Na co warto oszczędzać? [Nie na czym!]

Chwilowa przerwa na blogu nie oznacza bynajmniej wyczerpania tematu. Spędziłam rewelacyjny, czterodniowy urlop w Budapeszcie i wróciłam z naładowanymi akumulatorami. Zatem dziś wpis na temat tego, na co wypada oszczędzać…
Magda
02.04.2014

Chwilowa przerwa na blogu nie oznacza bynajmniej wyczerpania tematu. Spędziłam rewelacyjny, czterodniowy urlop w Budapeszcie i wróciłam z naładowanymi akumulatorami. Zatem dziś wpis na temat tego, na co wypada oszczędzać każdemu – bez zbędnych wymówek.

  1. Spłata długów. Jeśli masz jakiekolwiek zadłużenie – kredyt hipoteczny, kredyt na samochód, coś na raty – dobrze mieć poczucie, że w razie czego, będzie można to wcześniej spłacić. Nie nabawiam bynajmniej do wcześniejszej spłaty mieszkania, bo to się po prostu nie opłaca (najniżej oprocentowany kredyt na rynku, lepiej, żeby pieniądze leżały na lokacie i pracowały), ale już oprocentowany samochodowy czy raty – może warto? Jeśli odsetki są wysokie – myślę że warto. Ale nawet jeśli nie, to lepiej trzymać zapas pieniędzy na np. kilka rat, żeby w razie trudnej sytuacji mieć jak dalej spłacać zadłużenie. I potraktuj to jako priorytet – zanim zaczniesz oszczędzać na coś innego (np. wakacje).
  2. Zdrowie/leczenie. Na szczęście mamy „darmową” opiekę zdrowotną i teoretycznie nie musimy płacić za wizyty u specjalistów. Ale. No właśnie. Nie wszystko jest refundowane. Dobrze by było odłożyć kilka tysięcy złotych na czarną godzinę, gdy np. szybko będzie trzeba zdiagnozować u siebie chorobę. Bo z NFZ-u terminy są hardkorowe (np. wizyta u endokrynologa to jakieś 10 m-cy czekania). Najczęściej i tak jest tak, że finalnie lądujemy u lekarza prywatnie. Najpopularniejszym przykładem jest dentysta – np. leczenie kanałowe, które nie jest refundowane, a na które trzeba wydać to 500-800 zł.
  3. Okresy bez pracy. To sprowadza się do poduszki bezpieczeństwa (lub funduszu bezpieczeństwa, jak kto woli), o którym jeszcze nie pisałam, ale którą każdy powinien mieć). I nie ma tu znaczenia, czy pracujesz na etacie czy prowadzisz własną działalność – w każdej z tych sytuacji może się zdarzyć, że zostaniesz bez „roboty”. Bo to redukcja etatów, bo to słabszy okres w firmie i nie ma zleceń. Warto mieć zabezpieczenie finansowe, które pozwoli nam przeżyć bez pracy na tym samym poziomie od 3 miesięcy do nawet roku. To dość długi czas zbierania.
  4. Emerytura. Ten punkt w ogóle może Wam brzmieć trywialnie, bo mało kto w dzisiejszych czasach wierzy w ZUS, ale mimo to musiał się znaleźć w tym zestawieniu. Zakładając, że prowadzisz działalność i opłacasz minimalne składki (jak 90% przedsiębiorców), możesz liczyć na jakieś 700 zł emerytury (tak mówią, nic nie przeliczałam, więc mnie poprawcie, jak coś). Jak można za to wyżyć? Nie można, dlatego najlepiej regularnie odkładać trochę grosza na przyszłość i na godne starzenie się. A może warto zainwestować w nieruchomość?
  5. Naprawy i ubezpieczenie samochodu/remont w domu/wymianę droższego sprzętu AGD i RTV. Jak to zwykle bywa, samochody/rzeczy psują się nagle. A często i parami. Jeśli masz samochód, musisz liczyć się z tym, że jak coś się w nim zepsuje, to możesz za naprawdę spokojnie zapłacić 1000-1500 zł (a i znacznie więcej). Zepsuła Ci się pralka? No cóż, bez niej może być ciężko, trzeba wykombinować to 1200-1500 zł. Zalałaś/eś sąsiada i nie masz OC? No sorry, trzeba mu zapłacić za szkody. I tak się zbiera.
  6. Małe i duże przyjemności. Na przykład wakacje. Nie ma nic gorszego, jak zadłużać się na wczasy. Do dziś czasem spotkamy się z sytuacją „zastaw się, a postaw się”, gdzie ludzie wolą wziąć kredyt i polecieć ze znajomymi na Kanary, niż pojechać nad polskie morze bez długów. Tylko jaka przyjemność płynie z wakacji, na które wzięło się kredyt? Dlatego ja np. mam oddzielne konto oszczędnościowe, na którym ląduje co miesiąc określona kwota na wakacje.

Tyle przychodzi mi na myśl, może masz jakieś dodatkowe pomysły? A na co Ty oszczędzasz?

25 komentarzy
  1. Freelancerka

    Ja obecnie odkładam na ślub, w drugiej kolejności na wakacje, ale poza tym uważam, że na wszystkie sprzęty, których nie możemy kupić za gotówkę lepiej odkładać niż brać na raty. Telewizor, nowy komputer, drogi telefon. No i na studia podyplomowe, jeśli ktoś ma ambicje kształcić się jeszcze po magisterce – bo to też spory wydatek.

    Odpowiedz
    • Olek

      Freelancerka, na pewno? Wg. mnie lepiej się opłacić kupić TV czy telefon na raty 0%, a pieniądze niech w międzyczasie pracują na koncie oszczędnościowym. Oczywiście, raty 0% oferują najczęściej sieci stacjonarne w których cena jest wyższa niż w sklepie internetowym więc trzeba porównać co się bardziej opłaca…

      Odpowiedz
      • Magda

        Nie przeczytałam Twojego komentarza i napisałam praktycznie to samo 🙂 Oczywiście zgadzam się z Tobą.

        Odpowiedz
      • Freelancerka

        Problem w tym, że takie przedmioty tracą na wartości z każdym miesiącem i jak bierzesz telewizor na 2 lata, a spłacasz go przez te dwa lata, a nie wcześniej, to wtedy, kiedy on już będzie w 100% Twój, spłacony, będzie miał już znacznie niższą wartość. A umówmy się – telewizor to nie jest coś, co jest Ci do życia niezbędne. Chyba że bierzesz go na raty, żeby mieć dobrą historię w BIK i łatwiej dostać kredyt hipoteczny – to ok.

        Odpowiedz
        • Magda

          Aga, ale jak kupisz za gotówkę, to po 2 latach też nie będzie miał tej samej wartości, co w dniu kupienia 😀

          Odpowiedz
          • Gosia

            Przy upływie czasu sprzęt traci na wartości nawet jeśli jest kupiony za gotówkę 🙂 Telewizor spłacany przez dwa lata będzie miał taką samą wartość jak kupiony za gotówkę po dwóch latach 🙂
            A historia kredytowa zawsze może się przydać – nawet jeśli teraz nie planujemy kredytów to kto wie? Może w przyszłości będziemy kupować kolejne mieszkania, przeprowadzać się do większego itp.?

          • Magda

            Gosiu, właśnie o to mi chodziło 🙂

    • Gosia

      Co do kupowania na raty zdania są podzielone. Teraz przy szykowaniu się do kredytu hipotecznego chętnie bierzemy sprzęty na raty (oczywiście 0%), żeby jakoś tam w BIKu wyglądać 🙂

      Odpowiedz
      • Magda

        Zgadzam się 🙂 Przed braniem kredytu dobrze mieć jakąś historię kredytową. Dodatkowo, jeśli raty są 0%, a fizycznie ma się pieniądze na dany sprzęt, to również można się na taką opcję skusić – w razie czego zawsze będzie można spłacić. A tak – pieniądze sobie pracują i te parę złotych zarobią.

        Odpowiedz
    • Magda

      No tak, ślub również jest dość dużym wydatkiem, którego nie można pominąć 🙂

      Odpowiedz
      • Gosia

        Pominąć nie można, ale na pewno można zrobić to mniejszym kosztem 🙂

        Odpowiedz
  2. Gosia

    U mnie też priorytetem jest teraz odkładanie na ślub i wesele, ale cały czas numerem jeden (tym większym oczywiście) jest wkład własny na mieszkanie 🙂

    Odpowiedz
  3. Artur Trzcionkowski

    Najlepsza inwestycja to moim zdaniem kredyt na mieszkanie. Lepiej płacić za raty i być na swoim niż tracić pieniądze na wynajem i nic z tego w przyszłości nie mieć. 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Oczywiście 😉 Nawet o tym pisałam.
      Pozdrawiam i witam na blogu 🙂

      Odpowiedz
      • Artur Trzcionkowski

        Nie wszystko jeszcze czytałem 🙂 Witaj, witaj. Zaglądam dość często 🙂

        Odpowiedz
        • Magda

          No pewnie, nie liczę na to, że każdy czyta cały blog 😉 A to się cieszę, miło, że się uaktywniłeś!

          Odpowiedz
  4. blofi.pl - blog finansowy

    Najlepiej oszczędzać na coś, co nie traci z czasem na wartości. Na początek niech to będzie własne mieszkanie.

    Odpowiedz
    • Magda

      Widzę, że więcej osób ma podobne podejście 🙂 Pozdrawiam i witam na blogu (to chyba Twój pierwszy komentarz tutaj?)

      Odpowiedz
        • Magda

          Dziękuję 🙂 Również pozdrawiam!

          Odpowiedz
    • BJK

      powiedz to ludziom którzy kupili mieszkanie w 2007-2008 roku biorąc kredyt w frankach szwajcarskich 😛

      Odpowiedz
  5. BJK

    ja docelowo zamierzam odkładać na swoje marzenie, które nie ma nic wspólnego z oszczędnością, racjonalnością czy wzrostem wartości w czasie. Ale ponieważ jest to moje jedyne marzenie z kategorii „całkowicie zbędne, ale po prostu chcę” to nie zamierzam się tym przejmować. O tyle dobrze, że nie podchodzę do tego na zasadzie „za wszelką cenę” bo w ten sposób mógłbym już teraz je mieć – po wyprzedaniu całego aktualnego majątku 😛
    Co do nadpłaty kredytów, hipotekę też warto nadpłacać. Wciąż jest to wyżej oprocentowane niż lokaty, od których i tak należy 20% podatku Belki odjąć. A umniejszanie kapitału sprawia, że odsetki nam spadają sukcesywnie. A odsetek od 200 tys zł w przestrzeni 20 lat jest ponad 130 tysięcy. Więc warto mniej tego mieć 😉

    Odpowiedz
    • Magda

      No pewnie! Też uważam, że nie wszystkie marzenia muszą być praktyczne 🙂

      Co do nadpłacania kredytu hipotecznego – to mam taki wpis w szkicach, ale jakoś nie mogę go dokończyć 🙂

      Odpowiedz
  6. Zuzanna

    Od niedawna wyznaję zasadę oszczędzania. Staram się planować swoje wydatki z głową – jak na chwilę obecną nie ma wielkich efektów, ale zaczynają się pojawiać małe – co bardzo mnie cieszy. Mam nadzieję, że uda mi się oszczędzić więcej . Pieniądze zawsze na coś się przydadzą 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Trzymam kciuki!

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa