5 sposobów, jak odłożyć pieniądze na większy cel

·

16710272 xxl 1 scaled

Aktualizacja: 22 września 2026 (pierwotnie opublikowany: 29 września 2014). Tekst napisany od nowa i mocno rozbudowany.

Wkład własny na mieszkanie, samochód, wesele, wymarzona podróż. Duże cele mają jedną wspólną cechę: kwota, którą trzeba na nie odłożyć, potrafi przytłoczyć. Patrzysz na te kilkadziesiąt tysięcy złotych i myślisz „nigdy tyle nie uzbieram”, a potem nie zaczynasz wcale, bo skoro i tak się nie da, to po co się męczyć. To bardzo ludzka reakcja i zarazem główny powód, dla którego większe marzenia zostają marzeniami.

A prawda jest taka, że da się. Tylko trzeba przestać patrzeć na wielką sumę, a zacząć patrzeć na system, który do niej prowadzi. Nikt nie odkłada 60 000 zł naraz. Odkłada się małe kwoty, wielokrotnie, przez dłuższy czas, a resztę robi konsekwencja. Poniżej pięć sposobów, które zamieniają przytłaczające „to niemożliwe” w konkretny plan z datą.

1. Nazwij cel i rozbij go na małe kroki

Zacznij od zamiany marzenia w liczbę i termin. Nie „chcę odłożyć na mieszkanie”, tylko „chcę uzbierać 60 000 zł na wkład własny w ciągu trzech lat”. Dopiero taki cel da się zaplanować, bo ma dwie konkretne wartości: ile i do kiedy.

Teraz podziel jedno przez drugie. 60 000 zł przez 36 miesięcy to około 1 700 zł miesięcznie. Wciąż sporo, ale to już liczba, na którą można spojrzeć i zapytać: ile z tego dam radę odłożyć sama, a skąd wezmę resztę? Może 1 000 zł ze stałego przelewu, a brakujące 700 zł z premii, sprzedaży niepotrzebnych rzeczy i ograniczenia jednego wydatku. Nagle wielka góra zamienia się w serię schodów, po których da się wejść.

Ta prosta operacja robi dwie rzeczy naraz. Odbiera celowi grozę, bo miesięczna rata jest znacznie mniej straszna niż cała suma. I daje Ci miarę postępu, dzięki której po pół roku widzisz, czy jesteś na dobrej drodze, czy trzeba coś skorygować, zamiast błądzić we mgle i zgadywać.

2. Załóż osobne konto tylko na ten cel

Pieniądze na koncie, z którego płacisz za codzienne zakupy, mają jedną wadę: rozchodzą się. „Pożyczysz” sobie z nich raz, drugi, na coś pilnego, i po celu. Dlatego przenieś oszczędności na osobne, najlepiej oprocentowane konto, do którego nie masz karty pod ręką. Fizyczne oddzielenie tych pieniędzy od codziennych wydatków sprawia, że przestają parować, a przy okazji same trochę zarabiają.

Nadaj temu kontu nazwę celu. „Wkład własny 2029″ działa na wyobraźnię zupełnie inaczej niż bezosobowe „oszczędności”, bo trudniej sięgnąć po pieniądze, które mają imię i konkretne przeznaczenie. Jeśli cel jest odległy i wiesz, że na pewno nie ruszysz tych pieniędzy przez rok czy dwa, rozważ też lokatę, która bywa nieco wyżej oprocentowana. Aktualne oferty porównasz w rankingu kont oszczędnościowych oraz w rankingu lokat.

3. Ustaw wpłaty na autopilocie

Gdy znasz już miesięczną ratę, ustaw stały przelew, który przerzuca ją na konto celu w dniu wypłaty. Nie licz na to, że co miesiąc pamiętasz i masz siłę odłożyć ręcznie, bo prędzej czy później coś wypadnie, a raz opuszczony miesiąc łatwo zamienia się w dwa i trzy. Automat nie ma gorszych dni ani słabszych momentów.

To także sposób, żeby oszczędzanie na cel odbywało się zanim pieniądze zdążą się rozejść na bieżące życie. Płać najpierw celowi, potem sobie na co dzień. Więcej takich mechanizmów, które ustawia się raz, a pracują latami, opisałam we wpisie o automatyzacji finansów.

4. Dorzucaj jednorazowe zastrzyki

Stała rata to podstawa, ale cel osiągniesz znacznie szybciej, jeśli będziesz dorzucać wszystko, co wpada nieregularnie. Premia w pracy, trzynastka, zwrot podatku, pieniądze ze sprzedaży rzeczy, których już nie używasz, prezent od babci na urodziny. To pieniądze spoza codziennego budżetu, więc łatwo je przepuścić na przyjemności z myślą „przecież i tak ich nie planowałam”.

Tymczasem to właśnie te zastrzyki potrafią skrócić drogę do celu o wiele miesięcy. Zwrot podatku w wysokości 2 000 zł to ponad miesiąc oszczędzania z przykładu wyżej, załatwiony jednym przelewem. Ustal z góry prostą zasadę: połowa każdego nieplanowanego wpływu idzie na cel. Wtedy i cel rośnie szybciej, i zostaje Ci trochę na radość, więc nie masz poczucia, że wszystko sobie odbierasz.

5. Znajdź jeden wydatek do przekierowania

Zamiast tnąć wszystko naraz i po tygodniu się zniechęcać, wybierz jeden konkretny wydatek i przekieruj go na cel. Codzienna kawa na mieście to około 300 zł miesięcznie. Dwie dostawy jedzenia tygodniowo to kolejne kilkaset. Abonament, z którego prawie nie korzystasz, to następne kilkadziesiąt złotych. Nie musisz rezygnować ze wszystkiego, wystarczy jeden świadomie ograniczony nawyk.

Policz, ile daje w miesiącu, i dorzuć tę kwotę do stałej raty. Jeden konsekwentnie zmieniony nawyk potrafi zdziałać więcej niż dziesięć wielkich postanowień, których nie da się utrzymać dłużej niż tydzień. A do celu dokłada się bezboleśnie, bo tej jednej rzeczy naprawdę nie odczujesz. Jak robić to bez poczucia wyrzeczenia, pokazuję w 9 sposobach na bezbolesne oszczędzanie.

Najpierw poduszka, potem cel

Zanim rzucisz wszystkie siły na wielki cel, upewnij się, że masz fundusz awaryjny. To bardzo ważna kolejność. Bez poduszki bezpieczeństwa pierwsza poważniejsza niespodzianka, awaria auta czy nagły wydatek, zmusi Cię do naruszenia uzbieranych pieniędzy i cały plan cofnie się o miesiące. Poduszka najpierw, cel zaraz potem. Jak ją zbudować od zera, opisuję w przewodniku o funduszu awaryjnym.

Jak nie stracić zapału po drodze

Przy dłuższych celach największym wrogiem nie jest brak pieniędzy, tylko znużenie. Po pół roku regularnego odkładania łatwo pomyśleć, że i tak jeszcze daleko, więc raz można sobie odpuścić. Dlatego warto uczynić postęp widocznym. Zaznaczaj kolejne progi, świętuj moment, w którym uzbierasz pierwsze 10 000 zł, patrz na wykres salda, który rośnie. Cel, który widzisz, motywuje wielokrotnie mocniej niż cel, o którym tylko wiesz. To ta sama zasada, dzięki której łatwiej biec, gdy widać metę.

Wielkie cele osiąga się nie jednym wielkim wysiłkiem, tylko systemem, który działa po cichu miesiąc po miesiącu. Wybierz cel, rozbij go na raty, załóż osobne konto i ustaw pierwszy przelew jeszcze dziś. Za rok będziesz zaskoczona, jak daleko zaprowadziły Cię te małe, regularne kroki. A jeśli wahasz się, na co właściwie warto odkładać w pierwszej kolejności, zajrzyj do wpisu na co warto oszczędzać. Fundamentem pod cały ten plan jest oczywiście domowy budżet.

Magda Bród – autorka bloga

O autorce

Magda Bród

Od ponad dekady w świecie finansów – współtworzyłam redakcję Money.pl, od 2011 roku prowadzę własną firmę, współpracowałam z GPW i fintechami. Na blogu tłumaczę finanse osobiste prosto, po ludzku i na konkretnych przykładach.

Ostatnie komentarze

Nie przegap nowych wpisów

Zapisz się na newsletter i odbieraj praktyczne wskazówki o finansach osobistych prosto na maila.

Dyskusja

Komentarze

  1. […] domowego to ważny element planowania finansów. Możesz to robić na wiele sposobów – w arkuszu kalkulacyjnym, przy użyciu aplikacji mobilnej lub po prostu w papierowym notatniku. Wybierz tę formę, która […]

  2. […] jest prosta – im wcześniej rozpoczniesz oszczędzanie na edukację, tym więcej pieniędzy uda się zgromadzić. Kluczowe jest, aby najpierw […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *