Dziś kolejny aktualny temat. Mam nadzieję, że nie będzie tak kontrowersyjnie, jak ostatnio, z górnikami. Stało się to, czego oczekiwaliśmy – po strajkach właśnie górników, zaczynają się odzywać inne grupy zawodowe. W końcu skoro oni sobie wywalczyli, to inni też mogą. Dziś usłyszałam w radiu o tym, że nauczyciele oczekują 700 zł podwyżki do wynagrodzenia zasadniczego.
I oczywiście w komentarzach pod artykułami pojawia się bulwers. W końcu każdy by chciał zarabiać tyle, co nauczyciel. Przecież zarabiają kokosy. Ich zawód w ogóle nie jest ciężki, obijają się, pracują 18 h w tygodniu, mają ponad 2 miesiące wakacji latem, 2 tygodnie zimą i jeszcze przerwy świąteczne. Przychodzą do pracy na 8, wychodzą o 12, 13. Żyć nie umierać. NIE.
Jeśli takie jest Twoje zdanie na temat nauczycieli, oznacza to, że nic na ten temat nie wiesz.
Zacznijmy od tych kokosów. Zobacz tabelkę ze średnim wynagrodzeniem. I pamiętaj, że są to kwoty brutto!
| poziom awansu zawodowego nauczyciela | wysokość wynagrodzenia (jako % kwoty bazowej*) |
wysokość wynagrodzenia (w PLN) |
| stażysta | 100 | 2 717,59 |
| kontraktowy | 111 | 3 016,52 |
| mianowany | 144 | 3 913,33 |
| dyplomowany | 184 | 5 000,37 |
Źródło: opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie obowiązujących przepisów prawa
* wysokość kwoty bazowej dla nauczycieli w 2013 roku to: 2 717,59 PLN
Wiesz, ile trzeba zapieprzać, żeby zostać nauczycielem dyplomowanym? Grubo ponad 10 lat.
Jasne, w ostatnich latach (2008-2012) nauczyciele wywalczyli sobie całkiem niezłe podwyżki. MUSIELI TO ZROBIĆ, bo zarabiali naprawdę marnie. Zobacz, jak wyglądało ich wynagrodzenie w ciągu ostatnich lat:
| rok | poziom awansu zawodowego | |||
| stażysta | kontraktowy | mianowany | dyplomowany | |
| 2005 | 1 143 | 1 355 | 1 716 | 2 059 |
| 2006 | 1 160 | 1 375 | 1 742 | 2 090 |
| 2007 | 1 218 | 1 444 | 1 829 | 2 195 |
| 2008 | 1 418 | 1 644 | 2 014 | 2 380 |
| 2009 | 1 906 | 1 962 | 2 227 | 2 616 |
| 2010 | 2 039 | 2 099 | 2 383 | 2 799 |
| 2011 | 2 182 | 2 246 | 2 550 | 2 995 |
| 2012 | 2 265 | 2 331 | 2 647 | 3 109 |
| 2013 | 2 265 | 2 331 | 2 647 | 3 109 |
Źródło: opracowanie Sedlak & Sedlak na podstawie obowiązujących przepisów prawa
I oczywiście, muszę tu dodać, że nauczyciel poza gołą pensją otrzymuje również różne dodatki: motywacyjny, funkcyjny, za pracę w trudnych warunkach, za wysługę lat, za pracę na wsi. Może też otrzymać nagrody: 13-tkę, jubileuszową, zasiłek na zagospodarowanie czy doskonalenie zawodowo.
Z wieloma dodatkami się nie zgadzam, bo są tak skamieniałe, jak przywileje górników. Np. dodatek za wysługę lat (co prawda po 1% za każdy rok pracy, maksymalnie do 20%, ale jednak) – co za różnica, czy ktoś ma 30 lat stażu pracy, czy 3 – ważne jest to, jaką pracę wykonuje. A pracę nauczycieli przecież można sprawdzić. Albo dopłata do pracy na wsi. No super. Ale gdyby nie te dodatki, to nauczyciel dyplomowany zarabiałby 2200 zł na rękę. Jasne, zaraz napiszesz, że Ty po 20 latach pracy tyle nie masz. Ale nie porównuj. Nie masz? Słabo, przykro mi, rozumiem. Ale porównanie zupełnie nie ma sensu.
Bo chyba o czymś po drodze, przez te kilkanaście lat zapomnieliśmy – to właśnie nauczyciele mają jeden z najbardziej odpowiedzialnych zawodów. To oni uczą nas tego, co później robimy. To oni kształtują w nas ludzi, jakimi chcemy być. To oni przygotowują nas do zawodu! A przestaliśmy ich szanować. W przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej, nauczyciel w Polsce nie ma takiego autorytetu. Ba, często w ogóle go nie ma. Nie ma co dyskutować o tym, z czego to wynika. Ale powinno być inaczej.
Przejdźmy jeszcze do tego ogromu wolnego. Ten głupi stereotyp, że nauczyciel pracuje 18 h w tygodniu. Bzdura. 18 godzin to czas spędzony na przeprowadzaniu lekcji. A co ze sprawdzaniem wypracowań, przygotowaniem sprawdzianów, przygotowaniem samej lekcji? Z zebraniami rodziców, spotkaniami nauczycieli, organizowaniem wycieczek, pilnowaniem dzieciaków podczas przerw? To już nie istnieje? Oczywiście, że im starszy stażem nauczyciel, tym tego bieżącego przygotowania ma mniej. Ale jednak. Ale wiesz dlaczego tak się uważa? Bo jak nauczyciel skończy prowadzić lekcje, to idzie do domu. I w domu dłubie. Uważam, że znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby nakazanie siedzenia nauczycielom w szkole od tej 8 do 16. Po skończonych lekcjach niech po prostu idzie do pokoju nauczycielskiego i niech ogarnia tam. Same plusy! Nie trzeba wtedy będzie zabierać pracy do domu. I nikt nie będzie już uważał, że praca nauczyciela to 18 godzin w tygodniu.
To jeszcze wolne wakacje. Wiesz, że od połowy sierpnia nauczyciel musi już być w szkole? W ferie też nie jest tak, że przez 2 tygodnie się tam nie pojawia. Tylko o tym się nie mówi. I jak się to odliczy, to myślisz, że rzeczywiście ma tyle więcej niż Twoje 26 dni urlopu? Niekoniecznie. I widzisz, nauczyciel nie skorzysta z okazji i nie wyjedzie na Kanary w styczniu przed feriami za połowę ceny, tak, jak mogę to zrobić ja, czy Ty. Nie pojedzie też przed sezonem w maju. Tak, jak my możemy to zrobić. Owszem, wakacje są fajnym czasem na wakacje, ale jednak to trochę ogranicza. Nie sądzisz?
A i jeszcze jedno. Ogólnie jestem za likwidacją karty nauczyciela, bo rzeczywiście mają tam dużo dziwnych bonusów. Ale nawet bez niej ta grupa zawodowa powinna godnie zarabiać (jak wiele innych, ale nie o tym ten wpis).
Dobra, bo miało być krótko, a jak zwykle nie wyszło. Mam nadzieję, że teraz zgadzasz się ze mną i uważasz, że 700 zł brutto podwyżki do pensji podstawowej, to godne wynagrodzenie. Doskonale wiem, że wszyscy będą im to chcieli utrudnić. Ale ja uważam, że na to zasługują.



Nie zapominajmy też, że często jest to praca nie tylko odpowiedzialna, ale też niewdzięczna – trudna młodzież, buntujący się uczniowie, roszczeniowi rodzice. Ponadto kształcenie się przez całe życie, bo obecnie trudno jest poprzestać tylko na studiach. To też nie tylko prowadzenie lekcji, przygotowanie zajęć, pilnowanie uczniów na przerwach – to szereg czynności administracyjno-organizacyjnych (chociażby przygotowanie planu czy świadectw), spotkań z rodzicami, kontaktu z innymi nauczycielami (zwłaszcza nauczyciele wychowawcy) i niejednokrotnie uzupełnianie braków wychowawczych rodziców. Osobiście śmieszą mnie sprzeczne żądania płynące od społeczeństwa – wymagają by nauczyciele zapewniali opiekę dzieciom jak najdłużej, by rodzice mogli pracować, albo po prostu dziećmi się nie przekmować, a z drugiej strony najchętniej obniżyliby im pensje. Najlepiej, by w kraju, gdzie unika się płacenia podatków jak tylko się może nauczyciele pracowali społecznie, bo przecież rodzicom się to należy.
W., 100% racji co do trudności wykonywanego zawodu i jego niewdzięczności.
Dobrze, że zwróciłaś uwagę też na ciągły rozwój (chociaż trzeba przyznać, że wiele grup zawodowych tak ma) czy o pracy i pilnowaniu uczniów podczas przerw.
i tak nie pilnują dzieci
Wiesz co i powiedz mi jak wypełniają Ci nauczyciele swój obowiązek, skoro rynek korepetycji kwitnie? Magda frazesy jak są wspaniali, cudowni etc., jak dzielni… sorry w zdecydowanej większości nauczyciele tacy nie są – przyczyniają się do takich sytuacji – http://m.edulandia.pl/edulandia/1,132532,17252486,Probna_matura_z_Operonem___prawie_polowa_maturzystow.html. Kiedyś nauczyciel potrafił pokazać, że wiedza i myślenie ma wartość. Dziś uczy się dzieci realizowania schematu, przez potem jest zacny pogrom na maturach, jak dostają lekką szaradę na myślenie (tegoroczna próbna z operonu). Udowodnić Ci? Działasz w finansach, a pewnie nie masz bladego pojęcia, że coś czego się uczyłaś w L.O. ma zastosowanie w liczeniu pieniążków. Powiedz mi z jakim działem matmy spotykasz się, gdy zakładasz lokatę lub bierzesz kredyt? Powiem Ci to jest ciąg geometryczny, ale na bank tego nie wiedziałaś. I nie wie wielu młodych ludzi, właśnie dzięki poziomowi nauczania i umiejętnościom nauczycieli. Kwitnie głupota dzięki wielu nauczycielom (nie tylko dzięki nim). A Ty im za to premię, porównaj jak miała moja polonistka, która musiała sprawdzać maturę koleżanki, która miała do sprawdzenia prace pisemne na 10 stron i więcej (rekordzistka u mnie miała chyba świetną pracę na 24 czy 27 stron), z tym Waszym testem. Sorry, ja chciałbym być nauczycielem i przy tych pensjach nie narzekałbym.
