Są takie produkty spożywcze, które możemy przygotować w domu i dużo na tym zyskać (finansowo i zdrowotnie). Ale ma to sens tylko wtedy, jeśli lubimy spędzać czas w kuchni gotując, smażąc, piecząc czy uprawiając ziółka. Dlatego też ten wpis mogą od razu odpuścić osoby, które do to pomieszczenie omijają wielkim łukiem.
Prócz dwóch wyżej wymienionych aspektów, przygotowywanie poszczególnych produktów może nam dać dodatkowo dużo satysfakcji i frajdy. Zobacz moje pomysły, a w komentarzu koniecznie dodaj swoje.
- Chleb. Swego czasu kombinowałam w domu z chlebami regularnie. Pożyczyłam nawet maszynkę do pieczenia chleba, ale to nie zdało u mnie egzaminu. Zdecydowanie bardziej smakował mi wypiek w piekarniku, w formie keksowej. Za mały chleb zapłacimy 2-3 zł i najczęściej nie wiemy, jaki ma skład (widzieliście, że do chleba z mąki pszennej pchają dodatkowo sam gluten, żeby był bardziej spuchnięty?). Tymczasem kilogram mąki żytniej kosztuje 2,5 zł i możemy z niego wypiec 2 bochenki chleba. Dodatkowy koszt to jedynie woda, drożdże (zakwas), sól i np. ziarna. Piec możemy od razu 2, żeby wydać mniej na prąd. Oszczędność jest znaczna, a różnica w smaku nieporównywalna.
- Soki owocowe. O tym pisałam szczegółowo w oddzielnym wpisie, więc myślę, że tu nie ma sensu się rozwodzić. W skrócie: Wychodzi zdrowiej i taniej.
- Jedzenie dla niemowląt. To chyba jest już u nas dość często praktykowane – zamiast kupować gotowe jedzenie w słoiczkach, w dosłownie chwilę możemy przygotować zblendowane, znacznie smaczniejsze, posiłki dla najmłodszych. Teoretycznie w tych kupnych nie ma chemii, ale zawsze lepiej mieć kontrolę nad tym, co je nasze dziecko. No i wychodzi znacznie taniej.
- Mieszanki przypraw. Co prawda poszczególne przyprawy trzeba kupić (no chyba że dysponujemy wielkim ogródkiem, w którym uda się nam uprawić 10 różnych rodzajów ziół), ale już zmieszanie ich może zależeć wyłącznie od nas i naszych preferencji smakowych. A przynajmniej będziemy mieć pewność, że nie ma w nich ukrytego glutaminianu sodu (zwanego przeze mnie glutamniamniamem).
- Zioła. Jeśli nie mamy dużego ogródka, ale za to mamy balkon, możemy sobie kilka doniczek z ziołami posadzić. W pierwszym roku wydatek będzie większy, bo trzeba zainwestować w doniczki, ale później już tylko taniej. A świeże zioła do przygotowania potraw, mogą je naprawdę świetnie urozmaicić.
- Sos pomidorowy. Ogólnie uważam, że kupowanie gotowych sosów są bez sensu. Pomidory są ogólnodostępne, przyprawy, czosnek i oliwa też. Cebulkę też można dodać. Bez żadnych konserwantów. I o ile pomidory nie kosztują 10 zł za kg, będzie znacznie taniej. No chyba, że bierzemy pod uwagę najtańsze produkty z półek sklepowych. Ale to może sprawdźmy skład i wyliczmy, ile E tam znajdziemy.
- Pesto. Przydaje się do różnych potraw – do śniadań, obiadów, kolacji. Urozmaica smak. A zrobienie go wcale nie jest trudne. Samodzielne wykonanie, przy użyciu bazylii, oliwy, czosnku, msera, a nawet szpinaku, będzie dodatkowo tanie. W sklepie, za pesto, bo brzmi tropikalnie, będzie nam dane dużo zapłacić. Za dużo.
- Dżemy i musy. Jeden z moich ulubionych smaków z dzieciństwa, to właśnie mus jabłkowy w wykonaniu mojej babci. Do dziś przygotowuje też dżem truskawkowy z truskawek ze swojego ogródka. Mówię Wam, tych smaków nie da się porównać w żaden sposób z kupnymi towarami. A pod kątem finansowym? W sklepie musimy za słoik zapłacić 8 zł. A ile kosztuje kilogram jabłek, które ugotujemy i zasypiemy cukrem? 2 zł. Z dżemami jest podobnie.
- Pizza. Jasne, dobrze wiem, że domowa pizza, pizza mrożona i pizza z pizzerii, to zupełnie trzy różne smaki. Ale dlaczego by czasem, zamiast kupować, nie przygotować własnej? Ciasto to tylko mąka, drożdże i woda, a dodatki na pewno znajdziesz w swojej lodówce (reszta szynki, trochę sera żółtego, kilka pieczarek, papryka?). Pamiętaj, że masz już wyżej przygotowany sos pomidorowy. Smak – rewelacja – cena – jeśli przygotowujemy pizzę z resztek – również.
- Mleko kokosowe. Jako, że staram się ograniczać laktozę, testuję różne alternatywy krowiego mleka. Kokosowe jest pyszne, ale naprawdę drogie (i bardzo trudno dostępne). A wykonanie takiego mleka w domu jest bardzo proste – wystarczą wiórki kokosowe i woda. A jedyny koszt to kupno wiórek kokosowych.
- Ogórki kiszone/konserwowe i inne tego typu warzywa (np. buraczki). Nie dość, że smak domowych ogórków jest znacznie lepszy, to jeszcze dokładnie wiemy, co wkładamy do słoika. Możemy w sezonie przygotować sobie zapas na cały rok, a potem tylko sięgać do szafki z zapasami.
- Biały ser. To już chyba bardziej dla wartości smakowych, bo biały ser w sklepach również nie jest dobry. Ale do dziś pamiętam ser dojrzewający na gazie, który robiła moja mama z kwaśnego mleka. Jeśli więc mamy trochę czasu i chcemy pokombinować, to dlaczego nie!
- Pasty rybne/jajeczne. Jasne, mamy wszelkiego rodzaju Pastelle, które w smaku są spoko. Ale widzieliście, ile mają chemii? A przecież przygotowanie pasty jajecznej wymaga od nas tylko chwili z blenderem – jajka, jogurt, przyprawy i gotowe – mniam!
- Ciasta i ciastka oraz inne słodycze. Ten punkt może się Wam wydawać banalny, bo przecież z przygotowania przepysznego tortu ma się naprawdę dużo satysfakcji, ale nadal kupujemy duże ilości takich właśnie gotowych ciast. A sprawdzaliście skład? Bo ja nie raz – niby tylko biszkopt i dodatki, ale duuużo w nim chemii.
A co Ty przygotowujesz w domu zamiast kupować?
![Co warto przygotowywać w domu [by oszczędzić i zdrowiej żyć] 1 dzem](https://magdalenabrod.pl/wp-content/uploads/2014/04/dzem.jpg)
Dodaj komentarz