niż praca mojej mamy – pielęgniarki). Jaki w ogóle sens mają takie porównania? Jak w ogóle można porównywać wydobywanie węgla od pracy w służbie zdrowia. To zupełnie dwa różne światy.
Jak coś nie pasuje, to strajk. Albo wycieczka do Warszawy. Chyba pamiętasz, jak kilkanaście lat temu górnicy wywalczyli sobie lepszy byt? Nie obyło się bez aktów przemocy. Pielęgniarki też wtedy strajkowały. Ale grzeczniej. I nic nie wywalczyły.
Nie ma bardziej roszczeniowej grupy zawodowej, jak górnicy. Chyba że znasz?
Podsumowanie
Wiem, że jak zamkną te cztery kopalnie na Śląsku, to będzie ciężko. Bo to po prostu taka skala, nagromadzona w jednym miejscu. Pod tym względem jest mi naprawdę przykro. Ale patrząc z punktu biznesowego, skoro możemy mieć węgiel o połowę tańszy zza granicy, to powinniśmy go właśnie tam kupować. A nie generować swój, tyle droższy, tylko dlatego, żeby dać ludziom pracę. Poza tym, i tak już kupujemy masowo węgiel od Rosji.
Aaa, no ale jest jeszcze jedna sprawa. Uważam, że premier Kopacz trochę przegięła z tym, że zamiast robić porządek na swoim podwórku i porozmawiać z górnikami, pojechała do Francji, żeby solidaryzować się z Paryżem.

Dodaj komentarz