Ile kosztuje utrzymanie psa?

Mam psa. Od dwóch miesięcy. Od tego czasu wydałam na niego około 800 zł. Jeśli więc zastanawiasz się, czy kupić/przygarnąć/adoptować zwierzaka, najpierw uświadom sobie, ile kosztuje utrzymanie psa. Bo możesz się nieźle…
Magda
14.04.2014
ile kosztuje utrzymanie psa

Mam psa. Od dwóch miesięcy. Od tego czasu wydałam na niego około 800 zł. Jeśli więc zastanawiasz się, czy kupić/przygarnąć/adoptować zwierzaka, najpierw uświadom sobie, ile kosztuje utrzymanie psa.

Bo możesz się nieźle zdziwić. Zobacz tabelkę poniżej. Oczywiście jest ona tylko orientacyjna, ale jednak – zawsze można sobie mniej więcej policzyć samemu, ile to wszystko będzie kosztować.

Ile kosztuje utrzymanie psa?

Co? Koszt Na jak długo? Uwagi
Kupno/Adopcja 0-kilku tysięcy złotych jednorazowo Polecam adopcję 🙂
Weterynarz 40 zł antybiotyk, 40 zł – dwukrotne badanie kału, 60 zł szczepienie Badania – cyklicznie, szczepienie – cyklicznie Jakoś tak się trafiło, że nasz mały Regon miał problemy z żołądkiem już na starcie. Pamiętajmy, że pies może zachorować w każdej chwili
Legowisko 69 zł (polecam zakup bezpośrednio od producenta, np. na allegro – 50% taniej) Jednorazowo Ta, jednorazowo, nasz już swoje zjadł :]
Podkłady higieniczne, woreczki na odchody 10 zł/6 sztuk – polecam kupić w aptece, dla ludzi, 2 x taniej, woreczki – 5 zł za opakowanie, duużo 2-3 dni (przez jakiś miesiąc) Do uczenia czystości. U nas gazeta nie zdała egzaminu, bo ją jadł. A na podkłady szybko sam nauczył się załatwiać.
Miski 2 x 15 zł Jednorazowo Lepiej od razu kupić trochę większe, bo psiak urośnie
Smycz, obroża, szelki, kaganiec Ok. 50 zł (i to naprawdę po kosztach) Zmieniamy raz na jakiś czas, jak psiak wyrasta Regon ma już drugą smycz, ale jeszcze pierwsze szelki
Szelki z zapięciem do pasa w samochodzie 30 zł (Tu również polecam Internet, w sklepie zoologicznym – 55 zł) Jednorazowo Regon ma z założenia dużo jeździć samochodem, więc dostał szelki, dzięki którym będzie bezpiecznie przymocowany na tylnym siedzeniu
Obroża przeciwpchelna 60 zł Raz na sezon Oczywiście są takie za 15 zł, ale co miesiąc trzeba je zmieniać i niesamowicie śmierdzą. Alternatywą są kropelki za 15-20 zł – ale trzeba co miesiąc
Kliker 12 zł Jednorazowo Jeśli chcesz dobrze wychować psa, polecam to robić za pomocą tej metody behawioralnej
Zabawki Ok. 80 zł Jak z dzieckiem 🙂 Dong (taka piłeczka z karmą w środku), liny, kości, piszczące zabawki itp. – zbiera się.
Karma 220 zł za 18 kg Obecnie wystarcza na półtora miesiąca Acana Puppy&Junior. Od razu uderzyłyśmy w wysokiej jakości karmę, żeby nie było problemów z rozwojem. Te wszystkie sklepowe mają tylko 4% mięsa. Nasza ma 60%. Obecnie je najwięcej, później będzie nawet połowa mniej.
Smakołyki i witaminy Ok. 30 zł Na miesiąc Żwacze wołowe, kości, denta sticsy, ciasteczka, smakołyki na nagrody

No i muszę przyznać, że te wyliczenia mocno mnie zszokowały. Duże opakowanie karmy zamówiłam wczoraj po raz drugi. Czyli kolejne dwie stówki. Do powyższych wyliczeń dochodzi jeszcze jeden koszt – transport psa do rodziców, gdy chcemy gdzieś wyjechać. Zawiezienie go 100 km w jedną stronę kosztuje ponad 100 zł. No ale cóż – zawsze możemy nie jechać 🙂

Wychodzi na to, że to, ile kosztuje utrzymanie psa jest dość wysokim kosztem. Ale przecież nie o to chodzi, a o danie miłości temu cudownemu stworzeniu 🙂

Chcesz wiedzieć więcej o zwierzętach? Zajrzyj na https://zwierzostrefa.pl.

28 komentarzy
  1. martin

    Wiem jak to jest. Parę lat temu kupiłem dziewczynie psa. Na rok wydaje na niego kupę kasy. Już się w tym pogubiłem nawet. Po kupnie okazało się że pies ma wadę genetyczną i po operacji która kosztowała 1000 zł musi jeść karmę która kosztuje 40 zł za kg. Drugi raz bym się bardziej zastanowił nad kupnem psa.

    Odpowiedz
    • Magda

      No tak, ale nigdy nie wiadomo, że pies będzie chory… A ile daje miłości… 🙂

      Odpowiedz
  2. Dana

    Kot wcale nie jest tańszy 🙂 pisałam o tym u siebie rok temu. Od tamtego wpisu doszła choroba układu moczowego, z której już się wygrzebał, ale pieniędzy leczenie pochłonęło sporo. W 2012 wydałam na mruczka 817,75 zł, w zeszłym natomiast już 1447,06 zł.

    Odpowiedz
    • Magda

      No to się zbiera! Ciekawe, ile zejdzie na Regona 😛
      Nie no ja uważam, że kot jest chociaż trochę tańszy, ale w sumie chyba niewiele. Aaa, zamówiłam karmę dla psa w Krakvecie, tak jak rozmawiałyśmy – ale też miałam problem – dziś Pani zadzwoniła, że karma będzie dopiero w czwartek po świętach 🙁

      Odpowiedz
  3. Kasia

    U mnie w domu zawsze był pies:) Z Twojej listy to na czym ja bym przyoszczędziła to legowisko (szybko okazuje się, że trzeba kupić nowe -> zamiast tego wystarczy jakiś stary koc, w rodzinie zawsze ktoś jakiś ma) i zabawki (wystarczy poświęcić stary wysłużony but, kawałek drewna, gruby kijek itp). Nigdy też nie używaliśmy szelek do samochodu, zawsze dało się jakoś zapanować nad psami. To co na pewno należy doliczyć to dużo częstsze sprzątanie (w tym odkurzanie) mieszkania. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Magda

      U nas też teraz króluje koc z Ikei za 8 zł 😀 oraz poduszka – za 10 zł. Co do zabawek – to wiesz, nowy pies, członek rodziny, to się nie oszczędzało. Teraz się już trochę uspokoiło 🙂
      Co do sprzątania – 100% racji!

      Odpowiedz
  4. Hubert Oleszczuk

    Wow, pies jest zdecydowanie droższy w utrzymaniu niż mi się wydawało. Mam fobie przed psami i teraz widzę jej pozytywny aspekt. Chociaż muszę przyznać, że niektórzy czworonożni przyjaciele znajomych są świetnymi zwierzętami i miło z nimi spędzać czas (dopóki nie staną się zbyt ruchliwe).
    Koty z tego co zauważyłem są tańsze (chociaż dokładnych wyliczeń nie robiłem).

    Odpowiedz
    • Magda

      Oj tam, pieski to super stworzenia, tak, jak piszesz. Ja tylko nie mogę się już doczekać, aż Regon dorośnie i się trochę uspokoi 😀

      Odpowiedz
  5. bastetmilo

    Ja tam wolę psa (i koty) karmić karmą 100% mięsa… Potem jest mniej problemów z kamieniem nazębnym. No i sucha to zło dla nerek (przynajmniej kocich).

    Odpowiedz
    • Magda

      A widzisz, zupełnie inne informacje mam od weterynarza na temat suchej karmy – ponoć to właśnie ona dostarcza wszelkich minerałów. Ale może z kotami jest inaczej. 100% mięsa? Czyli sama gotujesz? W tej naszej jest oprócz mięsa dużo warzyw i innych wartości, ale domyślam się, że wiele jej do takiej „domowej” brakuje.

      Odpowiedz
      • bastetmilo

        Nie gotuję. Daję surowe. W przypadku psa dochodzą dodatkowe składniki (warzywa, zboża), bo nie jest tak jak kot pełnym mięsożercą. Więcej info pod hasłem BARF.

        Jasne – sucha karma jest super zbilansowana, wygodna i w ogólę ęą. A widziałaś co sprzedaje Twój wet w gabinecie? Zastanów się nad tym. (mnie szlag trafia, jak mój wet próbuje mi za każdym razem wcisnąć mi bytową karmę dla kastratów).

        Moje stado dostaje od czasu do czasu suchą – ale po niej jest taki smród straszliwy (tak, tak, po Acanie też), że nie lubię tego robić za często. I ryjów też im jedzie :>.

        Odpowiedz
        • Magda

          A, słyszałam o diecie BARF. Nie przypadła mi do gustu 🙂

          Vet oczywiście sprzedaje Royal Canina, ale jednocześnie ona zajmuje się też właśnie BARF-em, więc na szczęście nie wciska na siłę.

          Domyślam się, że to kwestia przyzwyczajenia. Regon dostaje denta stiksy i nie śmierdzi mu z buzi 😛

          Odpowiedz
          • bastetmilo

            BARF nie jest ani łatwą (na początku przynajmniej), ani wygodną dla właściciela dietą.
            Ja osobiście wychodzę z założenia, że skoro dla siebie mogę poświecić czas na gotowanie z nieprzetworzonych składników*, jeść urozmaicone jedzenie to dlaczego mam swojego psa i koty traktować gorzej?
            Ale to jest tylko moje zdanie 🙂 – i to jest wynik długiego procesu, bo nawet ja kiedyś karmiłam kota łiskasem :>

            *jasne – czasem bywam w fastfoodach i moje zwierzaki też czasem ten fastfood jedzą. :>

          • Magda

            Nigdy nie mówiłam, że BARF jest łatwą i wygodną dietą 🙂 Po prostu nie przemawia do mnie to, że mój pies miałby jeść surowe 🙂

            Pozdrawiam 🙂

          • bastetmilo

            Erm? Czemu? Przecież to jest… naturalne dla zwierząt…

          • Magda

            Dla dzikich zwierząt może 😛 Udomowione psy jednak żyją trochę inaczej i nie muszą polować.

  6. justyna

    Bardzo zabawny artykuł, ale też irytujący. Pies nie jest tak wymagającym zwierzęciem. Legowisko zróbmy mu sami, obędzie się bez stresu spowodowanego nowym zapachem. W prosty sposób można uszyć psie łóżko ze starej męskiej bluzy (zszywamy otwór na kołnierz, zaszywamy pachy, wypychamy rękawy watą a w korpus wpychamy poduchę, zaszywamy rękawy i korpus, całość zszywamy ta, jakby bluza się „przytulała”.
    Karma – nie dajcie sobie wmówić, że Wasz pies musi jeść drogie produkty. Najlepsze są kasze i ryże gotowane z kośćmi i mięsem. Kilkanaście razy taniej, smaczniej dla pieska, a przy okazji zjemy sami w razie czego. Dla rozrywki – skórki i kości zabrane z zaprzyjaźnionego mięsnego. A jeżeli nie możesz poświęcić pół godziny, aby ugotować psu obiad – nie adoptuj psa.
    Zabawki? Każdy pies MUSI je mieć. Najlepiej odbierz piłki i pluszaki od znajomych, których dzieciaczki już z nich wyrosły. Wypierz, i gotowe, już możecie sobie rzucać i ganiać za miśkami i piłeczkami.
    Pieniądze: potrzebne na odrobaczanie, podstawowe szczepionki i sterylizację, jeżeli nie chcecie potomstwa. To TYLE! Żadne wielkie kwoty. Psy to nie storczyki, nie wyginą jeśli zabraknie im specjalistycznej karmy.
    Ja najwięcej wydaję na kości czyszczące ząbki i okazjonalne smakołyki.
    Psy moje są najkochańsze na świecie, i wydaję na nie mniej niż autor postu sugeruje na jednego psa.
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Magda

      Przede wszystkim bardzo mi przykro, że nie zadałaś sobie nawet trudu, żeby sprawdzić, że nie jestem autorem, a autorką wpisu. I to właściwie odbiera mi chęć odpisania, bo bardzo nie lubię takiej ignorancji.
      Kolejna sprawa – musisz się szybko frustrować, skoro artykuł jest dla Ciebie irytujący. Szkoda życia na takie nerwy 🙂
      Następnie – każdy wychowuje swojego psa tak, jak uważa i to wcale nie znaczy, że robi to źle. A widzę, że nagle znalazło się kilka „najmądrzejszych” osób, jeśli chodzi o wychowanie psa.
      Nie ma nic złego w kupnie legowiska, tak samo, jak nic nie szkodzi, żeby je zrobić. Nie ma też nic złego w kupowaniu specjalistycznej karmy, tak samo, jak dobrze jest gotować/przygotowywać surowe. To decyzja dla właściciela – ważne, by nie karmić psa suchym chlebem.
      I jeszcze jedno – to, że wydaję na jednego psa więcej, niż Ty na swoje, wcale nie oznacza, że mniej go kocham.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
    • Dana

      Cytat: „jeżeli nie możesz poświęcić pół godziny, aby ugotować psu obiad – nie adoptuj psa”

      Na szczęście większość posiadaczy czworonogów nie postępuje według tej „błyskotliwej” myśli, bo gdyby tak było, to schroniska – i tak przecież niesamowicie przepełnione – kompletnie pękłyby w szwach. Psiak chyba jednak bardziej jest szczęśliwy, gdy czuje się kochany i może liczyć na bliskość człowieka i głaszczącą dłoń; schronisko to dla niego prawdziwy horror, jak w ogóle można podawać zawartość miski za wyznacznik? Tym bardziej, jeśli jest w tej misce dobrze zbilansowana sucha i mokra karma!

      http://www.nik.gov.pl/aktualnosci/wnioski-w-sprawie-bezdomnych-zwierzat.html

      „Istniejące schroniska są przepełnione i umiera w nich co czwarty zwierzak. Aż w 86 proc. skontrolowanych przez NIK miejsc przetrzymywania psów i kotów nie zapewniono im właściwych warunków”

      http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/schowaj-te-kamere-bo-ci-wyj-e-zaraz-awantura-pod-zapuszczonym-schroniskiem,380265.html

      Może czasami lepiej komentować artykuły dopiero, gdy emocje opadną? Wtedy uniknie się pisania bezsensownych porad w stylu „nie gotujesz – nie adoptuj”…

      Odpowiedz
      • Magda

        Dana, bardzo dziękuję za to dopowiedzenie – mnie brakło słów, gdy usłyszałam, a raczej przeczytałam „jeżeli nie możesz poświęcić pół godziny, aby ugotować psu obiad – nie adoptuj psa”. Dobrze to podsumowałaś. I dzięki za linki!

        Odpowiedz
  7. Freelancerka

    Świetny artykuł! My odżywiamy Spację gotowanym jedzeniem na zmianę z karmą (ale karmy nie lubi) i też skrupulatnie wszystko notujemy, więc pozwolisz, że podkradnę Ci temat i opiszę, jak to wygląda u nas 🙂 800 zł to spora kwota.

    Odpowiedz
    • Magda

      Dzięki 🙂 Oczywiście! Bardzo chętnie poczytam, jak to wygląda u Was 🙂

      Odpowiedz
  8. Marti

    Bardzo irytujący wpis- wydawanie tylu pieniędzy na psa to ich marnotrawienie. Rozumiem, że każdy wydaje na co chce, tylko trochę odpowiedzialności społecznej- jak dobrze, że nie przeczytałam Pani wpisu zanim adoptowałam swoją suczkę. Mam propozycję na tytuł wpisu: „Ile kosztuje utrzymanie mojego psa burżuja”- oczywiście wyolbrzymiam, ale na prawie każdy opisany przez Panią wydatek (oprócz tych weterynaryjnych), są tańsze odpowiedniki. Przy zarobkach o wiele mniejszych też da się wychować psa i też jest zdrowy i szczęśliwy. W jednym z postów napisała Pani, żeby kupować przecenione produkty i inne rady dla poprawienia stanu naszego portfela, dlatego też spodziewałam się czegoś w podobnym tonie (a nie o rozbuchanych finansach). Rozumiem komentatorkę 'justynę’ i jej postawę obronną. polecam trochę dystansu do siebie i do rzeszy obrońców- kółka wzajemnej adoracji. Polecam adopcję psa- nie bójcie się, że zbankrutujecie (adoptując psa ze schroniska mam darmową sterylizację, pierwsze szczepienie, zniżki do weterynarzy, behawiorystów), posiłki i zabawki można zorganizować o wiele tańszym kosztem.

    Odpowiedz
    • Magda

      Droga Marti, dobrze, że napisałaś, że każdy wydaje na co chce 🙂 Nie bałam się swoich kosztów, bo wiele z nich to wydatki jednorazowe. Najwięcej schodzi na karmę, ale to wybór świadomy, ponieważ nie chcę karmić swojego psiaka Pedigree’em, który ma 4% mięsa.
      Sama adoptowałam psa i żadnych zniżek nie dostałam, no, coś tam było na sterylizację, ale po konsultacji z weterynarzem, nie mam zamiaru tego robić.
      I kolejna kwestia – nigdzie nie napisałam, że nie da się taniej.
      I owszem, w innych wpisach pojawiają się rady o tym, jak oszczędzać, ale warto pamiętać o tym, że nigdy nie piszę o oszczędzać kosztem zdrowia. Naszego lub psiaka.
      I po raz kolejny napiszę – to subiektywny wpis o moim wychowaniu i moich wydatkach.

      Odpowiedz
  9. BJK

    mam kota. Koszty podobne, jak gdzieś wyjeżdżam na dłużej to też mam wycieczkę 100km (w sumie) żeby go zostawić u znajomej. Ale nie liczę kosztów – to jest mój zwierzak, więc jak w związku – finanse się nie liczą, bo uczuć się nie kupi…

    Odpowiedz
    • Magda

      Oczywiście, że uczuć się nie kupi 🙂
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  10. Alicja

    Ile komentarzy tyle opinii …
    Z ostatnią swoją sunią mieszkaliśmy ciut więcej niż 12 lat. Wydawaliśmy na nią raz mniej raz więcej pieniędzy. Zazwyczaj była to tylko karma (przyznaję, nie gotowałam dla wygody ale też nie uważam że to coś złego) ale były też większe wydatki: gdy miała małe (sama cesarka 600 zł a to było 9 lat temu) albo gdy była chora. To odczuliśmy finansowo najbardziej przez ostatnie półtora roku, gdy opakowanie leku na 5 dni kosztowało około 200 zł.
    Zgadzam się z niektórymi komentującymi, że można psa tanio wychować „po domowemu” ale co by zrobili w chorobie psa – zapłacili za leczenie czy może uznaliby że sam się wyleczy …
    Przepraszam za te ostatnie zdanie, ale najzwyczajniej w świecie wkurzam się gdy ktoś wie lepiej … bo mi się wydaje, że najlepiej wie, ten co psa wychowuje.

    Odpowiedz
    • Daria

      Hej, na Twoim blogu goszczę od wczoraj i bardzo mi się tutaj podoba, gratuluję pomysłów na posty i całej pracy włożonej w to. Jednak z tym wpisem się nie zgodzę. Sama osobiście mam dwa psy, mieszkam w wynajmowanej kawalerce na 6 piętrze i z mężem nie zarabiamy zbyt dużo. Nie stać nas na to, żeby psy traktować jak dzieci, ale mimo to bardzo je kochamy i troszczymy się o nie.

      Co do kupowania psów, to jestem absolutnie przeciwna. Moje oba psy to są znajdy 🙂
      * polecam bardzo adopcję, nie tylko uratujemy jakieś psie czy kocie życie i zyskamy wiernego przyjaciela, ale też nasz portfel nie ucierpi. Koszt takiego psa to jakieś 50-100zł dla schroniska (przynajmniej wiem, że te pieniądze nie idą na widzimisię jakiegoś hodowcy, tylko idą na budy, karmę itd.), a przez rok czasu ma się weterynarza za darmo, poza tym pies już ma wszystkie szczepienia, jest odrobaczony itd.
      * weterynarz- tu akurat nie oszczędzam, choć moje psy na szczęście potrzebują tylko szczepień.
      * Legowisko, polecam zrobić samemu, my z mężem będziemy robili dla małego psa legowisko z opony, a dla dużego z palet, oponę dostajemy od teściowej, palety też dostajemy, także koszta są znikome, a jeśli mąż się postara (a na pewno się postara, bo będę czuwać nad tym) to takie legowiska zniosą więcej niż te kupne.
      * Podkłady higieniczne, woreczki na odchody- na szczęście używałam gazetek reklamowych a mam ich w skrzynce zawsze stos, a co do woreczków na odchody, to są takie specjalne skrzynki i tam są od czasu do czasu worki, jak je widzę to zawsze kilka wezmę dzięki temu nie muszę kupować. Niestety w moim mieście ludzie rzucają się na nie jak na darmowe pieczywo i ciężko je dostać..
      * Miski- a nie masz jakiś metalowych misek w domu? Chyba każdy ma…Nasze pieski dostały nasze miski i nie narzekają 🙂
      * Smycz, obroża, szelki, kaganiec- tutaj z ceną się zgadzam.
      * Obroża przeciwpchelna- jeśli ktoś puszcza psa luzem to owszem powinien w to zainwestować, ale moje psy chodzą zawsze na smyczy, puszczamy je tylko na wybiegach gdy jest pusty i wieczorami (niestety są agresywne i nie lubią innych psów) i pchły miały tylko raz w swoim życiu, bo zaraziły się od suczki mojej mamy, która chodzi na spacery bez smyczy i obwąchuje się z innymi pieskami. Tu też bym radziła uważać bo pchły przeskakują bardzo szybko i jeśli nasz piesek lubi obwąchiwać się często to często będziemy mieli problem z pchłami..
      * Kliker- nie używałam, mimo to psy są posłuszne.
      * Zabawki – pies nie potrzebuje jakiś super czadowych zabawek, to my tak na prawdę potrzebujemy tego żeby mu to kupić, to nie jest dziecko i na pewno nie ogarnie się czy to piłka za 5zł czy za 15 😉 moje psy uwielbiają piłki tenisowe a pluszaki im kupuję w lumpeksie za 1zł 🙂
      *Karma ja kupuję karmę zawsze w promocji opakowanie 10kg, moje psy traktują karmę typowo jako chrupki bo często jedzenie im gotujemy sami. Co do kupowania drogiej jakości karmy to nie polecam, bo przyzwyczaisz psa od małego do takiej karmy i później nie będziesz mogła mu zmienić, a może się tak stać że nie będzie Cię już stać na taką karmę i co wtedy? oddasz psa bo Cię na niego nie stać i dasz ten problem komuś innemu? Moim zdaniem te dobre karmy powinny jeść tylko psy które mają problemy z trawieniem itd, a to powinien zalecić lekarz.. Rozmawiałam nie dawno z koleżanką, ma już jednego psa rasy shit-zu i właśnie karmi go taką dobrą karmą, wydaje dużo pieniędzy na nią i nie może jej zmienić, bo pies wtedy choruje. Wzieli z chłopakiem sobie drugiego psa, pinczera i od razu powiedzieli że ten pinczer będzie dostawał zwykłą karmę. Także radzę się zastanowić nad tym.
      Smakołyki i witaminy- smakołyki to im też różne kupuję, często też dostają kości wołowe nie ugotowane a takie kości mają najwięcej witamin.

      Jak widzicie koszty utrzymania wcale nie są takie ogromne jak w tym wpisie, moim zdaniem ten wpis jest bardzo wygórowany, ale przecież nie będę bronić komuś wydawania kupy kasy na psa, Twoje pieniądze twoje wydatki. Mam nadzieję że komuś się przyda mój wpis. Pozdrawiam

      Odpowiedz

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. Ile kosztuje utrzymanie psa? » BiznesoweInfo.pl - […] tekstu zainspirowała mnie Magda, która ostatnio podliczyła wydatki na swojego Regona (czytaj: Ile kosztuje utrzymanie psa). Ponieważ nasz pies…
  2. Ile kosztuje utrzymanie psa? - To się opłaca! - […] tekstu zainspirowała mnie Magda, która ostatnio podliczyła wydatki na swojego Regona (czytaj: Ile kosztuje utrzymanie psa). Ponieważ nasz pies…
  3. Ile kosztuje utrzymanie psa? | To się opłaca! - […] tekstu zainspirowała mnie Magda, która ostatnio podliczyła wydatki na swojego Regona (czytaj: Ile kosztuje utrzymanie psa). Ponieważ nasz pies…

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa