Co prawda już od wielu lat nie jestem studentką, ale piszecie do mnie i pytacie o to, w jaki sposób, studiując, jednocześnie sobie dorobić lub uniezależnić się od rodziców. No to dziś propozycja 15 sposobów na to, jak dorabiać na studiach.
Jak dorabiać na studiach?
Studenci to grupa, która raczej nie słynie z zamożności. Tylko niektórzy mogą liczyć na finansową pomoc z uczelni, reszta musi sobie radzić sama. Wsparcie ze strony rodziców jest często zbyt małe, by wystarczyło na życie w wielkim mieście, pozostaje więc praca. Tylko jaka? Co może robić student, który część dnia musi spędzać na uczelni?
Gastronomia
Nie masz żadnego doświadczenia zawodowego, a pilnie potrzebujesz pracy? W każdym mieście akademickim znajdziesz lokale popularnych sieci gastronomicznych. I w każdym z nich masz szansę na zatrudnienie. Popularne sieciówki dość często poszukują nowych pracowników, wystarczy więc złożyć swoje CV, a wkrótce ktoś się powinien odezwać z propozycją współpracy. Trudno to nazwać pracą marzeń, ale przynajmniej korzystasz z elastycznego grafiku i możesz pogodzić pracę z chodzeniem na wykłady. Zarobki nie należą do najwyższych, ale na studenckie życie na przyzwoitym poziomie powinno wystarczyć – godzina pracy daje około 7-8 złotych netto.
Mając już pewne doświadczenie w tym zakresie, można się starać o pracę w charakterze barmana lub kelnerki w restauracji/pubie. Podstawowa pensja jest bardzo skromna, ale dochodzą jeszcze napiwki, dzięki czemu w ciągu jednego dnia pracy da się zarobić ok. 100 złotych albo i więcej.
Sklepy
Wiele sklepów, zwłaszcza tych w galeriach handlowych, chętnie zatrudnia u siebie studentów – nie trzeba za nich płacić składek, więc są tańsi. Zarobki są raczej niskie, w granicach 1700 zł brutto miesięcznie, na pół etatu można zarobić ok. 600 złotych brutto. W sklepach grafik nie jest już tak bardzo elastyczny, więc to raczej zajęcie dla studentów zaocznych, ale można też znaleźć pracę np. tylko na popołudnia lub weekendy, w zależności od specyfiki sklepu.
Roznoszenie ulotek
Jedno z najpopularniejszych rozwiązań zarobkowych wśród studentów. Ofert pracy tego typu jest bez liku, wystarczy regularnie przeglądać ogłoszenia. Plusem tego zajęcia są elastyczne godziny pracy i niskie wymagania, trzeba po prostu w danym terminie rozdać lub rozłożyć określoną liczbę ulotek. Za jedną położoną gazetkę marketu dostaje się 5-8 groszy, przy ulotkach często stosowane są stawki godzinowe – 5-8 zł netto. Nieco więcej można zarobić na rozdawaniu darmowych dzienników.
Wykładanie towaru w marketach
Kolejna oferta pracy dla wszystkich studentów. Przy wykładaniu towaru nie są potrzebne żadne szczególne kwalifikacje, ale i zarobki nie powalają na kolana – za godzinę pracy zarobisz raptem 6-10 złotych netto – co jak na pracę fizyczną, nie jest kosmosem. Godziny pracy są zwykle do ustalenia, można pracować w ciągu dnia, jak i w nocy. Jest to męcząca praca, ale mogą się jej podjąć również dziewczyny – najczęściej towar przewożony jest na wózkach, a nie do wszystkich typów towarów potrzebna jest siła.
Usługi
Jeśli komuś nie pasuje praca w sklepie, może poszukać ofert w usługach. Opcji do wyboru jest mnóstwo: kina, parki wodne, kręgielnie, kluby sportowe, etc. By dostać taką pracę zwykle wystarczy być punktualnym i uprzejmym dla klientów. Stawka za godzinę pracy to około 7-8 złotych netto za godzinę.
Telemarketing i call center
Praca mało wdzięczna, ale jest na nią bardzo duże zapotrzebowanie. Jeśli więc inne sposoby na podreperowanie budżetu zawiodą, w telemarketingu na pewno znajdziesz coś dla siebie, tymczasowo bądź na dłuższy okres. Zarobki skromne, w granicach 6-7 zł netto za godzinę, ale można liczyć na premię od każdego zdobytego klienta. I w takiej branży można awansować całkiem nieźle i wspinać się po wielu szczeblach.
Podobnym zajęciem jest przeprowadzanie ankiet na ulicy – za jedną wypełnioną ankietę dostaje się 2 zł netto.
Akcje promocyjne
Studentki mogą sobie dorobić jako hostessy. Praca jest nie tylko dla dziewczyn o urodzie modelki – często wystarczy być po prostu sympatyczną i komunikatywną, by regularnie otrzymywać oferty zatrudnienia. W supermarkecie hostessa zarobi w godzinę około 8-9 złotych, promocje produktów z wyższej półki dają zarobek rzędu 25-40 złotych za godzinę. Najlepsze hostessy, reklamujące biżuterię, samochody czy drogie kosmetyki, mogą zarobić w jeden dzień nawet kilkaset złotych.
Pracy przy akcjach promocyjnych szukać mogą też mężczyźni, choć dla nich ofert jest zdecydowanie mniej i częściej wymaga się od nich określonego wyglądu, np. wysokiego wzrostu.
Pilnowanie dzieci
Niania na pełen etat to praca głównie dla studentów zaocznych, ale nie wszyscy rodzice szukają opiekunki na cały dzień, czasami potrzebny jest ktoś do opieki nad dzieckiem tylko przez kilka wieczorów w tygodniu albo w trakcie weekendu. Pełnoetatowa niania zarobi przez miesiąc ok. 2000-2500 złotych netto, stawki godzinowe dla osób bez doświadczenia to ok. 6-10 zł. Pracy jako niania można szukać na własną rękę, ale najwygodniej będzie się zapisać do agencji opiekunek – rodzice preferują osoby zweryfikowane przez agencję, a nie ochotników z ulicy, o których nic nie wiedzą.
Pomoc domowa
Osoby starsze i chore często potrzebują pomocy przy prostych pracach domowych typu odkurzanie, gotowanie, sprzątanie, prasowanie, robienie zakupów. Przyjmując takie zlecenia nie zarobisz zbyt wiele, ale jest to dobry sposób na dorobienie sobie do studenckiego budżetu przy ograniczonych zasobach czasowych.
Bardziej dochodowe mogą się okazać wyjazdy za granicę. Opiekunka osoby starszej np. w Niemczech otrzyma miesięcznie 1100-1400 euro netto, więc poświęcając na pracę trzy miesiące wakacji zarobisz przynajmniej 3300 euro, a to w przeliczeniu na polską walutę ok. 13,5 tys. złotych.
Złota rączka
Znasz się na komputerach? Umiesz położyć płytki w łazience? Instalacje elektryczne nie mają przed Tobą tajemnic? Poszukaj dorywczych zleceń przy drobnych naprawach domowych. Wiele osób nie radzi sobie z takimi rzeczami i szuka kogoś, kto za względnie niską cenę pomoże im wyremontować mieszkanie, naprawić uszkodzone gniazdko elektryczne albo przywrócić laptopa do życia. Ile można w ten sposób zarobić? To zależy od ilości zleceń i stopnia ich trudności, ale powinno wyjść przynajmniej 500 złotych miesięcznie, przy bardziej intensywnej pracy będzie to oczywiście więcej.
Freelancing
Studenci mogą zarabiać na swoje utrzymanie nawet bez wychodzenia w domu. Freelancing to idealne zajęcie dla młodych ludzi, a do jego podjęcia wystarczy własny laptop oraz łącze internetowe. Co dokładnie kryje się pod pojęciem „freelancing”? Lista jest bardzo długa, ale najczęstsze zlecenia to tłumaczenia tekstów, pisanie artykułów i treści reklamowych, tworzenie stron internetowych i zarządzanie ich treścią, korekta tekstów, projekty graficzne, etc. Wybór ogromny, więc łatwo znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Stawki zróżnicowane, od paru złotych za godzinę pracy po kilka tysięcy zł za większy projekt. Najwięcej zarobią programiści, którzy mogą liczyć na co najmniej 2000-2500 zł miesięcznie, niezły zarobek zapewniają też tłumaczenia, zwłaszcza gdy dotyczy to języków mniej popularnych, np. skandynawskich – jedna strona to ok. 40-50 zł.
Selekcjoner w klubie
Studentom bardzo na rękę jest praca w weekendy, gdy nie mają zajęć, a taką możliwość daje zatrudnienie jako ochroniarz/selekcjoner w klubie lub dyskotece. W jeden wieczór można w ten sposób zarobić od 50 do 150 złotych, w zależności od renomy klubu, w najlepszych lokalach stawki są jeszcze wyższe, choć tam już ciężko się dostać.
Korepetycje
Dorabianie dzięki korepetycjom to metoda stosowana przez studentów od dekad. Jedna godzina pracy daje 20-55 złotych, chętnych można znaleźć na portalach ogłoszeniowych, umieszczając tam swoją ofertę lub odpowiadając na zgłoszenia innych. Najbardziej poszukiwani są studenci udzielający korepetycji z języków obcych, matematyki, fizyki, języka polskiego.
Praktyki zawodowe
Rozwiązanie niemal idealne, bo nie dość, że ma się pracę, to jeszcze zgodną ze studiowanym kierunkiem. Ofert praktyk i stażów warto szukać w uczelnianych klubach kariery, czasami ogłoszenia zamieszczane są w internecie lub bezpośrednio na stronach internetowych firm. Staż nierzadko jest bezpłatny, ale jeśli ktoś się sprawdzi, może to być przepustka do normalnej, płatnej pracy. Przybywa firm, które godzą się na elastyczny czas pracy albo częściowy etat, więc da się taką pracę połączyć z nauką. Wtedy zarobki zaczynają się od 10 zł za godzinę, ale im dłuższy staż pracy i lepsze stanowisko, tym wyższa pensja.
Ucz się!
Jako student można dorobić po prostu… pilniej przykładając się do nauki. Praktycznie każda uczelnia wyższa oferuje stypendia dla najlepszych uczniów. Wystarczy już średnia 4.0, by ubiegać się o stypendium, a im lepsze oceny, tym oczywiście wyższe wynagrodzenie za wyniki w nauce. Stypendium przysługuje na cały rok akademicki – jego przedłużenie zależy od utrzymania dobrych wyników. Stypendium naukowe to przynajmniej 300-400 złotych, stypendium rektora może sięgać 550 złotych miesięcznie.
Ile student może zarobić?
Statystyczny student może dorobić w ciągu miesiąca przynajmniej 300-800 złotych. Ale poświęcając obowiązkom więcej czasu zarobi tyle, co regularny pracownik. Proste prace są rzecz jasna najmniej dochodowe, ale i najłatwiej takie zatrudnienie znaleźć – restauracje, sklepy czy usługi dają miesięczny dochód w okolicach jednego tysiąca złotych, a dzięki dużej rotacji nowe oferty pojawiają się na bieżąco. Zajęcie wymagające wyższych kwalifikacji to najlepsza finansowo oferta i przy okazji cenny wpis w CV, który bardzo pomoże później przy poszukiwaniach normalnej pracy.
A jakie Ty znasz sposoby na dorabianie? Twoim zdaniem, jak dorabiać na studiach?



Jestem studentką 1 roku magisterki, dziennie. Mam stypendium rektora w kwocie 500 zł/mies, pracuję w każdy weekend, czasem też na tygodniu popołudniami, z czego zarabiam ok 1000 zł. Jestem w stanie opłacić sobie pokój, rachunki, jedzenie, żyć na własną kieszeń 🙂 Chcieć to móc 🙂
Wow, super! Da się? Da się!
Magda! Ja dostawałam nawet 810 zł stypendium Rektora miesięcznie 🙂 A można jeszcze zgarnąć jednorazowo 15 000 zł od Ministra 🙂
Zdecydowanie się opłaca uczyć 🙂
ooo widzisz! Tyle pieniędzy 🙂
Prawda!
To ja się pochwalę, że nawet dwa razy miałam takie ministerialne stypendium 😛 Tylko „za moich czasów” to było 1300 zł przez 10 miesięcy.Naprawdę opłaca się mieć wyniki w nauce i działać w kołach naukowych etc.
Wow 🙂 zazdroszczę!
Można też spróbować swoich sił z „biznesem” internetowym, np. zakładając bloga, albo kanał na youtube. Oczywiście nie jest to sposób dla tych, co chcą (albo muszą) zarobić pieniądze od razu. Jednak jeżeli poświęci się na to czas, to może to zaprocentować w przyszłości 😉
Hubert, ale akurat zanim to się zwróci, albo w ogóle zacznie przynosić dochody, to minie dużo czasu… a student właśnie pewnie chce zarobić na już 🙂
do tych rzeczy żeby szybko zarobić trzeba mocno zainwestować i mieć dużą motywacje. nie rozkręcisz szybko kanału na youtube, bez wsparcia bardziej znanych graczy na tym „rynku”, Nawet oferując bardzo ciekawy, oglądalny materiał, bez odpowiedniej reklamy długo Ci zajmie przebicie się. Tak jak Magda napisała raczej długo czasu minie nim zacznie się zwracać (nawet jak nagrywasz/piszesz jako hobby to i tak poświęcasz swój cenny czas)
🙂
ja polecę z całego serca freelancerkę, ale w branży w której chcesz w przyszłości pracować. Zdobywasz bezcenne doświadczenie zawodowe, które będzie cenniejsze dla pracodawców niż dyplom 🙂
Link usunięty. A wystarczyło dać normalne imię 🙂
„Podobnym zajęciem jest przeprowadzanie ankiet na ulicy – za jedną wypełnioną ankietę dostaje się 2 zł netto.” – ja polecam wypełnianie ankiet nie wychodząc z domu (tzw. ankiet internetowych). Można na tym dorobić do ok. 300 zł netto miesięcznie. Nie jest to dużo, ale dla osób, które nie mogą znaleźć pracy czy trudno im ją znaleźć (np. mój niepełnosprawny chłopak ma z tym problem) czy są na macierzyńskim, wychowawczym, na niskiej emeryturze – lepszy taki grosz niż żaden. Pozdrawiam
Aniu, a ile czasu trzeba poświęcić, żeby wyciągnąć te 300 zł?
Zależy od tego jak długie/ krótkie ankiety wypełniamy, za jaką kwotę – nigdy tego nie liczyłam, ale myślę, że z 15-20 godz. w miesiącu trzeba poświęcić. Długich ankiet nie musimy wypełniać, krótkich też jak nam stawka za wypełnienie ankiety nie odpowiada… Miłego dnia życzę 🙂
No to całkiem niezła stawka godzinowa wychodzi 🙂
aż się rozmarzyłam wspominając te czasy 🙂
U mnie to był copywriting, korki z łaciny i stypendium = złote czasy dla osoby mieszkającej w akademiku.
Kurczę, Nina, to miałaś na wypasie 😉
Stare, dobre czasy pierwszych studiów i pracy po 200 godizn miesięcznie… Do dzisiaj nie wiem jak to godziłem 😉 Myślałem po tytule, że opiszesz jakieś nie-etatowe sposoby na dorobienie, tak by nie tylko studenci mogli z nich skorzystać 😉
Ja też uważam, że wtedy byłam jakimś zombie chyba 😛
nie no to typowe pod studentów 🙂
Ja może żadnej odkrywczej metody nie dodam, ale za to odradzę freelancing. Dlaczego? Ponieważ rynek jest bardzo przesycony, a chcąc pracować za godne stawki trzeba mieć spore umiejętności i doświadczenie. Natomiast tym co chcą pracować za „niegodne” stawki polecam mój artykuł z poprzedniego tygodniach, w którym szerzej opisałem temat „wybrzydzania płacowego” nawet podczas studiów: http://finanseodpodstaw.pl/zarabianie-na-studiach/
niestety, kwestia stawek nie dotyczy tylko freelancingu. Ostatnio spotkałem się z tym, że osoba starająca się w Warszawie o pracę na kierowniczym stanowisku, na którym zespół miał 7-mio cyfrowy budżet chciała zarabiać mniej niż 5 tysięcy brutto. Oczywiście, z jednej strony są odrealnione stawki absolwentów bez żadnego doświadczenia, a z drugiej pracodawcy wciąż uważają, że tysiac Euro brutto we współczesnej Polsce to bardzo dobre zarobki :/
No zgadza się, nie ma co 🙂
Jeżeli chce się być freelancerem to trzeba lubić to co się robi, a w dodatku być w tym dobrym. Inaczej zlecenia będą takie średnie. Dużo studentów zarabia i wyciągają nieraz całkiem ciekawe stawki. Trzeba jednak zwrócić uwagę na wyzysk. Nieraz już widziałem jak studenci wykonują pracę jak pełnoetatowy pracownik, a zarabiają nawet mniej niż połowę stawki. Jest to przykre. Ciekawy blog.
Ja dorabiałam w sklepach i kawiarniach, ale przyznam, że kiedy patrzę wstecz, żałuję, że nie wykorzystałam tego czasu, aby się bardziej rozwijać. Staże, praktyki, freelancing – to wszystko pozwala na zdobycie cennego doświadczenia, które będzie procentowało po skończeniu studiów. Dlatego, jeśli mogę przekazać jakąś mądrość młodszemu pokoleniu, to radzę nie traktować studiów jako przedłużenia młodości, ale jako okazji do nauki i zdobywania pierwszych zawodowych doświadczeń 🙂
Ja jestem zdania, że na studiach najlepiej dorabiać w swojej branży. Można zapisać się na staż czy wykonywać zlecenia amatorskie za niższe stawki. Jest to o tyle istotne, że oprócz zarabiania pieniędzy budujemy doświadczenie. Oswajamy się z naszym tematem, możemy zdobywać referencje i gwarantujemy sobie lepszy start po ukończeniu studiów.
Zgadzam się, ale nie zawsze się da 🙂
może też się okazać, zupełnie przewrotnie, że w zwykłej, dorywczej pracy okażemy się cholernie dobrzy i zaczniemy się w niej nie tylko sprawdzać, ale i interesować nią bardziej niż studiami. tak właśnie było u mnie – w momencie, gdy zaczynałam studia, zdecydowałam się także na pierwszą pracę, w charakterze kelnerki. w przeciągu pięciu lat nauki trzy razy zmieniłam miejsce pracy, za każdym razem na lepsze i pozwalające mi się jeszcze bardziej rozwijać, co w połączeniu z moim zaangażowaniem i faktem, że cholernie się z tą pracą polubiłam, sprawiły, że wylądowałam tu, gdzie jestem aktualnie – z zarobkami kilkukrotnie wyższymi niż wszystkie, o których tu piszesz i porządnym stanowiskiem kierowniczym, które na mnie czeka, jak tylko skończę studia.
(komentarz zostawiłam z myślą o wszystkich tych, dla których – dokładnie tak samo jak dla mnie – okres studiów związany jest z setką pytań, wątpliwości, podejmowania prób z różnym skutkiem i szukaniem złotego środka w postaci zajęcia, które chcemy wykonywać i które jednocześnie zagwarantuje nam pieniądze, których oczekujemy. dla przykładu, że ta droga, mimo wielu, wielu zakrętów, ma cel. keep going!)
Świetnie, gratulacje 🙂
Dla chcącego nic trudnego! Zwłaszcza, że wiele firm w miastach akademickich daje możliwość wybrania elastycznego czasu pracy.
Zapłakałam nad tymi płatnymi praktykami i stażami.
Zapłakałam prawdziwie.
Na początek nie ma co liczyć na kokosy, ale w miarę zbierania doświadczenia jest coraz lepiej 🙂
Ja na studiach dorabiałam sobie jako tajemniczy klient w firmie KB Pretendent. Bardzo fajna firma, wyplata zawsze na czas i jak się weźmie naprawdę do roboty to można całkiem dobrze zarobić 🙂