Wiesz Adam, jasne, że nauczyciel nauczycielowi nierówny. Ale ja mówię o tych zdolnych i chętnych do nauczania i takich, którzy się do tego nadają, a nie o patologii. Poza tym nie piszę o tym, jacy są wspaniali i cudowni, daj spokój 🙂
Co do udowadniania mi 🙂 Jasne, doskonale wiem, ze wyszłam ze szkoły z dużymi brakami, ale to też niekoniecznie wynika z braku chęci nauczyciela, a raczej z małej ilości czasu i godzin. Zobacz, np. przedsiębiorczość jest w szkole przez jeden rok raz w tygodniu, podczas gdy religia 2 x w tygodniu przez cały okres edukacji szkolnej.
Nie wiedziałam, to prawda 🙂
„Kiedyś nauczyciel potrafił pokazać, że wiedza i myślenie ma wartość. Dziś uczy się dzieci realizowania schematu, przez potem jest zacny pogrom na maturach, jak dostają lekką szaradę na myślenie (tegoroczna próbna z operonu).”
Faktem jest to, co mówisz. Z tym, że to nie wynika ze złej woli, czy lenistwa, braku kompetencji nauczyciela. Odpowiedzialne za to jest ministerstwo edukacji, zmiany systemowe, które narzucają nauczycielom, by właśnie w taką wiedzę przekazywać.
Inną rzeczą jest to, że nauczyciel nie jest od tego, by Cię nauczyć. Nauczyciel jest od sugerowania. A to, że dzieciaki stadami pędzą na korepetycje, to wynik ich lenistwa i braku odpowiedzialności.
Marcin, zgadzam się z Tobą, ja też uważam, że winą nie jest koniec sznurka, czyli nauczyciel, ale wszystko na całej jego długości.
Nauczyciel ma nauczyć uczyć. Ty się musisz douczyć sam. Od tego samego są studia.
Magda też zwrócę uwagę na Twój odbiór rzeczywistości, uważasz, że końcem sznurka jest nauczyciel? To zadam drugie pytanie jak ocenia się dziś niewiedzę młodych ludzi to deprecjonuje się maturzystów czy przede wszystkim absolwentów uczelni wyższych? I pytanie trzecie czyli wychodzi, że to wszystko wina szkolnictwa wyższego tak, bo magister jest po uczelni wyższej? Ja powiem w ten sposób jak dom stawiasz na kiepskim fundamencie to choćby przyszedł zajebisty ktoś od wystroju wnętrz i starał się to i tak ten dom to jedna wielka kupa. A za tą kupę każe się odpowiadać wykładowcom, asystentom, adiunktom. Bo wychodzi, że Ci głupi magistrzy etc.. Reasumując końcem sznurka jest jednak ktoś zatrudniony na uczelni wyższej, bo większość ludzi idzie na studia. Dlaczego za bierną aktywność ludzi na 3 wcześniejszych poziomach edukacyjnych ma ponosić ten na 4 poziomie, dlaczego ma funkcjonować w innym bycie płatniczym? A Marcin co nauczyciel powinien, moja pierwsza nauczycielka w podstawówce – ś.p. mgr Maria Matysik – nauczyła nas fantastycznie tabliczki mnożenia. Dziś ja mam problem z maturzystami, żeby dobrze liczyli, żeby wiedzieli ile jest 8 razy 7. Wiesz skoro nauczyciel nie pokazuje, że bez poznania literek nie możesz czytać to sorry w matmie to tak samo działa. Powiedz mi za co wg Ciebie technicznie nauczyciel odpowiada i co powinien fizycznie robić dla swoich podopiecznych?
Adam, no dobrze, może źle się wyraziłam z tym końcem sznurka. Trudno mi teraz oceniać, kogo winić, dalej będę jednak obstawać przy ułomności całego systemu oświaty. Ale to nijak się ma do rozmowy o zarobkach, które powinny być godne na każdym poziomie w tym sektorze.
Technicznie – nauczyciel na pewno nie ma Cię zainteresować przedmiotem. Ma przeprowadzić lekcję, zrealizować temat. Nie ma szans podejść od ucznia indywidualnie.
Słabi nauczyciele byli też kiedyś, a jednak dzieciaki były mądrzejsze, sprytniejsze.
Moja matematyczka w podstawówce (lata 90) była fatalna. Dostawało się pozytywną ocenę, nawet jak zrobiłeś błąd w obliczeniach, więc nawet nie wiedziałeś, że coś zrobiłeś źle:)
A jednak jakimś cudem nikt większych problemów z matmą potem nie miał – bo chciało się dochodzić samemu do pewnej wiedzy.
Rośnie pokolenie tępaków. I nie wynika to z braku predyspozycji, ale z tego, że młodzież jest zbyt głaskana. Uczniowie są więc przekonani, że nawet jak się nie nauczą, to należy im się ocena pozytywna. Nie muszą się wysilać. I tak zdadzą, prześlizgną się.
Skąd takie wnioski? Otóż stąd, m.in. stąd, że przychodzi na sprawdzian taki delikwent, który ma w dupie przedmiot, poświęcił godzinę na przeczytanie zeszytu. Dostaje jedynkę, i po nieudanej poprawie sprawdzianu, żąda kolejnej szansy.
I pozwala się im na to – a to wychowawca porozmawia z takim nauczycielem „prosze dac mu szanse”, a to rodzic zadzwoni „ileż to on się nie uczył wieczorem”. Rodzi to całkowity brak respektu i szacunku do przedmiotu, nauczyciela czy nauki samej w sobie. Fakt, że uczeń jest leniwy przekształca się na niekompetencje nauczyciela.
Ilość wiedzy, jaką ma posiąść uczeń jest mniejsza niż było to kiedyś. A mimo to rośnie nam pokolenie buraków. Zdecydowanie nie jest to skutkiem tego, że nauczyciele są słabi. Jak komuś zależy, to zrozumie jak narysować wykres funkcji liniowej.
Marcin ja nie powiedziałem, że to tylko wina nauczyciela. Ale zapewniam Cię to również ich wina, wiem co mówię w zeszłym roku udzielałem korepetycji komuś kogo nauczyciel z premedytacją przeszkadzał w przygotowaniu do matury. W tym roku mam następne takie przypadki. Nauczyciel młody dziś najczęściej patrzy na to, żeby głównie spełnić administracyjne wymagania. I złości się jak ktoś chodzi na korki z jego przedmiotu.
Sorki jako nauczyciel przedmiotow zawodowych to etat 22 godziny… Juz sie niektorzy lepiej czuja??
Na prace nie narzekam, bo mam 2 malych dzieci i niemoge sobie pozwolic na prace w dzien po 8-10 godzin, ale w nocy moge zrobic mnostwo rzeczy potrzebnych do pracy (od karteczek na wywiadowke-przyjdzie 1/3 rodziców- oczywiscie rodzice tych najlepszych uczniow, ktorzy mogliby sobie darowac,poprzez sprawdzanie sprawdzianow i przygotowywanie materialow na lekcje) A propos rodziców to reszta przyjdzie w polowie maja i bedzie jęczęć „co moj syn/corka ma zrobic żeby zdać, bo przeciez nie nadrobi wszystkiego bo go/jej dlugo nie bylo”…
Adamie- po to nauczcyiel przygotowuje lekcje zeby po przekazaniu „suchej wiedzy” wskazac jak wykorzystac wiedze w praktyce.
Za poziom nauczania nie ma co obwiniać nauczycieli, bo im włosy na głowie stają, jak widzą jak ZANIŻONY POZIOM podręczników dostają w ramach tzw. reformy i mogą, owszem więcej uczyć, ale NIE WOLNO im tego więcej wymagać. Możesz mi wierzyć, zawsze się znajdzie rodzic, który chce, by jego dziecko robiło tylko to,co jest w podręczniku i kropka. I wtedy człowiek ma związane ręce. Zatem pretensje o poziom nauczania (SŁUSZNE) powinny być kierowane pod adresem autorów reformy.
Sorry zakręciłem się w tym ze sprawdzaniem matury. Ale wyłapałaś sens. Znam nauczycieli, którzy naprawdę mają czas na błogie lenistwo i porównaj to z adiunktem. Czyli kimś, kto zazwyczaj zaczyna, wiesz, że adiunkt ma gorsze warunki płacy niż nauczyciel. Dlaczego? Wiesz, że adiunkt to zazwyczaj doktor? Czyli ma wyższe kwalifikacje. A czy robi mniej, lecimy konferencje, artykuły, śledzenie literatury, oczywiście papierologia w stylu konspekty, sylabusy i inne takie. I ma prowadzić zajęcia z młodzieżą, która dzięki tym wspaniałym nauczycielom mają niski poziom wiedzy elementarnej. Porozmawiaj z dr habilitowanym, który wykłada na matmie powiedzmy analizę matematyczną czy coś z algebrą. A Ty im podwyżkę … no to fajnie, a co z poziomem nauczania i szkolnictwem wyższym? Ma się fatalnie. A czemu, bo fundament jest położony źle, fundament czyli przygotowanie przez pierwsze 3 etapy nauki młodych ludzi.
Adam, ale ja nie uważam, że adiunkci powinni zarabiać mniej, również powinni zarabiać więcej 🙂 Jest wiele grup zawodowych, którym należą się podwyżki.
Magda adiunkci obecnie mają mniej niż nauczyciele, na starcie powinni mieć więcej od nich.
Ależ zgadzam się 🙂
Ja miałem wspaniałego historyka, ma on tytuł doktora a siedzi w moim L.O.. I zapytałem go jak wygląda to dziś dla niego po tych zmianach, on powiedział, że nikt nie zabroni mu mimo wszystko uczyć tak jak on chce, jeżeli to daje efekty. A uwierz mi daje. Ja bym z dziećmi jako matematyk się też nie pierdzielił, nie odpuściłbym im pochodnej i wielu innych elementów, za co jak byłyby na studiach przyszliby mi powiedzieć dziękuję. Mówisz, że słaby nauczyciel to tylko patologia, Magda to tej patologii jest w cholerę. Zobacz, dałem link w pierwszym poście, podstawowa matura, a tu pół ludzi nie zdaje. To wypadkowa kilku rzeczy: lenistwa dzieci, słabego programu ale i fatalnej pracy nauczycieli. Więc za co podwyżka? Jeżeli ją dostaną poziom nauczania podniesie się? A co do 18h, Magda ludzie też pracują w domach w prywatnych firmach i nie raz, i nie dwa nie dostają za to dodatku. Jest projekt – masz go skończyć. Co do zarobków nauczycieli, nie zapominaj, że wielu z nich udziela korepetycji. Niektórzy no nie mają takiej możliwości, ale ktoś z matmy, z języków… no proszę Cię. Nie bądź naiwna. Ja w ciągu kilkunastu lat edukacji nie wydałem na korki tego, co dziś dzieci na korki wydają w miesiąc. I zapewniam Cię masowe, regularne, korepetycje to zjawisko dziś powszechne.
Co do doskonałych nauczycieli – jest ich trochę. Wolę nie poruszać tematu tych słabych. Jasne, oblewanie matur to wypadkowa wielu czynników, w tym też słabej edukacji, ale tutaj znów – trzeba by zacząć od słabej podstawy programowej.
Co do 18 h i innych pracujących po godzinach – nauczyciel też nie dostaje za to ekstra kasy, ale tej pracy też nikt nie widzi. Siedzenie w pracy od 8 do 16 byłoby dobrym rozwiązaniem.
Nie jestem naiwna, wiem jak wygląda życie 🙂 I oczywiście, że pewnie kolejnego tysiaka nauczyciel dorabia na korkach, ale nie o tym teraz mowa. Obstawiam, że gdyby podstawa programowa była lepiej skonstruowana, nie trzeba by wydawać na nie tyle kasy.
Korki to nie wynik podstawy programowej, ale w dużej mierze gorliwości niektórych uczniów bądź ambicji ich rodziców. Gdy w czasach studenckich udzielałam korków, nie miałam ani jednego ucznia na korkach, który by tam był, bo sobie nie radził, a wszyscy przychodzili, bo chcieli być lepsi, mieć 5 zamiast 4, 6 zamiast 5 i 100% na maturze zamiast 99%. Więc rozsądniejsza podstawa programowa i tak by nie zmniejszyła zapotrzebowania na korepetycje.
A widzisz, ja właśnie podczas udzielania korepetycji podczas studiów miałam właśnie takich uczniów. Którzy nie ogarniali i chcieli po prostu zdać maturę. Czyli obraz zupełnie inny niż u Ciebie. Inna sprawa to taka, że połowę zmuszali do tych korków rodzice.
A o moim nauczycielu historii jest teraz film w kinach. Szkoda ze wszystko zmyslone 🙂 co do wszelkich podwyżek dla każdego, to zdanie mam jedno, więcej zarabiać powinni Ci którzy więcej robią, a nie wszyscy, bo tak. Wolny rynek jest.
Jasne, zgadzam się, że zarabiać powinni ci, którzy więcej robią. Jestem wielkim wrogiem płacenia dla zasady. W końcu tak, jak piszesz, mamy wolny rynek. Ale jednak jest kilka grup zawodowych, którzy mają sztywne pensje odgórnie ustalone. I trudno to nagiąć.
A i jeszcze jedno, byłaś w L.O. sorki przedsiębiorczości ile byś chciała, ja miałem w 4 klasie przez semestr. Nie zapominaj, że byłaś zaznaczam w ogólniaku, nie w ekonomiku. Wiesz co jest bardziej ścinane w klasach profilowanych co denerwuje np. chemia. Wiesz, że dziś w L.O. jest tylko w pierwszej klasie i to jedna godzina? Z tą religią to jest patologia, bo religia w szkołach nie jest do niczego potrzebna w sensie edukacyjnym, ale kler rządzi krajem, ale to temat na inną dyskusję. A co do większych błędów wiesz jaki jest podstawowy w szkolnictwie? Gimnazja, Was nimi skrzywdzono. Bo w gimnazjum były różne dzieciaki i takie nadające się do szkoły z maturą i takie do zawodówki. A np. „Antygonę” musiały liznąć i te, i te. Powiedz mi jaki to miało sens, kiedy ten co do zawodówki planował pójść nie ogarniał sensu tej lektury, a za moich lat była ona fundamentem każdej pracy maturalnej. Bo jak w Antyku się pisało to konkretnie, tak, że tam było wszystko. Ja bym się skupił w zakresie edukacji na podniesieniu jakości poziomu kształcenia. Jest niż można pójść w jakość, nie w ilość. Bo jak mówię jest fatalnie, żeby dzieci nie wiedziały jak rozwinąć skrót PRL. W szkołach sama wiedza i umiejętność myślenia stają się umiejętnościami zbędnymi. Ty uwielbiasz czytać i też by Cię poraziła informacja jaką otrzymałem od znajomego 3 lata temu, wyobraź sobie zdał maturę z rozszerzenia polskiego na 100% a nie przeczytał żadnej lektury. System edukacji jest chory, a podwyżki go nie usprawnią. Fajnie, że wierzysz, że doktorów Judymów jest sporo w szkolnictwie, ja Ci powiem nie bądź naiwna. Podwyżka – no way. Podnieśmy poziom procesu kształcenia, alternatywy ścieżek edukacyjnych, potem porozmawiajmy o nagrodzeniu za dobrą pracę. Na chwilę obecną wygląda to źle, fatalnie lub jeszcze gorzej. A że dzieci testy wypełniają dobrze – wow – ja nie jestem pod wrażeniem. Ludzie w totolotka też wygrywają, ale ja nie uważam, że ewentualna wygrana w lotto jest miernikiem inteligencji. Jest dowodem na to, że ktoś miał farta.
Oczywiście, że zamiast tej nieszczęsnej religii powinno być więcej godzin fizyki, chemii czy właśnie przedsiębiorczości.
Tak, gimnazja to jedna wielka masakra.
Nie dziwi mnie w ogóle zdawanie matury na 100% przy nieprzeczytaniu żadnej książki 🙂 Tak działa system, uczy się teraz, żeby zdać, a nie żeby posiąść wiedzę. I oczywiście, że system edukacji jest chory, to jest kolejna kwestia do poruszenia.
Rozumiem, takie jest Twoje zdanie 🙂
Paweł, ten nauczyciel nazywa się dr Kamil Paździor.
Masz rację. Podwyżki i owszem ale razem z likwidacją dziwnych bonusów (m.in. za wysługę lat).
Wcale nie uważam, żeby starzy nauczyciele lepiej uczyli. Czasami jest wręcz odwrotnie, więc za co tutaj wynagradzać?
Z powodu tych dodatków ciężko jest tak naprawdę powiedzieć, czy zarabiają dobrze czy nie.
Darek, oczywiście. Często jest tak, że „świeży” nauczyciel będzie lepszy, bo będzie miał lepsze podejście do nauczania, będzie miał entuzjazm i zapał do pracy.
Co do dodatków, to jak najbardziej, zgadzam się 🙂
„Obyś cudze dzieci uczył” – podobno to Chińskie przekleństwo. Coś w tym jednak jest. Ja wciąż uważam, że nie szkoła, a dom i rodzice powinni uczyć. Tu nie chodzi o to, że historię Polski znam na pamięć czy wzory z chemii, bo nie znam. Mogę za to pokazać po co się uczyć i jak to wykorzystać. Zresztą, czego my chcemy od szkoły, skoro uważamy, że wiedza jest czymś powszechnym i niemal leżącym na ulicy. Wujek Google i ciocia WIKI zawsze pomogą, a poza tym po co komu matma, jak trzeba mieć „fach” w ręku. Polski czy historia przy malowaniu ścian nie są potrzebne. Reszta tego syfu to już tylko konsekwencja takiego podejścia.
Nie mam problemu z płacą nauczyciela. Ale na swojej drodze edukacyjnej takich nauczycieli, którzy faktycznie zarazili mnie do nauki danego przedmiotu (pomimo że wcześniej podchodziłem do tego trochę sceptycznie) spotkałem zaledwie 2 może 3. Nie twierdze, że nie było ich więcej. Po prostu może nie wszyscy umieli do mnie dotrzeć. Wiadomo, jednemu może się podobać motywacyjna gadka nauczyciela (inny ją wyśmieje), a z kolei komuś innemu będą podobać się eksperymenty i pokazywanie jak wykorzystać wiedzę w praktyce.
.
Ale w pełni zgadzam się z jak to ładnie ujęłaś Magdo stwierdzeniem, że „to właśnie nauczyciele mają jeden z najbardziej odpowiedzialnych zawodów”. Dlatego wg. mnie u nas jest trochę ta „branża” jeżeli można tak powiedzieć do góry nogami. Bez urazy dla tych, którzy są z powołania, wiedzą co robią i lubią swoją pracę. Ale w wielu przypadkach nauczycielami zostają ludzie, którzy nie są zbyt zaradni życiowo. Bo jest to swego rodzaju bezpieczna opcja. Wolą posadę w szkole z przedmiotu, w którym muszą uczniom pokazać jedynie podstawy danej dziedziny.
.
Jestem za tym, aby nauczycieli mogli zarabiać duuużo pieniędzy, dużo więcej niż teraz. Wtedy szkolnictwo by się poprawiło, a i ilość chętnych byłaby większa. Więcej kandydatów na nauczyciela to większy wybór tych najlepszych z najlepszych, którzy faktycznie się do tego nadają i potrafią kształtować młodego człowieka, zarażać go pasją.
.
Z tego co pamiętam w którymś z krajów skandynawskich jednym z najbardziej pożądanych zawodów na rynku jest nauczyciel z racji prestiżu społecznego i właśnie jednej z najwyższych stawek jeżeli chodzi o zarobki w porównaniu z innymi zawodami.
Korben, no właśnie od dobrej strony do tego podszedłeś. Zarobki nauczycieli są niskie, więc do uczenia nie ciągnie tych mega ambitnych i ogarniętych. Gdyby płaciło się im więcej, pewnie i więcej takich by nauczało.
To prawda, chyba właśnie w Norwegii tak jest.
Zdecydowanie. W dzisiejszych czasach trzeba być zdrowo szurniętym, nawiedzonym (wiecie, powołanie! :)) lub nadzianym, żeby iść na nauczyciela. Lub głęęęęęboooooko nieświadomym życia.
Albo idealistą 🙂
Tak? To skoro jest tak źle, to dlaczego nikt nie odchodzi ze szkoły? Nie znam ani jednego nauczyciela, który odszedł ze szkoły do innej pracy? Znam natomiast dziewczynę, która z dyplomem architekta krajobrazu poszła do szkoły (po znajomości, a jakże!). Oczywiście też narzeka, że jest źle, że podwyżka. Zapytałam ją, dlaczego nie odejdzie, przecież mogłaby otworzyć własną działalność, skądinąd wiem, że nasze miejskie przedsiębiorstwo zieleni od dłuższego czasu szuka kogoś po architekturze krajobrazu – bezskutecznie.
Nie potrafiła odpowiedzieć, dlaczego nie odejdzie. Może jej jest jednak dobrze?
Ja akurat znam kilka osób, które odeszły ze szkoły.
A za innych nie będę odpowiadać. I trudno też generalizować na przykładzie Twojej koleżanki.
Z mojej szkoły pracuje tam 7 rok i odeszło:
1 polonista
4 informatyków
ze wzgledu na zmiane pracy.
Kiedy zaczynałam naukę w LO 10 osób startowało na medycynę i 10 osób się dostawało – bez korepetycji. Kiedy kończyłam naukę w LO 10 osób startowało na medycynę, 8 z nich brało korki, dostawało się 5. W międzyczasie na emeryturę odeszła sorka z biologii i sor z chemii. A teraz – wszyscy chodzą na korki a pacjenci umierają.
Ponownie się nie zgodzę. Po zakończeniu studiów staż w szkole za 2000 zł. to jak złapanie pana Boga za nogi. Dla porównania zarobki w banku (w tzw. backoffice) z tego okresu to 1600 zł. brutto, po dwóch latach 1800 brutto. Tymczasem w szkole po 2 latach miałabym 400 zł. więcej, wolne wakacje, ferie, i popołudnia. A i jeszcze roczny płatny urlop zdrowotny po 5 latach. Jest różnica? Ale niestety po krótkim czasie umowy-zastępstwa okazało się, że nie było dla mnie etatu. A 4 nauczycieli pracowało w tej szkole mimo emerytury (i nie chodzi o wcześniejszą emeryturę, ale o 60-paro letnie babcie) – 4 etaty zablokowane, na które mogliby wskoczyć młodzi, po studiach, z 2 fakultetami (bo taki był wymóg na studiach nauczycielskich na moim uniwerku), z fajnymi pomysłami, potrafiący wdrożyć nowoczesne metody (komputer itd.), z energią, nie marudzący i cieszący się z pensji 2000 zł. brutto, bo do wyboru był MacDonald… Ale nie, lepiej utrzymywać starą kadrę. Więc nie dziwcie się, że nie mam ani grama zrozumienia dla jęków nauczycieli, że zarabiają za mało.
Staż akurat w szkole jest bardzo dobrze opłacany, nie mogę zaprzeczyć. Nie ma co porównywać do innych zawodów, bo jak już wielokrotnie wspomniałam na tym blogu, wiele grup zawodowych powinna zarabiać więcej. Ten urlop zdrowotny to też jakaś bzdura i daje go karta nauczyciela, za której likwidacją jestem, więc nie widzę tutaj niezgody między nami.
Co do emerytów – znów – wywalmy ich, niech siedzą z wnukami, mają już emeryturę. Z tego co wiem, to coś się w tej kwestii zmieniło.
Zobacz, my się w gruncie rzeczy zgadzamy. Ja nie uważam, że podwyżki im się należą za obecny stan rzeczy. Właśnie zmian potrzeba. Gdy przyjdą, będzie można więcej zapłacić.
Widzę, że tam się nie zmieści chyba więc… co do zarobków, Magda a porównaj to z zarobkami Amazona, temat blisko ze względu na lokalizację. Powiedz mi ile dostawali w Niemczech pracownicy Amazona ile dostają w Polsce? W sumie tyle samo tyle, ze jedni przy kwocie mieli ojro Polacy mają PLN. A system zgodzę się jest fatalny, ale jak wymyślili nauczyciele, żeby go naprawić ? Chcą podwyżek, porównaj to z górnictwem, nie cierpię związków zawodowych, ale ich zz przyniosły program naprawczy kompani. Nie wiem jaki był, ale był. Dla nauczycieli najważniejsza jest solidna podwyżka. Jak mówię wiesz co jest klu w tym wszystkim, oni w dużej części mają w dupie system edukacji, chcą tylko i wyłącznie lepiej zarabiać. System może leżeć i kwiczeń, dzieci mogą mieć kupę w głowie, najważniejsze, żeby się zgadzał hajs w ich portfelach.
Adam, ale nie chcę porównywać z Amazonem, bo zupełnie nie o to tutaj chodzi. Jak na warunki niemieckie i polskie są równie słabo opłacani.
Co do nauczycieli – nie o to chodzi, że chcą wyłącznie więcej zarabiać. Ale pomyśl właśnie o tym, że wyższa pensja zwabi do szkół lepszych specjalistów np. 🙂 Którzy podniosą poziom.
Ja wyszłam z założenia, pisząc ten tekst, że nauczyciel dobrze spełnia swoją rolę. Takie są moje doświadczenia. Owszem, było kilku, którzy byli mega słabi, ale jednak większość to albo osoby, które zapamiętałam neutralnie, albo naprawdę nauczyciele z rozumem w głowie, którzy zarazili mnie danym przedmiotem. I takim należą się wyższe zarobki.
Tutaj mocno krzywdzi to, że każdy nauczyciel dostaje tyle samo, bez względu na to, jakie ma efekty. Zatem potem nieogar, który ma gdzieś swoją pracę, dostanie tyle samo kasy, co ktoś, kto mega się stara i ogarnia. To by trzeba zuniwersalizować. Owszem, stała mogłaby być mała podstawa, a dyrekcja czy też rodzice, mogliby decydować, pod warunkiem, że uczciwie, o tym, kto powinien dostać „premię”.
Ten co zaraża przedmiotem bardzo istotnym ma też korki zazwyczaj ;]. Albo coś na boku dodatkowo. I wiesz czasem ile śpiewa za korki? A co do szkolnictwa, Magda udzielam korepetycji od 14 roku życia i mogę więcej powiedzieć na temat nauczycieli. Założenie badawcze masz kiepskie, oderwane od rzeczywistości. Co do Amazona, w Niemczech słabo płacili u nas te słabo dzielisz na 4. Nie wyłapałaś klu. U nas w Polsce generalnie zarobki są fatalne, u nas są one niższe niż w krajach południowych takich jak np. Grecja. Dobitnie pokazuje to taki Amazon. Dobry pomysł dał Korben związany z prestiżem zawodu, ale coś takiego poprzedziłbym reformą całego systemu. Bo przepraszam jak widzę jak funkcjonuje ten system i co Wam obcięto z programu i dlaczego … sorry założenie chyba było takie, że Wasze pokolenie jest co, niby większymi matołami, bo nie ogarniecie ;), dalibyście radę. Jak na studiach matematycznych zrobiłem pochodną w 30 sekund wiesz co usłyszałem od wykładowcy, bo widzicie kochani on jest sprzed reformy, patrzcie co straciliście. A ja może dobry z matmy byłem w LO, ale za Pitagorasa się nie mam, za Euklidesa też nie. Ja jak czytam Twój wpis to z górnictwem jak w wielu elementach się zgodziłem tu się z Tobą nie zgodzę. Nauczyciele nie mają się tak fatalnie, a wielu z nich sobie wygodnie bimba do emerytury.
Adam, serio nie widzisz _subtelnej_ różnicy między kompetencjami i rodzajem pracy nauczycieli i pracowników Amazona? Co to w ogóle jest za argument? w ten sposób wracamy do polityki, że najwięcej powinni zarabiać pracownicy fizyczni, bo najciężej pracują. Poprzedni system się kłania 😉
Kolejny głupi argument: że są beznadziejne jednostki wśród nauczycieli – jasne że są! Wśród każdej dowolnej grupy są! I co, to niby ma być argument przeciwko podwyżką? ROTFL.
Co więcej, ty jako korepetytor masz wypaczoną wizję tej grupy zawodowej. Z założenia gwiazdy do ciebie nie trafiają tylko ci co maja problemy. Ty pracujesz z 1 dzieciakiem, nauczyciele z całą klasą, w której dzieciaki są różne, z różnym temperamentem, zdolnościami, umiejętnościami, różnymi zaległościami (!), nastawieniem, skupieniem uwagi, chęcią… Ty dostosowujesz się do 1 dziecka, nauczyciel do całej klasy i wymogów programu (a teraz program jest tak wyśrubowany, ze trzeba gonić, nie ma czasu na zwolnienie, żeby nadgonić z dzieciakami zaległości lub przypomnienie potrzebnego materiału – np. matmy na fizyce czy chemii). Bardzo chciałabym zobaczyć twój geniusz w działaniu w zetknięciu z całą klasą przez cały rok… Krytykować łatwo. Przechwalać też (tak, mimo że piszesz że nie uważasz się za Pitagorasa, niewątpliwie się wywyższasz).
Sawa, bardzo Ci dziękuję za tę odpowiedź 🙂 Doskonale pokrywa to, co chciałam napisać.
Adam, nie musimy się zgadzać we wszystkich kwestiach, nigdy się zresztą w taki sposób nie zgadzaliśmy 🙂 Ale proszę Cię, nie zarzucaj ignorancji i naiwności, bo tak nie jest. Ty możesz powiedzieć więcej na temat nauczycieli dzieciaków, które trafiają do Ciebie na korki, czyli tych słabszych, nie tych geniuszy.
Wyłapałam clue. Po prostu dla mnie słabe jest porównywanie pracowników fizycznych z nauczycielami oraz zarobków za granicą i u nas, bo to oczywiste, że są mega duże dysproporcje.
I wolałabym, żebyś nie wrzucał nas do jednego wora jako „wy” – gimnazjaliści 🙂 Bo to jednak za duże uogólnianie. Ale docelowo i tak wracasz do tego, w czym się zgadzamy – do potrzeby wielkiej, konkretnej i sensownej reformy edukacji.
Jasne, że wielu nauczycieli bimba sobie do emerytury, ale tak samo robią inni pracownicy z innych grup zawodowych, więc to nie jest argument.
To jest nieprawda, że wyższa pensja zwabi do szkoły lepszych nauczycieli. Z prostego powodu – na wyższej pensji skorzystają ci, którzy już tam są. Jeszcze ciężej będzie takiemu dziadkowi i babci pójść na emeryturę i rozstać się z kokosami. A młodym zdolnym dalej będzie ciężko się dostać na etat, bo zwyczajnie nie będzie miejsca. A jak już się dostaną, to ciężko im będzie wytrzymać – ze względu na beton (dyrekcja, starsza kadra nauczycielska), który nie pozwala na wdrożenie nowych metod nauczania, rozwinąć skrzydeł, a także ze względu na powszechną w pokojach nauczycielskich atmosferę narzekania, marudzenia i roszczeniowości.
W szkołach musiałby się zmienić model zarządzania na taki, jak w przedsiębiorstwach – jesteś dobry, pracujesz, jesteś słaby – odchodzisz. A tymczasem starzy, nieefektywni nauczyciele są nienaruszalni – to jest największy problem dzisiejszych szkół, a nie zarobki nauczycieli.
Miejsc już i tak nie ma, więc owszem, to jest argument. Ale tu mamy kolejny problem – niech nauczyciel po osiągnięciu wieku emerytalnego po prostu zostanie zmuszony, by odejść. Długo by tak można rozprawiać.
Tak, tacy nauczyciele są nieruszalni, dlatego jestem za likwidacją karty nauczyciela, która sprawi, że nauczyciela będzie można zwolnić.
„A przestaliśmy ich szanować.”
Ja nie szanuje nauczycieli. Wielu z nich gdybym spotkal jeszcze raz to zasadzilbym #$%^!!! I mowie to jako uczen z czerownym paskiem.
Nie nie pojedycznym nauczycielom, wiekszosci!!!
Ale po kolei.
1. Nauczyciel walczy o swoje, nigdy o ucznia
2. Nie slyszalem by nauczyciele walczyli o to by uczniowie mieli wiecej matematyki, scislych, myslenia, praktyki.
3. http://wyborcza.pl/duzyformat/1,141115,16883764,Niszczarka_marzen.html
„- Mam duże wyrzuty sumienia, że nie uchroniłam ich przed naszym opresyjnym systemem. Zwłaszcza Oli, starszej. Bo Ada, młodsza, jakoś umiała prześlizgnąć się przez szkołę, taki sprytniejszy charakter. A starsza bardzo walczyła. Dyskutowała z nauczycielami nad sensem tej czy innej pracy, płakała wieczorami, nie umiała się przystosować. Wciąż dostawała po głowie. Odżyła dopiero na studiach w Londynie. Teraz poważnie rozważa, czy nie pozwać polskiego państwa za 12 straconych lat. Mówi mi: „Przecież z twoich prac naukowych wiem, że kortyzol, hormon stresu, który zalewał mnie w dzieciństwie, w długiej perspektywie wywołuje lawinę chorób. Mogą ujawnić się dopiero po czterdziestce. Należy mi się odszkodowanie”.”
Gdybym mogl TO TAK MOCNO @#$%^&* nauczycieli jak tylko sie da.
Bo to oni nic z tym nie robia, razem z rodzicami, sa biernymi ludzmi ktorzy nic nie zmieniaja a sa odpowiedzialni za zycie mlodych ludzi w przyslosci. A potem tylko slysze ze nic nie da sie zrobic, ze to nie od doroslych zalezy, to wina rzadu itp. itd.
Nie sie im nie nalezy a te ich pseudo szkolenia, pseudo podyplomowki niech sobie wsadza gleboko w dupe.
ps. rodzicow tez bym #$%^& i tych ktorzy uwazaja ze szkola to prawo i obowiazek, nie jesli ktos przeszkadza nauczycielowi w prowadzeniu zajec to wylatuje ze szkoly i niech sie rodzice nim zajmuja albo niech placi. Podludzi trzeba oddzielac by nie psuli reszty, sorry taki mamy klimat. JEstes trudnym uczniem to nie znaczy ze 95% reszty ma ponosic twoje problemy socjalistycznie.
Pierwsze dwa punkty, zdecydowana większość nauczycieli tak ma … ;), ale Magda dla nich chce podwyżkę, bo mają odpowiedzialny zawód =D. Przepraszam Magda musiałem. Ja pasek też miałem od 4 klasy podstawówki i wszystkie klasy w L.O.. I też, żeby nie obrazili się nauczyciele mojego L.O., dziękuję im za to, że w 3 klasie dali mi szansę, kiedy miałem problemy zdrowotne. Wtedy bardzo pokazali, że czują się za mnie również odpowiedzialni. Bardzo dobrze wspominam też reakcję mojej polonistki, po mojej fatalnej próbnej maturze.
Adam, Ty chyba jednak nie przeczytałeś zbyt dokładnie mojego tekstu. Napisałam, że życzę im podwyżki, ale po przejściu na pewne ustępstwa. Np. wprowadzenie konieczności siedzenia przez te 8 h dziennie w pracy i pracowania. Wtedy nikt by nie mówił o tych 18 h nauczyciela. I ja nie chcę podwyżki dla złych nauczycieli. Chcę podwyżki dla nauczycieli ogólnie. Po likwidacji karty nauczyciela, która daje im z dupy przywileje.
Czytałem właśnie, ale… dobre to mam pytanie jakby dostali te podwyżki, uważasz, ze oni pójdą na jakiekolwiek ustępstwa? Magda Twój głos odebrany przez nauczycieli byłby tak – chcę nam dać podwyżki i tyle. I druga sprawa jak podzielisz tych nauczycieli na dobrych i złych?
Adam, najpierw ustępstwa, potem więcej kasy, nie na odwrót.
Już pisałam, co bym zaproponowała w podziale nauczycieli 🙂
Tym razem zupełnie się z Tobą nie zgadzam, może dlatego, że spędziłam trochę czasu w szkole po tej drugiej stronie i nie jest to naprawdę takie złe, jak mówią nauczyciele.
Jeśli chodzi o zarobki i awanse.
Nauczycielem dyplomowanym można zostać po 7 latach. Staż rozpocząć można na 3 roku studiów licencjackich, zatem mając 21-22 lata. Zarabiać średnio 5000 brutto w wieku 29 lat to nie jest dramat. Oczywiście jest to kwota brutto, ale to oznacza, że skoro jeden nauczyciel dyplomowany zarabia mniej, to inny zarabia więcej.
Nawet 3000 brutto to nie jest zła pensja, jeśli doliczyć dodatki, czas pracy (proszę nie piszcie o sprawdzaniu sprawdzianów, bo co sprawdza w domu nauczyciel muzyki, plastyki, w-fu? nawet nauczyciel wychowania początkowego nie zabiera zeszytów do domu, a większość sprawdzianów w starszych klasach ogranicza się do testów, które można sprawdzić w 15 minut podczas kolejnej lekcji albo na „okienku”), czas pozwalający na dorobienie w postaci korepetycji czy masy innych aktywności – zarobkowych, hobbystycznych bądź opieka nad własnym dzieckiem.
Jeśli nauczyciele dostaną 40 godzinny czas pracy, czyli będą spędzać po 8 godzin w szkole, organizować czas dla dzieci w czasie ferii i wakacji, to może wsparłabym ich postulaty dotyczące podwyżki. A tak, to sorry, w porównaniu z masami równie wykształconych ludzi około 30, to nauczyciele mają naprawdę niezłe warunki. Wiadomo, że mogłoby być lepiej – kto by nie chciał podwyżki? Ale apeluję do nauczycieli o trochę rozsądku. Moje nauczycielki z liceum, gdy trafiłam tam na praktyki, otwarcie przyznały, że to najlepsza możliwa praca dla kobiety i w żadnej innej pracy nie będą miały tyle czasu dla siebie i rodziny (babki uczyły po 5-10 lat, więc już się nie przygotowywały po 5 godzin do każdej lekcji…)
Podsumowując: gdy mnie się nie podobała jakaś praca, to szukałam innej – ilu znacie nauczycieli, którzy rezygnują z pracy w szkole? Ja żadnego, więc chyba ta praca nie jest taka najgorsza.
Dobrze, że się ze mną nie zgadzasz, jestem przecież otwarta na dyskusje 🙂 Również trochę liznęłam drugiej strony, co prawda tylko poprzez praktyki w podstawówce, gimnazjum i liceum, ale jednak ogólny obraz znam (uprawnienia pedagogiczne też mam). Staż można wtedy zacząć, gdy piszesz, ale nie wiem, jaka szkoła Cię przyjmie 🙂 Pamiętam, jak moje koleżanki po studiach szukały jakiejkolwiek szkoły, do której można by pójść na staż i uczyć języka polskiego. Znalazły może dwie. A były już po skończonych studiach magisterskich.
Nie znam żadnego nauczyciela, który miałby 29 lat i tytuł dyplomowanego. Bardziej te 40 parę. I jasne, 5000 zł brutto to już spoko kasa (ale taką dostanie się już ze wszystkimi dodatkami). 3000 zł brutto to ledwo ponad 2k na rękę, więc już słabiej.
Wiadomo, że są nauczyciele, którzy pracuję więcej i ci, którzy robią mniej. Wymieniłaś tych, którzy nie mają za bardzo zadań poza lekcjami. Ale co z tymi z języków? historii? matematyki? fizyki? chemii? itp? W różnej mierze, ale mają kupę roboty. Nie sprawdzisz testów dla całej klasy w 15 minut. Nie ma takiej możliwości. Poza tym ułóż jeszcze takowy, i to dla każdej równoległej klasy inny, żeby się nie powymieniali pytaniami.
Jasne, nauczyciele mają możliwość dorobienia, ale już zupełnie inna sprawa. Inne grupy zawodowe też mają.
No i co do tych 40 h tygodniowo – to właśnie moim zdaniem byłoby dobre rozwiązanie. Zgadzam się w z Tobą w 100%. Coś za coś. Nie można żądać podwyżki tylko dla samej podwyżki, trzeba też dać coś od siebie.
Jasne, jak mi nie odpowiada, to też szukam innej, ale o coś innego jednak chodziło mi we wpisie.
Magda a jak nauczyciel ułoży test z kluczem to nie sprawdzi w 15 minut? =D =D Nawet z historii widziałem, że nauczyciele robią testy. A matematyka, powiedz mi jak wygląda znaczna część matury z matmy. Test wyboru. Więc sprawdzenie czegoś wg klucza zajmie Ci ile? No weź zostaw moje nerki w spokoju, bo zaczynają mnie swędzieć od śmiechu. Zaznaczam ja bym robił zadania otwarte.
Nie, nie sprawdzi w 15 minut 30 testów. Nawet. Poza tym nie zapominaj, znów powtórzę, że trzeba te testy jeszcze poukładać. I to różne dla innych klas. Możesz powtarzać je co najwyżej co 2-3 lata.
Nie powiem Ci, jak wygląda znaczna część matury z matmy, bo jej nie pisałam 🙂 I wiesz to.
Reszty nie skomentuję.
Sprawdzisz, trzeba tylko dupkę zacisnąć kładziesz sobie z jednej strony klucze, a z drugiej sprawdziany i lecisz, i co dajmy na to sprawdzenie 15 razy a, b czy c zajmie dłużej niż 30 sekund? W dobie internetu układanie pytań nauczycielom cwaniakom ile zajmie? Ta miliard godzin. No Magda czy skoro w necie z takiej matmy jest rozwiązane każde zadanie z książki do matmy to … no proszę Cię. A do tego masz programy edukacyjne, portale pomocnicze … nauczyciel bardziej się spoci na edycji w wordzie niż wyszukiwaniu samych pytań.
Gadulska ręką i nogą się pod tym podpiszę … ;). Ja znam tylko jedną osobę która rzuciła szkolnictwo, językowca, który chciał zarabiać więcej ;). Więc po prostu odszedł.
1 rok staz-
2-3 rok-przerwa
4-5-6-mianowanie
7-przerwa
8-9-10 dyplomowanie
Jednak po 10-ciu latach. Ponadto jesli jestes np. na zwolnieniu np. na dziecko czy w ciazy, to staz sie przesuwai nawet jesli staz sie przedluzy o 1 miesiac to podywzka jest opóżniona o pol roku (co tyle sa zbierane komisje…) i tak przy kazdym stażu.
W sumie to koleżanka obecnie 16 lat pracy zdobyla dyplomowanie….
Polecam chetnym…
Dziękuję za wyjaśnienie od strony praktycznej.
Szukałem odpowiedniego komentarza, pod który mógłbym się podpiąć, żeby nie powielać napisanych poglądów. Większość komentarzy zbacza na system edukacji, ale nie zapominajmy, że treść wpisu podejmuje zarobki nauczycieli. Może się powtórzę, ale uważam, że ich rządy są z kosmosu. Jak czytam stawki zarobków na sam początek to mnie krew zalewa. Ja… mgr inż geodezji przez pierwsze alta pracy zarabiałem 900-1200 brutto!!Teraz jest lepiej tylko z tego powodu, że wyprułem sobie żyły, żeby dostać się do lepszej pracy / 5000 brutto? Nigdy nie zarobie tego na etacie !! Śmiech na sali.
Czas pracy: 18 godz/tydz. ? Wielka „mecyja” 90% nauczycieli idzie schematem, nic nie dodaje od siebie. Wali ich, czy uczeń coś umie czy nie, poza tym idealnie chowają stado baranów, którzy przyjdą do nich na korki – „złoty układ”. Cały artykuł jest o kant d.. potłuc.
Drudzy górnicy……. szkoda gadać…
W stu procentach zgadzam się z Tobą. Zawsze mnie irytowały krytyki w stronę nauczycieli. Lidzie, którzy tak łatwo oceniają tę pracę w ogóle nie mają pojęcia o tym zawodzie. Bardzo podobał mi się argument o odpowiedzialności zawodu, bo to się zupełnie pomija. Nie jestem nauczycielem, ale miałem kiedyś praktyki w szkole podstawowej i przyznam, że ogarniał mnie respekt. Oto mam przed sobą dzieci, które wiem, ze są kimś. Nie dlatego, że byli szczególnie wybitni. Byli raczej przeciętni intelektualnie, ale niezależnie od tego będą pełnić w życiu ważne role. Będą pracownikami firm, rodzicami, współmałżonkami itd. Mając taką perspektywę, to zawód nauczyciela jest bardzo odpowiedzialny. Fakt, że obecny system szkolnictwa raczej nie sprzyja ani uczniom ani nauczycielom. Cóż, ale chyba każdy z nas ma doświadczenie wspaniałego nauczyciela, który czymś zainspirował, dał do myślenia, co sprawiło, że nasze życie zmieniło się. Przez ten fakt doceńmy ten trud, który efekty przynosi dopiero po latach..,
Pięknie napisane 🙂
znowu kontrowersje 🙂
Powiem Ci, że ja generalnie uważam, że podwyżki się należą, ale za efekty, a nie dla wszystkich. Gdy wszyscy dostają tyle samo i w tym samym czasie to nie jest to w ogóle motywujące. I nauczyciel prowadzący kółko zainteresowań po godzinach, przygotowujący ciekawe lekcje dostanie to samo co nauczyciel co na lekcji powie „zróbcie sobie zadanie domowe z matematyki, bo mam kaca”. A ponieważ jak powiedziano: jest to spora grupa na różnych poziomach zaawansowania i zaangażowania w różnych środowiskach. Tak samo nauczyciele z dużych miast powinni zarabiać więcej niż nauczyciele z mniejszych miast.
PS. Pochwal się czy takie kontrowersyjne tematy podbiły statystyki czy też nie
Też uważam, że należy się to nauczycielom. A jest to niestety jedna z grup zawodowych, która medialnie (i nie tylko) jest lekceważona, nieszanowana, niedoceniana. Próbuje się ich dyskredytować, robiąc przy okazji krzywdę dzieciom.
Sam pracowałem jako nauczyciel kilka lat i wiem, że jest to ciężki kawał chleba i wcale nie tęskniłem, aby do tego zawodu wrócić. Moja żona jest nauczycielką, uczącą języka polskiego i wiem ile ją to kosztuje czasu, wysiłku, …
Ile zainwestuje się w nauczycieli (nie tylko finansowo, ale też przez budowanie ich dobrego wizerunku w społeczeństwie), na tyle zyskają nasze dzieci, a dalej idąc kolejne młode pokolenie.
Mój mąż jest Nauczycielem wychowania fizycznego. 3 dzieci i czasem miło widzieć go w domu. Ma zajęcia na 11 ale ma zawody i wyjeżdża o 7rano. powinien kończyć o 14 a wraca o 17 bo zawody. Są okresy że mąż wychodzi o 8 a wraca o 17 co 2 dni. Wkurza mnie to. Nie mówię już o dyżurach, wywiadówkach, radach i innych. Czasem mam nerwa jak w sobotę ma radę szkoleniową np. 5h. No i reszta jak wyżej napisałaś. A odpowiedzialność za uczniów!!!!! Ktoś na to patrzy. Znam takiego n-ciela który rentę płaci. Wolałabym jako matka moich dzieci aby mąż pracował od 8 do 16. A później mieć go dla naszych dzieci. Wakacje też zawsze najdroższe choć na zagraniczne i tak nas nie stać. i nie wspomnę że żeby miał etat jeździ na dwie szkoły!!! I co za tym idzie: wywiadówki, rady i inne w obu placówkach!!! i kasy za paliwo nie dostaje.huraa…:( Ludzie mało wiedzą a dużo gadają. Ja się pytam za co wojsko tyle dostaje bo mam znajomego co siedzi w budynku i 2800 pensji + mieszkaniówka 600zł + służby co miesiąc ok 400zł no i 13, 14-stka i mundurówka i nagrody. Jak idą bronić państwa niech nawet 5000zł dostaną ale jak siedzą to 2000zł i nic więcej!!!
Nie będę porównywała swoich zarobków, ale wybacz naprawdę mam żałować, że nauczyciel od połowy sierpnia ma być w szkole? No biedak naprawdę, to i tak daje półtorej miesiąca wolnego latem. Nauczyciele uczą nasze dzieci – tak, zgadzam się ale zgadzam się również z tym, ze uczą schematów. Jeśli ktoś wychodzi poza schemat to się o zaraz temperuje. Daj mi wynagrodzenie nauczyciela to nauczę moje dzieci tego co w szkole, dodatkowo wychodzenia poza schematy, bo teraz przy zadaniach domowych ciężko się to robi.
Nauczyciele uczą, ze mogą wymagać pracy domowej, uczą, ze dzieci mają być systematyczne … pokazać Ci dziennik mojego dziecka jak jest uzupełniony przez nauczyciela? Na pewno nie jest prowadzony systematycznie.
Z mojej strony to wygląda tak …
13 października – dzień wolny, bo … nie wiadomo bo co, jakby nie można było lekcji prowadzić tego dnia
od 22 grudnia do 6 stycznia wolne w szkole, a ja pracuje 22 grudnia, 23 grudnia, 24 grudnia, 29 grudnia, 30 grudnia, 31 grudnia oraz 5 stycznia. Mieszkamy z dala od rodziny, miałam sąsiadom dzieci podrzucać jak kukułcze jajo? Czy brać do pracy ze sobą?
Ferie zimowe …2 tyg wolnego, w których my – rodzice chodzimy do pracy, co z dziećmi?
W ub. tygodniu bal karnawałowy, więc do szkoły tylko na czas balu, nawet świetlica nie była czynna.
Będzie dosć okrągła rocznica powstania szkoły, dodatkowe 2 dni wolne.
Jak nauczycielom źle, że mają brać do domu niech siedzą w szkole od 8 do 16 i pracują w tym czasie, wyrobią się ze wszystkim.
Zapomniałeś drogi autorze artykułu dodać, że nauczyciele mają prawo do rocznego PŁATNEGO urlopu zdrowotnego. Ja też pracuje głosem i często muszę dość głośno mówić i jeszcze nikt przez tyle lat pracy nie dał mi szansy na roczny płatny urlop zdrowotny.
Dodatkowo jedna roczna pensyjka dodatkowo wpada.
Proponuje zrobić reformę:
1. nauczyciele mają siedzieć w szkole od 8 do 16 i w tym czasie sprawdzać sprawdziany, przygotowywać się itp.
2. Zabrać postkomunistyczne przywileje typu trzynastka, wysługa lat czy inne bzdury
3. Dać nauczycielom możliwość urlopów w każdym czasie, niech dyrektor szkoły się martwi o zastępstwa. W końcu jak nauczyciel zachoruje to się znajduje dla niego zastępstwo jakimś cudem?
4. Żadnych przerw świątecznych, wakacji, ferii itp tylko zajęcia dla dzieci (nie nauka, sama zabawa, ale nie taka jak jedna na półkoloniach u nas w mieście – playstation)
5. Dać podwyżkę 700 zł brutto, ale nie dla wszystkich. Niech lepiej zarabiają Ci nauczyciele, których uczniowie potrafią myśleć, Ci, którzy dają przykład zachowaniem systematycznością i konsekwencją. A niech nawet o 1000 zł więcej zarabiają, ale przy spełnieniu wszystkiego co powyżej 🙂
QWERTY, nie autorze, tylko autorko, to przede wszystkim 🙂
Poza tym, zobacz na swoje postulaty, a zobaczysz, że dokładnie się zgadzamy. No, poza tym wolnym w dowolnym czasie, ale to świetny pomysł 🙂
Qwerty – po pierwsze „półtora”, nie „półtorej”. Jak rozumiem polonista w szkole kiepski był? 😉
Po drugie – Twoje postulaty:
1. Zgadzam się. Ale rozumiem też, że zebrania i konsultacje dla rodziców (raz w miesiącu, czasem częściej) też załatwiamy do szesnastej? Albo mamy wypłacane nadgodziny, tak?
2. Postkomunistyczne przywileje przysługują całej budżetówce. Zabieramy wszystkim, tak? Nie tylko nauczycielom?
3. Znakomity pomysł. W końcu mogłabym skorzystać z bardzo atrakcyjnych ofert cenowych. Wzięłabym od razu 26 dni w okresie matur na przykład, zamiast za grosze siedzieć w komisjach, ach marzenie… 😉
4. Jasne! Pytanie tylko ile dzieciaków przyszłoby do szkoły, z mojego doświadczenia wynika, że w dni, które są tzw. dniami wolnymi od zajęć dydaktycznych (te, które wchodzą w skład tzw. długich weekendów) i kiedy dzieciaki mają wolne a my dyżurujemy w szkole nie przychodzi NIKT. Serio, serio.
5. Zgadzam się, że ci lepsi powinni być premiowani. Natomiast jest diabelnie trudno to sprawdzić, w mojej szkole większość uczniów nastawiona jest na życie towarzyskie raczej niż na naukę. Ostatnio jedna moja klasa stwierdziła, że oni to by woleli mieć angielski z drugą anglistką. Zapytałam czemu. Bo ostatnio mieli z nią zastępstwo. I było świetnie. Bo nie musieli nic robić, a ja ich do wysiłku umysłowego zmuszam. Więc pytanie kto miałby oceniać nauczyciela i jego pracę. Uczniowie? No ci moi oceniliby mnie bardzo negatywnie 😉 Dyrektor? A skąd dyrektor może wiedzieć skoro przychodzi na hospitację raz do roku? Wyniki egzaminów? No tu znów dochodzimy do kwestii schematycznego myślenia i nauczania „pod egzamin”, a to jest be, czyż nie tak? 😉
Dobra myśl – znormalizować ich czas pracy i tyle. Uciąć dodatki, bo niby z jakiego powodu, oni mają prawo do zdrowotnego urlopu po 5 latach ???
Dać podwyżkę, ale tym, którzy na prawde na to zasługują..
Witam 🙂 zainteresowana tematem jako młoda stażem nauczycielka postanowiłam dołączyć do dyskusji. Nauczyciele nie mają źle. Pracowałam parę lat jako pracownik back office za najnizsza krajowa wiec doceniam najnizszy pulap w tabeli nauczycielskiej. Nie mam magistra jestem nauczycielem kontraktowym pracuje na wsi do pracy dojezdzam dwoma autobusami kilkanascie km. Na konto wplywa mi nieco ponad 1700,to naprawde duzo pieniedzy dla mlodego czlowieka 😉 jesli mowa o podwyzce to tylko jesli koszty utrzymania wzrosna. Widze to ze swojej perspektywy. A nie mam meza ani dzieci na utrzymaniu. Glownym problemem jest to, ze wiekszosc z Was nigdy nie zrozumie realiow oswiaty. Tu etaty blokowane sa dla znajomych. A nie dla zdolnych pracowitych ludzi. Dlaczego ludzie na emeryturze jeszcze pracuja? A tak w ogole nauczyciel- to tak jak ja Pani pracujaca w przedszkolu, pan/pani pracujaca na swietlicy, osoba pracujaca w podstawowce, gimnazjum, liceum, szkole specjalnej, szkole zawodowej itp. Kazda ta osoba jest odpowiedzialna za wyksztalcenie mlodego czlowieka. Waszego dziecka lub Waszego sasiada. Im bardziej zmotywowany pracownik tym lepsze efekty. To samo sie tyczy nauczycieli. A Karta Nauczyciela jest troche przestarzala. Ale starsi pracownicy tego nie dadza ruszyc 😉 a i od siebie dodam, ze zamiast 13 wolalabym bezplatne szkolenia i kursy doszkalajace, bo poki co place za swoje i ciezko mi cos zaoszczedzic ;-(
Magda, muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem, że piszesz, że 1700 zł dla młodej osoby to nie jest dużo pieniędzy. Albo masz naprawdę niskie koszty życia albo naprawdę świetnie potrafisz dysponować pieniędzmi.
Piszesz, że jeśli mowa o podwyżce to tylko przy wzroście kosztów utrzymania? Z jakiej racji? Co ma wykonywany zawód do kosztów życia? Każdy człowiek będzie je miał inne. Tylko dlatego, że wziął kredyt, ma mieć większą wypłatę?
Może zacznijmy od tego, że zarobki w PL są śmiesznie niskie, ale ceny mamy już prawie zachodnie. I dotyczy to wszystkich, górników, pielęgniarek, nauczycielek. Wiesz że kasjerka w markecie w UK zarobi więcej niż nauczyciel dyplomowany w PL?
To prawda. To przerażające, ale tak niestety jest. I ciekawe, czy to się kiedykolwiek zmieni.
Fajny tekst, jako nauczycielka z ponad 15-letnim stażem obecnie pracująca na 2/3 etatu i dostająca ze wszystkimi dodatkami niecałe 1500zł. na rękę dziękuję za niego 🙂 Dodam tylko, że tzw. stażowe to nie jest coś co funkcjonuje tylko w szkolnictwie, mój mąż pracujący w wodociągach też dostaje prawie 600zł. stażowego 😉
Kasik, zgadzam się, to stażowe występuje w wielu zawodach, a nie do końca jest to uczciwy dodatek do wynagrodzenia.
Ale niecałe 1500? To przecież nijak się ma do tych tabelek. Mimo 2/3 etatu.
Dokładnie 1498zł 😉 Bo te tabelki to jest ŚREDNIE wynagrodzenie nauczycieli. Co oznacza, że do obliczenia tej kwoty zostały wzięte wynagrodzenia wszystkich nauczycieli, z dyrektorami i innymi funkcyjnymi włącznie. Co myślę mocno zawyżyło tą „średnią”. Ja pracuję w tej szkole pierwszy rok (moja poprzednia została zlikwidowana), jedynym dodatkiem do pensji to stażowe właśnie. Nie mam dodatku motywacyjnego, nie mam wychowawstwa. Jestem nauczycielem mianowanym (po drodze urodziłam dwoje dzieci, dwa razy zaczynałam staż na dyplomowanego, ale z powodu macierzyńskiego/wychowawczego staże mi przepadały), pracuję w szkole państwowej o 1999 roku, wcześniej przez rok pracowałam w prywatnej.
Kasik, pierwsza tabelka oznacza średnie wynagrodzenie nauczyciela konkretnego stopniem. Nie wiem, czy jeśli dyrektor szkoły ma tytuł dyplomowanego nauczyciela, to też tam „wchodzi”. Może masz rację.
Wchodzi bo dyrektorów też dotyczą stopnie awansu.
Okay, dzięki za dopowiedzenie 🙂
PS. jeszcze. Ta druga tabelka to są realne pieniądze, które nauczyciel dostaje. W 2014 jest tak samo jak w 2013. Tą tabelkę ze średnią płacą można wywalić do kosza, mało który nauczyciel zarabia TAKĄ kasę 😉
Kasik, jasne, ale średnie też trzeba pokazać. Tak tak, wiem, że 2014 niczym się nie różnił od 2013.
Pokazać można, jasne. Tyle, że społeczeństwo nie rozumie, że 90% nauczycieli takich pieniędzy nie widziało na oczy 😉 I jak widzi 5tys. zł. miesięcznie to stwierdza, że nauczyciele nie dość, że nieroby i lenie bo pracują po 3-4 godziny dziennie to jeszcze zarabiają kokosy…
Inna sprawa, to to, że ludzie widzą 5000 zł brutto, a w głowie mają „na rękę”.
No niestety. Poza tym wiesz, widzą ludzie te pięć tysi, potem czytają, że nauczyciel dostaje jeszcze dodatki i bach, już mamy gotową ploteczkę, że nauczyciel to co miesiąc przytula z dychę pewnie, a jeszcze podwyżek żąda, w doopach się poprzewracało panie 😉
Tyle, że ta średnia to już ze wszystkimi dodatkami, brutto 🙂 ja to wiem, Ty to wiesz, ale inni czytają, co chcą 🙂
W większości się zgadzam z autorką artykułu, ale jako N-l z 30 letnim stażem uważam, że nie należy likwidować KARTY NAUCZYCIELA. O jakich dziwnych BONUSACH autorka pisze? Karta Nauczyciela daje gwarancję wynagrodzenia dla N-li w.g. tabeli, którą autorka przytacza,poza tym gwarantuje normalne umowy o pracę. Kiedy KN zlikwidują, a czekają na to tylko SAMORZĄDY, N-LE będą zatrudniani w.g. KODEKSU PRACY, dostaną minimalna pensję krajową,śmieciowe umowy, bo oszczędności są najwazniejsze, a słabe SAMORZĄDY zawsze potrzebują pieniędzy, bo po prostu sobie nie radzą. Czyli postawi sie na bylejakość!!! Czy o to chodzi?! Kto przyjdzie do zawodu? Czy tego chcecie RODZICE, aby uczył WASZE pociechy bylejaki NAUCZYCIEL?
Romsel, niekoniecznie zarobki po likwidacji karty nauczyciela by się zmieniły. Można je przecież ustalić na konkretnym poziomie. Co do bonusów – przecież wymieniam je we wpisie, nie wymyśliłam ich sobie 🙂
18 godzin pracy fakt to podstawa ale jeszcze mamy obowiązkowe 2h tygodniowo pracy z Art.42. Więc suma wyjściowa 20h plus godziny dodatkowe. Nikt nie myśli o tym ile czasu spędza się w szkole bo tutaj gazetka a tam przygotować salę do uroczystości itp. Kończąc lekcje o 12.30 często wychodzę o 14.30 i oczywiście zeszyty sprawdziany w domu sprawdzam. Zajmuje to ok 2-3 h w zależności co jest do sprawdzenia. Co do przygotowywania się nauczycieli przed zajęciami nie zgodzę się bo zmieniają się książki zmienia sie material więc i nasze notatki muszą się zmieniać.
Oczywiście, zgadzam się… I łącznie pewnie te 40 h w tygodniu się wyrabia.
Lubię to.
W kwestii owych 5000 nauczyciela dyplomowanego- przypominam,ze to średnia z dużych i małych miejscowości, mniej i bardziej zamożnych, z dodatkami dla szkól specjalnych, wiejskich itp… Ja, w 21 roku pracy zarabiam „na rękę” ok 2500zł. Dodam tylko,ze w ciągu tych 20 lat ukończyłam 5 studiów podyplomowych – na własny koszt- i tu dziękuję mojemu mężowi za zrozumienie i wsparcie- o mniejszych formach dokształcania i ich kosztach nie wspominając…
I jeszcze jedno- papier ksero kupuje sama, tuz do drukarki też , nie wspominając o materiałach kolorowych potrzebnych w pracy z maluchami, biletach mzk gdy jeździmy na zajęcia poza szkołą… ostatnio nawet papier toaletowy mam swój- bo szkoła nie ma środków…
No i niech mi ktoś powie jaki miałam wziąć urlop gdy zmarła moja ukochana kuzynka?.. oczywiście BEZPŁATNY – czyli ponad 100 zł mniej do pensji i jeden dzień pracy do emerytury dłużej…
pozdrawiam wszystkich, którzy mi zazdroszczą i gorąco zapraszam na rozmowy z rodzicami, którzy twierdzą,że „depresyjne kolory ścian w szkolnej toalecie zniechęcają ich dziecko do korzystania z niej”…
Amen..
Ja zawsze powtarzam tym, którzy tak mi zazdroszczą (a poziom zazdrości drastycznie wzrasta w lipcu i sierpniu, nie wiedzieć czemu 😉 ), że przecież każdy ma wolny wybór i nikt nikogo do wyboru zawodu nie zmuszał, a skoro nauczyciele mają tak super to trzeba było się wykształcić na nauczyciela i pracować 2 godziny dziennie w szkole zamiast 12 godzin dziennie w korpo 😉
Kij ma dwa końce, tak jak ten argument. Znam kilka przypadków, że ktoś rzuca pracę w szkole, zamiast narzekać na słabe zarobki, rozwydrzone dzieciaki i zatrudnia się jako przedstawiciel handlowy z zarobkami pow 10 000 zł.
Ja (nauczyciel) dodam tylko, że ZANIM każe nam się siedzieć od 8-16 i robić wszystko w szkole, w tej szkole MUSZĄ się znaleźć stanowiska pracy dla kilkudziesięciu osób: biurka, komputery, drukarki. Póki co, pracę TRZEBA zabierać do domu i np. drukować na własnym sprzęcie, bo w szkole go nie ma.
Oczywiście, zgadzam się z tym, że szkołę trzeba by do takich działań przygotować. Ale fakt, że w szkolenie ma sprawnej drukarki, to już inna kwestia. Przerażająca.
nauczyciel to ciężka praca, ale każdy by chciał podwyżki :]
Jeśli ktoś zasługuje, to czemu miałby nie dostać. Tylko różnica jest taka, że w prywatnych firmach bardzo łatwo można przeliczyć, kto ile zarabia na firmę i czy można mu dać trochę więcej. W edukacji jest trochę inaczej.
Nauczyciele na pewno zasługują na to dużo bardziej niż górnicy…
Jak i wiele innych grup zawodowych.
Witam ja powiem bez żadnych ogróek wstydźcie się nauczyciele. Ludzie powiedzcie, o co im chodzi mają prawie pół roku wolnego jakby policzyć wszystko i jeszcze śmią żądać podwyżek. Najpierw niech zaczną wypełniać swoje obowiązki jak należy, a nie tylko mało im i ciągle mało. Wstyd wstyd i jeszcze raz wstyd.
Nie jestem ani za ani przeciw. Jednemu nauczycielowi dałbym wielką podwyżkę bo facet zna się na rzeczy tłumaczył itp. niestety jest na emeryturze. Za to pani od języków pokrzywy bym nie kupił, w ogóle zajęć nie prowadziła. Napomnę,że były to lata 70 teraz pewnie też nie jest najlepiej z tego co się słyszy.
O wynagrodzeniach nauczycieli można by sporo dyskutować. Masz rację, że niektóre dodatki są trochę przestarzałe, więc ja np jestem za ustalenie tych zarobków od nowa – na nowych warunkach i zasadach. Nie obcinałbym wynagrodzeń nauczycielom. jak już ktoś wyżej pisał – ich praca jest bardzo wymagająca i niewdzięczna.
Mam dzieci na każdym etapie edukacji od podstawówki po studia i absolutnie nie zgadzam się z podwyżką dla nauczycieli po 700 zł dla każdego „od łebka”. Bo to niesprawiedliwe! Są świetni nauczyciele potrafiący zainspirować młodzież, odnaleźć talenty, kochający swoją niełatwą pracę i oni powinni zarabiać 5000zł na rękę albo i lepiej, a są tacy którym nie zapłaciłabym nawet najniższej krajowej.Karta nauczyciela to pomyłka. Daje poczucie „ciepłych kapci” na etacie dla średniaków, którzy często przez przypadek znaleźli się w tym zawodzie, a nie daje motywacji finansowej dla dobrych nauczycieli.
w całości zgadzam się z Ewą, na nauczyciela czasem idą dziewczynki, którym ktoś już tę posadę obiecał, i pracują a ich cała praca to „cisza” i „powiem twojej mamie” bardziej jak dziecko niż nauczycielka się zachowuje
Jeśli nauczycielom jest tak źle i pracują po tyle godzin to dlaczego w radach miastach, partiach politycznych wszędzie gdzie się da chcą się udzielać i mają na to czas.
Nic mi na ten temat nie wiadomo 🙂
Moim zdaniem nauczyciele powinni zarabiać dobre pieniądze. A czy teraz zarabiają źle?
Nauczyciel matematyki i WFu zarabiają tyle samo o ile mają taki sam staż. Z tym, że nauczyciel WFu nie musi przygotowywać sprawdzianów, a potem ich sprawdzać. Często nauczyciele Ci rzucają dzieciakom piłkę i po krótkiej rozgrzewce Ci graja 40 minut prawie bez opieki nauczyciela.
A może by tak na wynagrodzenie (chociaż częściowe) miała wpływ ocena nauczyciela od uczniów.
Bartek, zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Zarobki nauczycieli powinny być zróżnicowane, a nie takie same!
Tak zgadzam się, że te 18 godzin tygodniowo to godziny prowadzonych lekcji, a jeszcze dochodzą inne rzeczy które też zabierają dodatkowy czas nauczycielom za który nie mają płacone, tak jak chociażby wspomniane sprawdzanie sprawdzianów. I właśnie tu dochodzi też to, że jeden nauczyciel się obija a drugi nie, więc dlatego trudno wyrobić sobie pogląd czy w końcu mają się ogólnie ci nauczyciele naszym zdaniem źle czy nie…
Zdecydowanie nauczyciele na to zasługują! Podpisuję się pod tym, że to nauczyciele w dużej mierze kształtują społeczeństwo. Nie tylko przekazują wiedzę, ale i wychowują. Umówmy się, że w latach podstawówka – liceum najczęściej spędzamy więcej czasu w szkole z nauczycielami niż z własnymi rodzicami. To nauczyciele mogą nas obserwować w społeczeństwie (klasie, szkole) i podsuwać wnioski nam i naszym rodzicom. To jest niesamowicie odpowiedzialna praca. + myślę, że jest wiele osób, które chciałyby uczyć, bo czują do tego powołanie, ale odrzucają ich właśnie te niskie zarobki. A tak nie powinno być.
Kurczę, w końcu ktoś podszedł do tematu podwyżek dla nauczycieli z głową. Zgadzam się praktycznie z każdym zdaniem, które napisałaś (popieram pomysł, żeby nauczyciel pracował od 8 do 16, też jestem za likwidacją KN i niektórych dodatków). Mam za sobą epizod pracy w szkole i doskonale wiem, jak w praktyce wygląda praca nauczyciela. Warto pamiętać, że to nie tylko 18 h przy tablicy czy praca w domu. To też ciągły stres, walka z systemem, próby dotarcia do rodziców, nieustanna konieczność budowania i utrzymywania autorytetu. Na pewno nie jest to zajęcie dla każdego. Ale wszystkim łatwo je krytykować i obrażać nauczycieli. Owszem, nie wszyscy są na właściwym miejscu, ale znowu – to wina systemu i bzdurnych etapów awansu, które raz zmuszają do wzmożonej pracy, innym razem – do kompletnego luzu. A kiedy się osiągnie ten najwyższy, nie ma już nic, co mogłoby motywować. Tyle w temacie z mojej strony 🙂