Na co dzień staramy się być oszczędni i nie przepłacać. I bardzo dobrze. Ale chyba dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, że nie zawsze się to opłaca. Są produkty, za które warto zapłacić więcej. I to właśnie o nich jest dzisiejszy wpis.
Buty
Pierwsza pozycja na liście tworzonej przez kobietę. Możemy wyznawać dwie zasady – albo kupować tanie buty i często je wymieniać, albo kupić po prostu porządne i zapłacić więcej. Jeśli nie mamy problemów z kupowaniem butów, możemy wyznawać tę pierwszą. Z doświadczenia jednak wiem, że się do butów przywiązuję, dlatego wolę zapłacić więcej za porządne, które posłużą mi przez lata. No, ma to jeden minus – poczucie winy, gdy kupimy sobie kolejne, mimo że właśnie wydałyśmy 300 zł na te.
Ubrania
Ale nie wszystkie ubrania. Na niektórych należy oszczędzać. Mam tu na myśli takie, hm… biurowe, oficjalne. Jeśli w naszej pracy obowiązuje dress code, to musimy chodzić odpowiednio ubrani (u mnie na szczęście nie) – więc żakiet, spódnica, eleganckie spodnie czy garnitur nosi się często. Dlatego też lepiej postawić na jakość i kupić sobie porządne komplety. Bo po co to zmieniać co 2 miesiące? To może się finansowo mocno nie opłacać. Inaczej sprawa wygląda z sukienkami wyjściowymi – ja np. noszę takie tylko na wesela i przyjęcia, więc nie opłacałoby mi się za nią płacić wiele. Zwłaszcza, że nigdy nie wiadomo, czy nie zmieni się mój rozmiar 🙂
Mięso i wędliny
Nie ma co się oszukiwać – jeśli wędlina kosztuje 14,99 zł za kilogram, to nie będzie dobrej jakości. A mięso w promocji? Jeśli filety z kurczaka kosztują w niej 15,99 zł, to może to być dobry deal. Gorzej, jak kosztują 9,99 zł. To znaczy, że z jakiegoś powodu są aż tak tanie. Na tych produktach nigdy nie oszczędzam, wolę dać za wędlinę 39,99 za kg i mieć pewną jakość.
Nowy komputer
Trafia na moją listę, bo to moja zeszłoroczna porażka, a że uczę się na błędach… Otóż uważam, że jako że komputer kupuje się raz na kilka lat, to warto kupić maksymalnie dobry i wydajny. Bo i tak za 2 lata jego parametry mogą być niewystarczające. A ja, niemądra, chciałam przyoszczędzić i kupiłam zbyt słabego ultrabooka jak na swoje wymagania. Mogłam dorzucić 700 zł i mieć już naprawdę wysokiej jakości sprzęt. Teraz mam problem – bo rozbudować go już nie mogę. A na nowy stanowczo za wcześnie.
Nocleg
Za nocleg, czy to w hotelu czy na wakacjach w pensjonacie – też warto zapłacić więcej, niż się potem męczyć i przeklinać, że klimatyzacja nie działa. Żeby nie było – nie mówię o sytuacjach, w których taniej można kupić ten sam nocleg. Po prostu lepiej zainwestować w wyższy standard. Wakacje są po to, żeby odpocząć, a nie martwić się tym, że zaraz wyjdą nam z balkonu karaluchy. Urlop mamy najczęściej raz, dwa razy do roku – nie ma co oszczędzać akurat na standardzie. No, chyba że jesteś fanem namiotów albo jedyne, co robisz w pokoju/apartamencie/na polu to śpisz. To wtedy nie zależy Ci na luksusach.
Farba
Mam tu na myśli farbę do malowania ścian/sufitów, wiesz, taką do remontów. Lepiej kupić Beckersa za 60 zł niż śnieżkę za 45 zł. Bo Beckersa będzie trzeba położyć jedną warstwę, a śnieżki co najmniej dwie. Zatem bardzo łatwo policzyć, co się bardziej opłaca. Sprawdzone info. Jestem świeżo po remoncie.
Sprzęt AGD
Z założenia – piekarnik, lodówka czy zmywarka mają służyć przez lata. Dlatego nie ma co kupować najtańszego sprzętu AGD. Ale najdroższy też nie musi być. Oprócz tego, że kupując droższe, otrzymujemy wyższą jakość, to najczęściej takie produkty mają wyższą klasę energetyczną, dzięki czemu w perspektywie czasu zaoszczędzimy również na rachunkach.
Bilet do teatru
Kupując bilet do teatru nie warto oszczędzać. Rzecz jasna najtańsze są bilety na miejscówki, z których najsłabiej widać. A to przecież bez sensu. Lepiej zapłacić 30 zł więcej i nie musieć się martwić nadwyrężoną szyją. Zwłaszcza, że do teatru nie chodzi się zbyt często. A tak – wygodne miejsce, dobra widoczność, świetne wrażenia.
To tylko 8 punktów, zapewne jest ich znacznie więcej – podziel się swoimi propozycjami w komentarzach 🙂



Dawno nic nie pisałem 🙂 ale wszystkie artykuły czytuję. A tutaj się nieco udzielę, bo i temat mi bardzo dobrze znany. Jak mawia moja mama „Nie jesteśmy bogaczami, żeby pozwalać sobie na tanie rzeczy” ;]
Co do ubrań się zgodzę, zawsze staram się kupić jakościowo lepsze, aby posłużyły dłużej, nie zniszczyły się tak szybko w praniu itp. itd. wiadomo o co chodzi.
Niestety (nie wiem z czego to wynika), co do butów ta zasada dla mnie nie działa 🙂 bez względu czy kupię najnowsze 'ribuki czy najki’ za 300zł, czy chińskie odpowiedniki na pobliskim targowisku za 30zł, oba rodzaje obuwia wytrzymują (czasami nawet niecały) jeden sezon :-/ Pewnie po części to przez to, że jak mam gdzieś nie dalej niż 5-7km, nie spieszy mi się i nie muszę przewozić ciężkich rzeczy to chodzę piechotą (tak samo codziennie do pracy). Także podejrzewam, że bywają miesiące gdzie bieżnik moich pantofli ;] ma większy przebieg niż mój samochód. No ale po to kupuje buty żeby w nich chodzić przecież?!
Co do mięsa jestem bardzo uprzedzony, z drobiu tylko indyk (kurczaki za bardzo na hormonach i innych świństwach 'pędzone’), a indyczek bardziej szlachetne mięsko, nie da się go podtuczyć na byle g*wnie, bo biedaczek zdechnie, więc i mięso zdrowsze. Odnośnie wędlin, to tylko te na prawdę sprawdzone i ze sprawdzonych źródeł. Najlepiej ze wsi od znajomych, bądź znajomych znajomych, no ale wiadomo nie zawsze jest okazja, dojście do takiego zaopatrzenia. Przez co wędlin w domu jadam obecnie dużo mniej. No ale jak już mam jeść byle co.. to wolę zjeść indyka, albo coś bardziej sprawdzonego, niż 3x reanimowaną szynkę lub kiełbasę.
Pod namiotami już byłem 🙂 nie polecam zmarzłem na kość. Może jakichś zbytnich wygód nie potrzebuje, ale namiot to dla mnie ekstremum którego już nie chcę powtarzać. Co do hoteli to ja lubię oszczędzać na lokalizacji. W sensie, najczęściej bywam nad morzem, gdzie z racji bezproblemowego pokonywania kilometrów spacerkiem nie potrzebuję pokoju z widokiem na plażę i 5m od niej. Więc jak ktoś tak jak ja na urlopie najczęściej wybywa na cały dzień na spacery i plażę, to może trochę zaoszczędzić na miejscach o często całkiem dobrym standardzie i nieco gorszym umiejscowieniu niż inne hotele i pokoje do wynajęcia.
Co do komputera 🙂 to właśnie za to lubię PC i pewnie kiedyś przesiądę się na lapka, ale na razie nie ma jeszcze takiej potrzeby. Więc stary dobry piec, który zawsze można lekko upgrade’ować bardzo sobie cenię.
No i w sumie tyle z moich przemyśleń. Pozdrawiam i dzięki za ciekawy wpis!
Wow 🙂 Cieszę się, że wróciłeś do aktywnego komentowania – toć to komentarz wielkości wpisu 🙂
Dzięki za tipa odnośnie indyka – nie wiedziałam, że są mniej faszerowane chemią. Chyba się przerzucę.
Co do butów, to może czas zmienić firmę z ribuków czy najków na np. adidaski? 😀
Co do komputera – właśnie jestem na etapie zastanawiania się, czy nie warto dokupić jeszcze komputera stacjonarnego, już tak zupełnie do pracy, bo będę mogła go dowolnie rozbudować.
Minus mojego PC-ta jest taki, że zjada sporo prądu pomimo że obecnie rzadko kiedy odpalam jakieś gierki. Dlatego planuje przerzucić się na coś bardziej energooszczędnego, np. coś takiego http://pclab.pl/art57179.html (może Cię też zainteresuje skoro rozważasz zainwestowanie w PC).
Energooszczędna płyta główna, która ma możliwość zasilania zarówno normalnym zasilaczem jak i zasilaczem od laptopa. Z tego co liczyłem koszt zbudowania PC na tej płycie głównej to jakieś 500 – 600zł (nie licząc obudowy, którą zapewne spróbuje zbudować sam). Komputer może nie jest demonem szybkości ale na średnio wydajnościowe potrzeby i nienajnowsze gierki wystarczy.
Powiem tak, jeżeli ktoś nie ma zamiaru renderować grafiki 🙂 albo robić mega skomplikowanych obliczeń, to w zupełności wystarczy. Wiadomo, że laptop dobrą alternatywą, ale cena w tym przypadku robi ogromną różnicę.
Dlatego zacząłem odkładać tak 100zł miesięcznie i jak jeszcze spadnie może cena samej płyty głównej (na razie to świeży produkt obaczony „podatkiem” od nowości) to za kilka miesięcy jak wszystko dobrze pójdzie to zmienie PC’ta 🙂
P.S.
No niestety (albo stety?) jak się wkręcę w temat i zaczynam pisać komentarz.. to płynę trochę za dużo tekstem, chociaż mam nadzieję że na temat 🙂
Już myślałem, że trochę blog zaniedbałaś. Bo wchodzę regularnie a tu przez pewien okres mało nowych wpisów. Ale potem pojawił się post o urlopie 🙂 więc wszystko zrozumiałe.
Z technicznych rzeczy próbowałem ostatnio w komentarzu powyżej oddzielić poszczególne akapity enterem, ale po publikacji i tak wszystko zlało się w jeden nieczytelny tekst. Teraz spróbuje 2enterami. W razie by się coś mocno rozjechało i wyglądało nie bardzo, to bardzo proszę wyedytuj na szybko, żeby nie odstraszało czytelników 🙂 Dzięki!
Dzięki za rady!
W ogóle nie przeszkadza mi to, że Twoje komentarze są długie.
Bloga nie zaniedbałam i nie mam zamiaru 🙂 Zapraszam do polubienia Fanpage’a, tam pisałam o urlopie i przerwie.
Co do rozdzielania przez entery – niestety, to najwidoczniej wina szablonu, będę musiała się temu przyjrzeć.
Ojoj 🙂 ja raczej antyfacebookowy jestem, za bardzo sobie cenię prywatność więc facebooka raczej mieć nie będę. No chyba że kiedyś jakiegoś typowo marketingowego pod stronę internetową, wtedy like’a masz jak w banku Magdo 😉
Haha 🙂 Dzięki 😛 Oczywiście zmuszać nie będę 🙂
Co do mięs i wędlin się nie zgodzę. Wiele sieci sklepów stosuje niskie ceny tych towarów w celach marketingowych. Często zdarza się nawet że sprzedanie danego towaru generuje koszty a nie zyski jednak ludzi przychodzący do sklepu kupią nie tylko mięso ale i inne produkty na których już sklep zarobi. Ponad to wielkie sieci sklepów kupują olbrzymie ilości towaru przez co płacą z niego wiele mniej. Więc niska cena nie zawsze oznacza niską jakość produktu.
Z jednej strony masz rację – ale ja nigdy nie kupuję wędlin w wielkich sieciach sklepów – tam to już w ogóle można rzadko dostać coś dobrego.
Nie zawsze, ale jednak.
A ja się zgadzam w 100%, że nie warto kupować tanich wędlin! Kiedy jestem w Polsce, mieszkam na wsi gdzie są dostępne lokalne podukty mięsne, które są droższe niż sklepowe, ale kompletnie innej jakości (doskonałe!). Podobnie jak jestem w Londynie, tam mięso jest drogie, ale jakościowo nieporównywalne do tego co można kupić w Polsce w wędliniarskiej sieciówce albo na promocji…
Z resztą, znając koszt kilograma dobrego, surowego mięsa, jak można uważać, że ktoś mógł wyprodukować wędlinę (gdzie jeszcze musiał dołozyć pracę i składniki) za część jego ceny? Nie ma szans! A jeść wędliny, która składa się w 60% z wody, soli i spulchniaczy nie mam zamiaru 🙂
To prawda! Znacznie lepiej zapłacić więcej i mieć dobrą wędlinkę. A już z tymi domowymi, to zrobiłaś mi smaka 🙂
Świetne przykłady szczególnie ze sprzętem AGD, który kupujemy z przeznaczeniem na długie lata i nie warto kupować najtańszego sprzętu
Ciekawy wpis, ale nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę i wolą kupić pozornie taniej, żeby za krótki czas musieć ponieść jeszcze raz ten sam wydatek i tak w kółko. Dlatego zawsze przed zakupami warto zadać sobie pytanie: „Czy stać nas, żeby kupować tanie rzeczy?” W przypadku rzeczy, które z założenia mają nam służyć przez wiele lat, odpowiedź brzmi zdecydowanie nie.
Z każdym punktem się zgodzę. Sam wolę zbierać dłużej, poczytać więcej i kupić coś droższego i mieć pewność, że dany sprzęt mnie nie zawiedzie. Do listy przychodzi dołożyłbym od siebie maszynkę (elektryczną) do golenia. Dołożyłem kilka stówek, mogłem kupić za połową ceny, ale nie żałuję. Tak samo, teraz zbieram na nowy laptop do pracy, gdyż coraz częściej brakuje mocy. A jeżeli chodzi właśnie o ultrabooka, to jaki masz ?
Super!
Mam HP Envy. Jest ok, ale 8 gb dla mnie to za mało. Ja jednak używam komputera bardziej intensywnie niż przeciętny użytkownik.
To nie przyznam się ile Ja mam 😉 Dlatego, już większe prace muszę robić na PC. A wolałbym mieć to przy sobie np. na studiach. Ale mam mam nadzieję, że już niedługo odłożę na tyle by zakupić nowy sprzęt.
Od siebie dodam kilka rzeczy, na których nie warto oszczędzać:
– autostrady, szczególnie za granicą. Jeśli już wybieram się w podróż samochodem i mam przed sobą kilkaset czy więcej kilometrów, wolę zapłacić za winietkę albo konkretny odcinek i przejechać szybko niż tłuc się zwykłymi drogami.
– komplety pościelowe – to jak z ubraniami – jak kupisz tanie, to one są tak marnej jakości, że po kilku praniach są do wyrzucenia. A nasze mamy i babcie miały latami te same komplety pościelowe… 😉
– garnki i patelnie – można je kupić za niewielkie pieniądze w hipermarketach, ale nie warto. Przynajmniej nie zawsze. Skusiłam się kiedyś na 3 patelnie za jakieś 30 zł komplet. Po kilku użyciach coś zaczęło od nich odchodzić – mam poważne wątpliwości, czy smażenie na takich patelniach na pewno jest zdrowe. Wolę mieć mniej garnków, ale porządniejsze.
– niektóre środki czystości i chemia gospodarcza. Tańsze środki do czyszczenia łazienki nie zawsze tak dobrze usuwają kamień, tańsze żele pod prysznic nie chcą się pienić i nie są tak wydajne itd.
– kawa i herbata – te z dolnej półki, zwłaszcza herbaty ekspresowe, są naprawdę podłej jakości i lepiej już napić się wody.
Pewnie jeszcze więcej przykładów można wymienić, aczkolwiek z Twoją listą też się zgadzam. Co do sprzętu AGD – tzw. „małe AGD” kupuję często z tych tańszych, np. mikser ręczny za 30 zł czy czajnik elektryczny w podobnej cenie służą mi czasem przez lata. Ale przy zakupie lodówki już warto dopłacić i wybrać taką, która ma wszystkie interesujące nas parametry.
Super! Dzięki za dopowiedzenie, tak sądziłam, że w komentarzach pojawi się drugie tyle przykładów 🙂
O toto! Kawa.. kiedyś skusiłem się na jakąś tanią kawę sypaną z biedronki.. agh nie polecam, w smaku jak połączenie mysich bobków z drewnianymi wiórkami, jednym słowem ohyda.
No ja też kawę zawsze kupuję dobrą, właściwie mam takie swoje typy kawy i się ich trzymam 🙂
Ciekawe przykłady we wpisie, ale ile ciekawych w komentarzach! Może mało konkretnie, ale uważam, że oszczędzanie wcale nie oznacza kupowania najtańszych produktów. Kiedyś bardzo ciekawie pisał o tym Wolny we wpisie Jakoś czy jakość. Podobne przesłanie jak u mamy Korben Dallas 🙂
Szkoda, że moja mama takich praktyk nie stosowała 😀
Co do butów to kilka razy miałem sytuację, że buty używane za kilkanaście złotych były o wiele wytrzymalsze niż buty teoretycznie lepszych firm. Dlatego w moim przypadku trwałość butów, to raczej loteria, niż kwestia ceny. Chociaż i tak większość rozwala się po trzech miesiącach użytkowania (chodzę dużo).
Co do nowego komputera to faktycznie – najlepiej jest maksymalnie zoptymalizować wydaną kwotę, bo często za tą samą cenę można mieć świetny sprzęt i słaby komputer. Według mnie najlepiej jest tutaj udać się na forum i napisać czego się oczekuje, ile można wydać na komputer – dobiorą najlepszy możliwy sprzęt do wymagań jakie się ma.
A moja porada – gdy kupuje się produkty abonamentowe i są różne długości opłaty abonamentu (np. 3 miesiące, pół roku i rok), to jeżeli chce się korzystać przez długi czas, to najlepiej wykupić od razu pakiet na rok. To jednorazowo dłuższy wydatek, jednak po pewnym czasie wychodzi się na plus. Porada niby oczywista, jednak sam zamiast kupić abonament na rok, to kupiłem 3 razy na 3 miesiące (co i tak okazało się większym kosztem)
No muszę przyznać, że z butami nigdy nie wiadomo. Zwłaszcza sportowymi. Producenci może zakładają, że będziemy w nich po prostu stać i ładnie wyglądać 🙂
Co do abonamentów – oczywiście masz rację, ale ja np. mam tak, że jeśli wychodzi gratis tylko jeden miesiąc w skali roku, to często szkoda mi kasy, żeby ją od razu całą wykładać.
Z całą listą zgadzam się i podpisuje obiema rękoma. Sam kupiłem ostatnio worki na śmieci z tesco – pomyślałem sobie, że na workach można przyoszczędzić. No cóż…teraz mi się rozwalają w rękach w drodze do kosza.
Haha, zrobiłam ostatnio dokładnie to samo! I teraz używam tych worków jedynie do kosza w łazience, nic cięższego nie uniosą.
One w sumie to się nadają jedynie do tego, żeby je włożyć do innego worka na śmieci 😛
Dobre 🙂
Zgadzam się z listą rzeczy za które warto zapłacić więcej. Szczególnie tego punktu dotyczącego noclegów na wakacjach, kiedyś korzystałem z najtańszych opcji i nie byłem z nich zadowolony, co prawda nie spędzałem w tych miejscach dużo czasu, jednak teraz za lepszy komfort, a zwłaszcza klimatyzację w pokoju wolę zapłacić.
Wojtek, witaj na moim blogu! Możliwe, że mogliśmy się minąć na korytarzu Money’owym we wtorek 🙂
Również tak mam z noclegami/wakacjami. Kiedyś średnio mi zależało na standardzie, ale teraz jestem bardziej wymagająca. Dlatego wolę zdecydować się na gotowe wczasy z biura podróży i mieć pewny komfort i spokój.
Pozdrawiam!
Kwestia wakacji zależy mocno od indywidualnych preferencji. Jest duża grupa ludzi (w tym ja), które od wczasów z biura podróży trzymają się z daleka. Kurde, aż mnie ciarki przeszły na myśl, że ktoś obcy miałby mi planować wakacje.
Ja jestem bardzo oszczędny ale to już wiesz 😛 Miałem tu napisać swoisty referat, ale ostatecznie sobie odpuściłem 😉 I napisze krótko:
„Kto kupuje tanio, ten kupuje drogo”
Tak jak kolega powyżej napisał:
„Nie jesteśmy bogaczami, żeby pozwalać sobie na tanie rzeczy”
A dlaczego sobie odpuściłeś? 🙂
„Buty
Pierwsza pozycja na liście tworzonej przez kobietę.”
Dziwne, bo u mnie buty też są na pierwszym miejscu takiej listy. Ja zarówno buty jak i ubrania kategoryzuje na „pracowe” i „pozapracowe”. Te pierwsze mają być wygodne, niedrogie i dobrze jak trafię na trwałe. Drugie mają wyglądać i być dobrze zrobione. Mam taką pracę, że zawsze za coś zahaczę, albo ubrudzę…stąd taki podział.
Co do butów markowych firm, nawet wytrzymałe modele są zmieniane jako wypusty na rok taki, czy inny. Kupując więc nowe buty – identyczny model, jak mieliśmy wcześniej, możemy się zdziwić, że stare wytrzymały 5 lat, a nowe rozpadły się po dwóch.
Podpisuje się pod całą listą, oprócz biletów do teatru i farby, bo nie mam z tym doświadczeń.
Jako fan energooszczędnych komputerów dorzucę swoje 3 grosze do dyskusji w komentarzach. Im sprzęt jest bardziej energooszczędny przy niedużym spadku wydajności, tym jest droższy.
A co w tym dziwnego? 🙂
Co do butów – to jak widać, widocznie każdy ma swoje przeżycia 🙂
też zacznę od butów… Kiedyś kupiłem ładne, skórzane, drogie etc. Z myślą, że posłuża mi z rok. Cóż, po 4 miesiaćach od jazdy samochodem zapadła mi się pięta wgłąd obcasu (czy jak to tam sięzwie w męskich butach:P), reklamacji nie uznano. Inna sprawa, że gdy mówimy o butach do noszenia na codzień to niestety łatwo je zniszczyć. I co z tego, że jakościowo są dobre za 300zł, skoro raz je przetrzemy np na schodkach do naszych kochanych kolei państwowych i wiemy, że więcej ich nie założymy przez tą „szramę” na nosku? Stąd u mnie na codzień lądują na nogach najprostsze modele z CCC/Deichmana w cenie 70-80zł, które bez wyrzutów sumienia wyrzucam po 4 m-cach. A co jakiś czas się zdarza że uszkodzenie się łapie na gwarancję i wtedy mam za darmo nowe buty na kolejne 4 miesiące. Metoda sprawdzona od jakiś 5 lat…
Co do komputera – w pełni się zgadzam. Wymieniam sprzęt mniej więcej co trzy lata, ale nie oszczędzam. Bo wściekam się jak coś mi wolno chodzi, a niestety takie pakiety Adobe’a są systemożerne 🙁
Nocleg… Wszsycy mi się dziwili gdy w Oslo czy Sztokholmie brałem 4*. Ale gdy słyszeli, że kosztowało mnie to raptem jakieś 15€ więcej niż2* to przestawali się dziwić 😉 Trzeba szukać i nie bać się magii gwiazdek. Czasami posrednicy mają takie promocje, że głowa mała – w Sztokholmie rezerwowałem hotel przez pośrednika z Hong-Kongu (oczywiście sprawdziwszy wcześniej czy jest rzetelny i pół godziny po opłaceniu rezerwacji sprawdziłem w hotelu czy ją mają w systemie).
Sprzęt AGD to przede wszystkim kwestia klasy energetycznej. To robi olbrzymią różnicę, zwłaszcza w przypadku zmywarki, pralki czy lodówki.
No to coraz bardziej widzę, że z butami wcale nie jest tak, że im droższe, tym lepsze. Ja mam różnie. Niektóre drogie buty sprawują się dobrze od lat…
BJK, jesteś grafikiem? frontendowcem? 🙂
jedynie grafikiem-amatorem 😉 prowadzę aktualnie jedną stronę na bieżąco, drugą tworzę, w planach też przebudowa mojej prywatnej strony i postawienie własnego bloga 🙂 Jestem samoukiem, zaczynałem od HoTMetaL’u 4.0, obecnie korzystam z pakietu CS4 (legalnie – zakupiona jakiś czas temu wersja studencka, niewykorzystywana zarobkowo).
Oj też bym sobie czasem popracowała na CS4, ale studentką już dawno nie jestem, a obecne ceny pakietów są szalone.
Może się pochwalisz swoją stroną? 🙂
A co to kurka jest? 😉 Bo gugiel mówi mi że Adobe Photoshop. Do grafiki wolę darmowego Gimpa 🙂
Tak, to jest Photoshop. Gimp się u mnie w ogóle, ale to zupełnie nie sprawdza 🙁 a szkoda, bo jest darmowy.
Dla mnie Photoshop jest mało intuicyjny, a z gimpem nawet ja sobie radzę 😉
Kwestia tego, od czego zaczynało się pracę z grafiką, jak mniemam 🙂
jak zaktualizuję to się pochwalę 😉
Gimp do mnie też nie przemawia, a póki z CS4 korzystam niekomercyjnie to nie bardzo się przejmuję czy mogę czy nie (bo studentem nie jestem już niestety:( ). Ale myślę, że jakbym miał przejść na „zawodostwo” to bym wydał te parę złotych na pełny pakiet do celów komercyjnych, bo moim zdaniem warto. Choć w sumie stronę to i w Notatniku można napisać 😉
Chyba parę tysięcy 🙂
Móc można, ale tylko kod… 😛 a co z tymi ładnymi wizualnie layoutami z grafikami czy pięknymi fociami? 😀
PS. Świetny artykuł, podaję dalej 🙂
A dziękuję pięknie 🙂
Nawet w przypadku tych wymienionych produktów, droższe nie zawsze znaczy lepsze:) Na pewno warto zapłacić więcej za jakość, ale obserwuję czasami, że więcej płaci się czasami za markę (parz: buty) albo za design (patrz: laptopy Apple).
Ja stanę w obronie Apple – też kiedyś myślałam, że cenę podnosi „tylko design” tymczasem ich komputery to zupełnie inna galaktyka wygody korzystania i możliwości sprzętowych. Serio, warto za to zapłacić 🙂
Zgadzam się 🙂 mam takie same przemyślenia
a wyższe koszty oprogramowania? Tudzież braki pewnych programów na Maca też bierzesz pod uwagę? Jak dla mnie to próbowałem koszystać z Maca (by móc się wypowiedzieć) i to sprzęt nie dla mnie…
Nie korzystam z maca na co dzień, dlatego nie wiem, jak to wygląda z brakami programów, ale przyznam, że pierwszy raz słyszę 🙂
A ja korzystam z Maca i chwalę. Mityczny brak oprogramowania z pewnych dziedzin dotyczy każdego systemu operacyjnego, również Windows. Zasada jest taka, że system operacyjny dobiera się pod zastosowania, a jak nie ma w tym temacie specjalnych wymagań, w grę wchodzą przyzwyczajenia lub łatwość obsługi.
Najlepiej to kupować rzeczy z wyższej póki, ale z wyprzedaży. Wtedy jest szansa, że połączy się jakość, trwałość z przyzwoitą ceną. 🙂
Tak, to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie, a i bardzo prawdopodobne, bo to właśnie produkty markowe mają najczęściej promocje 🙂
Ja interesuję się promocjami, które ostatnio robią sieci handlowe na grupy towarów. Co raz więcej sieci dyskontowych robi promocje 20%, 30% na jakiś rodzaj towarów (herbaty, kawy, słodycze). Wtedy promocja dotyczy zarówno tych dobrej jakości towarów jak i pozostałych.
Ok, dzięki za dopowiedzenie 🙂
Zdecydowanie podpisuję się pod kulturą. Różnice w biletach w lepszych miejscach w stosunku do gorszych nie są tak dużo – skoro już wydaję 130 złotych na bilet, to czy 20 zł zrobi tak dużą różnicę?
Ja uważam, że nie tylko na wędlinach, ale ogólnie na jedzeniu nie warto oszczędzać. Lepiej jeść mniej a smaczniej 🙂
No nie do końca, bo czasem oszczędzając, można dostać równie dobry produkt 🙂
Jeśli całkiem dobrze to przemyślimy to można jeść nie tylko taniej i smaczniej, ale też zdrowiej. Przecież nie trzeba (wręcz nie można!) jeść mięsa codziennie – dlatego kupując dobrą wędlinę lub mięso raz na jakiś czas mamy same zalety 🙂
Co do punktu pierwszego, to raczej się zgadzam, chociaż z autopsji wiem, że z cenami butów różnie bywa 🙂 Najlepsze półtrapery, jakie kiedykolwiek kupiłam, były z Biedronki (sic!). Wydałam na nie niecałe 40 zł i służyły mi aż 9 lat – musiałam je wyrzucić tylko dlatego, że pewnego dnia w podeszwę wbił mi się gwóźdź i but zaczął przeciekać. Z kolei antypoślizgowe, niby nieprzemakalne buty zimowe, na które wydałam niemal 300 zł, padły po 3 latach użytkowania. Dużo zależy od tego po prostu, jak się trafi 😉
No dobra, czyli jednak buty były najbardziej kontrowersyjnym przykładem 🙂
Chyba kluczowym w tym wszystkim jest stosunek ceny do jakości… ale jak go zmierzyć? Czasami warto zapłacić ekstra ale czy big brands nie robią nas w konia sprzedając droższe rzeczy o takiej samej jakości jak pozostali?
Myślę, że to zależy od konkretnego brandu, ale ja jednak staram się myśleć, że jak płacimy więcej, otrzymujemy więcej.
Zgadzam się! Na mięsie/wędlinach i zimowych butach nie oszczędzam nigdy 🙂 Popieram również resztę propozycji, bo nie ma jak dobre jakościowo ubrania, czy naprawdę porządny sprzęt. Kupując tańsze rzeczy często nie oszczędzamy, bo musimy liczyć się z naprawami, lub wymianą jakieś rzeczy na nową po niedługim czasie
Osobiście zgadzam się z Tobą, że warto mieć mniej butów, a porządne (niestety to jest dość niepopularne podejście, patrząc na to ile moich znajomych kupuje w CCC, Deichmannie i sieciówkach, w których to butach chodzi się tak niewygodnie, jakby były butami narciarskimi). To pewnie wynika z tego, że buty w Polsce są przesadnie drogie. Ale jest na to sposób – kupować online np. w UK. Wiem, że z butami ciężko trafić, ale jeśli znajdziemy fajny sklep online i podpasuje nam rozmiar i fasony, to lepiej tego się trzymać. W niektórych sklepach online w UK można kupić skórzane buty za 30 funtów!!!
O widzisz, nie wpadłabym na to, żeby kupować buty online za granicą. Jakoś jednak się boję ogólnie kupować butów przez internet…
A ja się nie do końca zgodzę z noclegiem w hotelu, dlatego, że nigdy nie przywiązuję wielkiej wagi do standardu noclegu na wakacjach. Ważna jest łazienka (nie wspólna), lokalizacja i aneks kuchenny. Ostatnio przydała się też klimatyzacja, ale zawsze z moją drugą połówką celujemy w najtańsze oferty spełniające nasze wymagania, bo wychodzimy z założenia, że w pokoju tylko śpimy, więc jak będzie brzydki, to nie będzie nam to przeszkadzało. A zaoszczędzone pieniądze możemy wydać choćby na dobre jedzenie (albo alkohol:))
PS: Trafiłam tu do Ciebie niedawno i tak siedzę już chyba trzeci dzień i nie mogę wyjść 🙂 Twój blog to wielka skarbnica wiedzy, świetna robota!
Wiesz, Ty nie przywiązujesz, a inni przywiązują 🙂 Dla mnie np. to jest ważne.
Już 3 dni czytasz? 🙂 Nie ma aż tylu wpisów 😛 Już idę do Ciebie, na Twoje podwórko 😛
Za wszystko warto zapłacić więcej pod warunkiem, że nas na to stać. A co jeśli nie? Trzeba zatem wybierać, ale nie rzeczy, a miejsc poszukać takich gdzie nie zedrą z Ciebie skóry. Ostatecznie, nie wszystko musimy mieć. Im mniej tym, mniej kłopotów z ich jakością he,he. MINIMALIZM to jest TO! Pozdrawiam Magdalena.
Magdaleno, nie, nie za wszystko 🙂
Ja mogę polecić komputer stacjonarny, z 24calowym monitorem i ultrabooka. W Domu siedzimy wygodnie a jeśli wyjdziemy z domu to możemy komfortowo się przemieszczać. I tu za składaka możemy zapłacić mniej niż 1200zł. Jeśli wybierzemy tylko zasilacz, płytę główna z kartą graficzną i muzyczną, procesor FM2. I wszystko fika 🙂
A ja mam ultrabooka + monitor 24 calowy, tak, jak piszesz – i mogę mieć zarówno mobilność, jak i komfort pracy 🙂
A ja bym tu jeszcze dodała paliwo. W moim przypadku benzynę.
Dużo jeżdżę i zdarzyło mi się raz zatankować pełny bak 95. Przejechałam 620km.
Od dawna tankuje tylko V-Power Racing 100 i przejeżdżam na pełnym baku 1100km.
każdy ma swoje zdanie na temat eksploatacji auta, ale to są moje osobiste obliczenia 🙂
w 100% zgadzam się z przykładem farb, miałam ciemnoniebieskie ściany, które chciałam przemalować na biało śnieżka po 3 razach nie zakryła, beckers za I razem pokrył idealnie 🙂