Doskonale wiesz, że oszczędzanie jest ważne, bo dzięki niemu będziesz sobie mogła w życiu pozwolić na więcej. I co z tego, skoro nic z tą wiedzą nie robisz, bo oszczędzanie jest trudne i wymaga wyrzeczeń. A gdyby nie było trudne? Gdyby okazało się, że można przyjąć 9 punktów, dzięki któremu oszczędzanie stanie się nie tylko możliwe, ale i przyjemne? No to poczytaj.
-
Zmień swoje podejście
Spójrz na oszczędzanie jako narzędzie do osiągnięcia celu. Niech budżet będzie częścią Twojej drużyny, a nie przeciwnikiem. I pamiętaj, że masz wybór – nikt nie zmusza się do oszczędności (w końcu nikt nie lubi być do niczego zmuszanym)
-
Uświadom sobie, dlaczego oszczędzasz
Chcesz uzbierać na wakacje? zbudować poduszkę finansową? chcesz sobie coś udowodnić? spłacić kredyt? Jak to sobie uświadomisz, zapisz to i przyklej na lodówce. Codzienne zerkanie na Twój cel będzie Cię motywować.
-
Ustal sobie deadline na zebranie potrzebnej kwoty
Jeśli go nie ustalisz, zawsze będziesz sobie mówić „dobra, w tym miesiącu nie da rady, ale to w przyszłym zaoszczędzę”. Pamiętaj, że osiągnięcie celu wcale nie będzie oznaczało skończenia z oszczędzaniem. Po prostu wyznacz sobie nowy cel. Dzięki temu, oszczędzanie wejdzie Ci w nawyk.
-
Zastosuj metodę małych kroczków
Nie ma co od razu wyznaczać sobie celów nie do zrealizowania. Jeśli nigdy nie odkładałaś pieniędzy i nagle powiesz sobie, że odłożysz 500 zł miesięcznie, zapewne Ci się nie uda. Może spróbujesz, ale szybko się zniechęcisz. Odłóż nawet 100 zł miesięcznie. To da Ci już 1200 zł rocznie. Ustal też na początku mniejszy cel niż np. wakacje na Karaibach. Nie chcesz ustalać celów finansowych? To może obiecaj sobie, że będziesz kupować kilka litrów Coca-Coli miesięcznie mniej (Jeśli, rzecz jasna, kupujesz jej dużo).
-
Nagradzaj siebie
Udało Ci się przez miesiąc zejść z 20 dwulitrowych butelek Coca-Coli do 5? Zaoszczędziłaś w ten sposób 90 zł? Super! Pochwal się! Udało Ci się odłożyć na oko kolejne 40 zł, bo odmówiłaś sobie jedzenia na mieście? Świetnie! Świętuj to. Świętuj każdy mały, zrealizowany cel.
-
Ustal swoje priorytety
Co najbardziej przeszkadza Ci w skutecznym oszczędzaniu? Jest coś, czego nie możesz sobie odmówić? To nie odmawiaj! Pamiętaj, że oszczędzanie nie ma być katorgą, bo to tylko demotywuje. Zrezygnuj z czegoś innego, bez czego będzie Ci łatwiej się obejść.
-
Znajdź w życiu więcej przyjemności niewymagających pieniędzy lub wymagających ich mniej
Jeśli musisz zjeść „na mieście”, wybierz lokal, w którym zjesz za 15 zł, a nie 30. Jeśli koniecznie chcesz kupić sobie kawę, wybierz McDonald’s, a nie Starbucksa. Chcesz chodzić na siłownię i uprawiać inne sporty? Zapytaj pracodawcę o kartę Multisport, zamiast płacić duże pieniądze za karnety.
-
Traktuj oszczędzanie jako zabawę i wyzwanie
Niech osiągnięcie celu będzie właśnie takim wyzwaniem. Zestawiaj wszystkie swoje wydatki w danym miesiącu. Niech każdy miesiąc ze sobą rywalizuje. O! Luty wygrał ze styczniem, yeah! Wygrałaś.
-
Wkręć w oszczędzanie całą rodzinę
jeśli masz dzieci, zaraź je oszczędzaniem. Wyznaczaj im małe, comiesięczne nagrody za odłożenie paru groszy, za niekupienie chipsów w sklepiku szkolnym, za zarobienie przy roznoszeniu ulotek itp. Przy okazji zwiększysz ich świadomość finansową.



Fajna lista. Moim zdaniem najważniejsze są małe kroczki, nawet nie tyle chodzi o to, by oszczędzać małe kwoty, ale o to, żeby nie wprowadzać wszystkich znanych metod oszczędzania jednocześnie. Jakbym miała jednocześnie zrezygnować z jadania na mieście, kupowania ulubionych napojów, kawy, słodyczy, kosmetyków, ciuchów, a jeszcze dodatkowo miała odkładać jakieś kwoty to miałabym wrażenie, że wszystkiego sobie odmawiam. A tak uczę się oszczędzać po troszku – najpierw oszczędzam na jednych wydatkach (np. rezygnuję z kawy), potem jak już się przyzwyczaję, to oszczędzam na kolejnych i tak jest najłatwiej.
Dzięki 🙂 Masz stuprocentową rację.
Może teraz generalizuje, ale kobiety nie potrafią oszczędzać 😉
No mocno generalizujesz :/
Czy to moja wina że mam do czynienia właśnie z takimi kobietami? Do których żadne argumenty nie przemawiają w kwestii oszczędzania. A później to płacz i zgrzytanie zębami. Na pocieszenie Ci powiem że też mam takich kolegów, w pracy mówimy na takich „biznesmeni” 😉
No cóż 🙂 Każdy sam sobie wybiera ludzi, z którymi jest/przyjaźni się/przebywa 😉
Znajomych z pracy się nie wybiera 😉 A poza tym ja mam swoje przekonania a oni swoje, z tym że ja mam oszczędności a oni nie koniecznie 😉 „Biznesmeni” co „inwestują” na 40 % …
Racja 🙂
No ale widzisz, właśnie sam napisałeś, że to jednak niekoniecznie same kobiety takie niegospodarne 🙂
No przecież napisałem że generalizuje 😉 Ten osąd był na podstawie mojego minionego 5 letniego związku, plus parę innych kobiet.
Panowie święci też nie są, ale pod względem gospodarności statystyka wskazuje na płeć brzydką 😉
Przykro mi, ale przynajmniej Ty i Dana macie misję do wykonania 😉
Prawda 🙂
A ja bym powiedziała, że mimo tego, iż homoklikus wrzucił niesprawiedliwie wszystkie damy do jednego worka, to ma sporo racji… 🙂
Niestety dużo pań nie przejmuje się oszczędzaniem z prostego powodu – ponieważ ogólnie kwestie finansowe ich nie interesują. Wszystko załatwia mąż. I niestety, nie jest to mały procent kobiet 😉 chociaż sytuacja wciąż się polepsza (między innymi dzięki tego typu blogom 🙂 ).
Wśród moich znajomych często obserwuję bezmyślną konsumpcję. Nowe buty i torebki co miesiąc, ciągłe spotkania na piwie i pizzy gdzieś na mieście (to akurat dotyczy w równym stopniu pań i panów), te i wiele innych zachowań niewiele mają wspólnego z racjonalnym wydawaniem pieniędzy. Po prostu – zachcianki 😉 Poza tym panie często nie myślą o swojej przyszłości i gdy pojawia się sytuacja kryzysowa (np. choroba męża) to wspaniałomyślnie wypłacają wszelkie własne zapasy. A gdy same są w potrzebie, to nie mają wtedy z czego pokryć nieplanowanych wydatków…
Pozdrawiam, dd.
Hmm… Próbuję szukać takich kobiet w moim towarzystwie i naprawdę trudno mi się doszukać takiej, która kupuje nowe buty i torebki co miesiąc, a w knajpach co weekend wydaje 1/4 pensji. Widocznie jednak moje środowisko nie nadaje się do uogólniania.
Co do drugiej części wypowiedzi – zgadzam się w 100%.
Wszystko zależy od ludzi 🙂 jedna ze wspomnianych znajomych prowadziła nawet blog… Butoholiczki 😛 Widocznie trafiłaś na ludzi, którzy są w pełni świadomi swoich finansów – nie dla wszystkich kwestie oszczędzania są oczywistością 😉 pozdrawiam, dd.
Najwidoczniej 😉 blog butoholiczki, to już musi być szaleństwo!
Pozdrawiam