Nigdy nie będzie dobrego momentu na oszczędzanie. Albo inaczej – zawsze jest najlepszy moment na rozpoczęcie odkładania pieniędzy. I nie daj się przekonać, że jest inaczej, nawet jeśli na pierwszy rzut oka argumenty przeciwko byciu oszczędnym są racjonalne. Przeczytaj poniższe i zastanów się, jak często to sobie wmawiasz.
- „Zasługuję na to”. Tłumaczysz sobie, że ciężko pracujesz i zasługujesz na to, by wydawać więcej pieniędzy i kupować sobie różne rzeczy. Tylko, że jest różnica między zasługiwaniem na coś, a możliwością pozwolenia sobie na to. Nikt nie kwestionuje tego, że ciężko pracujesz. Masz prawo co jakiś czas siebie za to nagradzać. Ale nie przeginaj.
- „Kiedyś będę zarabiać więcej”. Teraz zarabiasz mniej, więc nie ma sensu się jeszcze męczyć z odkładaniem pieniędzy. Jesteś młoda(y), lubisz imprezy itp. – lepiej na nie wydawać. Bzdura! A skąd wiesz, że będziesz zarabiać więcej? A nawet jeśli będziesz, to po prostu wtedy odłożysz więcej. A co jeśli zanim osiągniesz sukces, lekko powinie Ci się noga i będzie trzeba z czegoś żyć? Nie lepiej mieć oszczędności?
- „Jestem za młoda(y) na oszczędzanie”. Masz dopiero 20 lat, przecież jeszcze szmat życia przed Tobą. Po co już teraz przejmować się przyszłością. Nic bardziej mylnego. Nawet się nie odwrócisz, a już stuknie Ci trzydziestka. I piszę to z doświadczenia, bo 8 lat temu też wydawało mi się, że mam dopiero 20 :). I wtedy może być już dużo trudniej.
- „Nie dbam o pieniądze”. Tłumaczysz sobie na co dzień, że nie przejmujesz się pieniędzmi. A więc nie zapisujesz wydatków, nie wiesz, na co wydajesz, nie chcesz poprosić szefa o podwyżkę, bo więcej pieniędzy nie jest Ci potrzebne. Czy aby na pewno? Jasne, pieniądze szczęścia nie dają, ale bardzo często są jednym z czynników do osiągnięcia tego stanu. Poza tym, czy bez pieniędzy będziesz bardziej szczęśliwa(y)?
- „Nie chcę obniżać poziomu mojego życia”. Jeździsz codziennie samochodem, mimo że masz pod nosem komunikację miejską? Wydajesz 400 zł na benzynę zamiast 90 zł na bilet miesięczny? Wynajmujesz luksusowe mieszkanie i płacisz 2500 zł miesięcznie? Co weekend upijasz się w knajpach drinkami i jesz „na mieście”? Uważasz, że zasługujesz na takie życie i nie chcesz obniżyć tego poziomu? A przecież nikt nie mówi, żeby popadać ze skrajności w skrajność. Zawsze możesz zrezygnować tylko z części udogodnień, a parę stówek miesięcznie zostanie w Twoim portfelu.
- „Powodzi mi się lepiej, niż moim znajomym”. I bardzo dobrze, gratulacje! Ale czy to coś zmienia? Czy to tłumaczy Cię przed sobą samym? Uważasz, że skoro masz więcej pieniędzy niż inni, to nie musisz oszczędzać? A może spójrz na to z innej strony – skoro masz więcej kasy, niż Twoi przyjaciele, to jednocześnie możesz odłożyć więcej niż oni. I w przyszłości, gdy te pieniądze będą Ci potrzebne, nie będzie trzeba od nich pożyczać.
Utożsamiasz się z tymi wymówkami? A może masz inne?



„zawsze jest najlepszy moment na rozpoczęcie odkładania pieniędzy”. Mnie do planowania pieniędzy i do systematycznego oszczędzania skłoniła chwilowa trudna sytuacja finansowa. Wpadłem w kłopoty i miałem tego zwyczajnie dość, stwierdziłem, że tak być nie może, i musze to wszystko ogarnąć. Moja przygoda z oszczędzaniem zaczęła się w czasie gdy mój budżet przeżywał deficyt ! Mój przykład pokazuje, że każda pora jest najlepsza. Po tym czasie szybko się uwinąłem z wszystkimi problemami, i bardzo szybko moje finanse dobiły do poziomu o jakim długo marzyłem 🙂
Mateusz, no widzisz! Gratuluję, podjąłeś bardzo mądrą decyzję w bardzo dobrym czasie 🙂
Punkt piąty był mi poniekąd bliski. Obecnie z przymusu będę wdrażał oszczędzanie z komunikacją miejską 😀 Sam jestem ciekaw, czy mimo tego, że mniej wydam to uda mi się zaoszczędzić.
Leon.
Trzymam kciuki 🙂
A ja też o tym pisałem jakiś czas temu. Wymieniłem:
– nie stać mnie,
– nie wiem jak zacząć
– nie wiem, na czym można oszczędzać
– nie teraz (moja ulubiona)
Dzięki! Idę czytać Twój wpis 🙂
Dla mnie przed oszczędzaniem największą wymówką było to, że mam za mało pieniędzy. Przez to wydawałem wszystko (albo w najlepszym wypadku większość). Ostatecznie w długoterminowej perspektywie nie zostawało mi nic.
Druga wymówka brzmiała „nie potrzebuję oszczędzać”. Uważałem, że gdy zacznę lepiej zarabiać, to nie będę musiał oszczędzać. Jednak nie czekałem aż zacznę zarabiać i w ogóle nie oszczędzałem.
Mam nadzieję, że te wymówki już odrzuciłeś 🙂
co jakiś czas zasługuję na jakiś dodatek do swojej kolekcji 🙂 całą resztę wciskam w ogóle koszty życiowe, z kinem i książkami włącznie 😉
No i bardzo dobrze 🙂
Ja nie oszczędzałam nigdy, bo ” nie miałam z czego”, bo żyłam chwilą, kupowałam kosmetyki, cichy, dobre jedzenie. Byłam za młoda na oszczędzanie. Teraz mam 32 lata i kłopoty, pracuję za grosze, i muszę liczyć na łaskę męża. Dużo pieniędzy wydałam na studia i edukację i nic mi się nie zwróciło.
Kasia, ale 32 lata to jeszcze nie jest „stary” wiek. Masz jeszcze dużo czasu na poukładanie się finansowo. No i niezbyt optymistycznie brzmi „łaska męża” – czy w małżeństwie pieniądze nie powinny być spójne?
Powinny, ale jednak komfort życia, kiedy ma się własne pieniądze, jest nieporównywalny:-) Masz rację,że na oszczędzanie nigdy nie jest za późno, ale przykro mi się robi jak wspomnę ile kasy straciłam na głupoty:-) Przeczytanie tego artykułu trochę mnie zmobilizowało i od dzisiaj zaczynam oszczędności:-)
Cieszę się, że pomogłam Ci się zmobilizować! 🙂 Nigdy nie jest za późno. Trzymam kciuki.