Nad pieniędzmi trzeba panować. Nawet jeśli nie musimy się martwić, czy wystarczy nam do ostatniego. A okazuje się, że czasem nie zwracamy uwagi na to, że gdzieś nam uciekają. I nie mówię tu tylko o zapisywaniu wydatków. Zobacz poniższe punkty i zastanów się, czy przypadkiem Ciebie nie dotyczą.
- Zapominanie o tym, że czas to pieniądz. Można to podciągnąć zarówno pod pracę, jak i pod codzienne życie. Przykład 1 – w danym markecie jest promocja na mięso i można zaoszczędzić parę złotych. Jedziesz przez pół miasta do tego sklepu i nie zdajesz sobie sprawy, że ta godzina stracona na dojazd tam i z powrotem też kosztuje. Super, zaoszczędzisz 15 zł na zakupach, ale stracisz co najmniej 30 minut więcej niż pobliskim markecie. Przelicz, ile można by w tym czasie zarobić robiąc coś innego (np. napisać tekst na bloga) i czy na pewno się to opłaca. Przykład 2 – Mam klienta na SEO i postanowiłam sama napisać tekst. Zajęło mi to godzinę. Godzina mojej pracy jest warta X zł. Może lepiej za połowę tej kwoty zlecić to copywriterowi? Zaoszczędzę 50%.
- Impulsywne kupowanie. Nakręciliśmy się na to i koniecznie chcemy to mieć już dziś. I kupujemy to w sklepie, w którym to znaleźliśmy. A może lepiej poczekać do następnego dnia i przemyśleć, czy na pewno tego potrzebujemy? A jeśli potrzebujemy, to może zrobić research i sprawdzić, gdzie kupimy to taniej? Najprawdopodobniej kupując w sieci zaoszczędzimy ze 30%.
- Kupowanie tylko dlatego, że jest promocja. Widzisz nowy smartfon, ale wcale go nie potrzebujesz? A kusi Cię, że jest na niego 25% promocja? No świetnie, tylko zamiast wydać nic, wydasz 75% kwoty na coś, co jest Ci zbędne. To akurat punkt, który głównie generują kobiety – wyprzedaże odzieży sprawiają, że często kupujemy kolejne pary spodni czy bluzek – bo przecież się nie zmarnują. A przecież bez nic też można się obejść i wcale nie będzie to oznaczało, że gorzej się ubieramy. Co innego, gdy jest promocja na coś, czego rzeczywiście potrzebujemy.
- Nieterminowe spłaty kart kredytowych. Przykładowo – mam jedną kartę kredytową, którą mam połączoną z PayPalem i korzystam z niej do opłacania zagranicznych usług – typu szablony do WordPressa czy narzędzia i oprogramowanie do SEO. Najczęściej jednorazowe kwoty nie są wielkie (np. kilka razy po 10, 20$). I czasem zapominam o spłacie tej karty (Zapamiętać, włączyć opcję automatycznej spłaty), i bynajmniej nie dlatego, że nie mam środków, po prostu nie przykładam do tego wagi. A potem okazuje się, że mam po kilka złotych miesięcznie odsetek. W skali roku zbiera się całkiem niezła kwota.
- Podbieranie pieniędzy z funduszu bezpieczeństwa. Poduszka bezpieczeństwa ma zapewnić Ci pieniądze na czarną godzinę, powinna być nietykalna, chyba że rzeczywiście stanie się coś strasznego i będziemy musieli z niej żyć. Wypłacanie z niej nawet małych kwot na kaprysy sprawi, że finalnie zostaniemy z niczym. Bo czy rzeczywiście nadpłacimy własny dług np. pod koniec miesiąca?
- Nieświadomość tego, ile wydajemy. Bez względu na to, ile zarabiasz, musisz wiedzieć, ile wydajesz. I na co. Jeśli jeszcze nie zaczęłaś spisywać wydatków, koniecznie się za to zabierz. A zapewne już po dwóch miesiącach zobaczysz, ile z tych wydatków można zmniejszyć nie obniżając jakości życia. Każde 100 zł zaoszczędzone w danym miesiącu to aż 1200 zł rocznie!
Co sądzisz o tych pułapkach? Wpadasz w nie? A może wpadasz w inne? Co radzisz, żeby się od nich uwolnić?



3. Kupowanie tylko dlatego, że jest promocja. Sklepy kuszą nas, i na każdym kroku proponują zakup np. smartfona. Zachęcają trikami reklamowymi bo jak teraz się zdecydujesz to zapłacisz 100 zł, natomiast cena normalna to 200 zł, czyli UWAGA – OSZCZEDNOŚĆ 100 zł !!! Guzik prawda, ponieważ nic nie zaoszczedziliśmy tak naprawde, tylko 100 zł z naszego portfela i tak ubyło. A oszczędzania przez kupowanie możemy nazwać pseudo oszczędzaniem. Dzisiejszy rynek jest tak duży, że za miesiąc będzie kolejna promocja na smartfona 🙂 Warto przemyśleć zawsze zakupy, gdy kupujemy coś w promocji i zastanowić się po co tak naprawde to kupujemy ?
No pewnie. Fajnie to pokazały reklamy ING 🙂
Wszystkie te 6 błędów ma fatalny wpływ na finanse.
Dla mnie osobiście najgorszym było kupowanie rzeczy, których naprawdę nie potrzebowałem. Wydawałem kasę na różne kursy, książki a części nawet nie przerobiłem, bo były mi niepotrzebne.
Niestety mam tak samo. Do dziś leży u mnie kurs za stówkę, którego nawet nie otworzyłam 🙁
Hej, świetny wpis, większość rzeczy, które tu przeczytałem akurat wiem. Ale pragnę podkreślić, że codziennie odświeżam bloga licząc na nowy wpis 🙂 Na początku stwierdziłem, kurczę spoko posty ale pewnie szybko wyczerpią się „tej Pani” ciekawe tematy skoro publikuje je tak często. Następnie nastąpił etap: „Cholera, skąd Ona bierze te pomysły” 🙂 a teraz jestem w stadium czekania na każdy kolejny wpis.
P.S.
Obecnie pracuje jako junior SEO i bardzo podobają mi się przykłady i odniesienia do życia codziennego, które mogę odnieść bezpośrednio do własnego życia =) ! Czekam na kolejne wpisy!!
Pozdrawiam serdecznie!
Bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 Takie komentarze właśnie motywują do regularnego pisania!
A wpis jest, jak pomysł jest – na szczęście na razie jeszcze trochę ich mam.
Pozdrawiam również!
jedynie impulsywne mi się zdarza. Dlatego coraz częściej robię zakupy w sieci – w ten sposób nie mam z tym problemów, bo muszę wpierw wyszukać to co potrzebuję. Tak więc unikam tego 🙂
A cała reszta (zwłaszcza punkt 4) to moim zdaniem dobrowolne proszenie się o problemy. Mam dwie karty kredytowe podpięte pod mój podstawowy rachunek w banku i zawsze pamiętam, że 17stego każdego miesiąca saldo zadłużenia ma wynosić 0,00zł i ani grosza więcej… Dwukrotnie tylko się „zadłużyłem” na karcie czyniąc to specjalnie i korzystając z 52-dniowego okresu bezodsetkowego żeby pewien droższy zakup sfinansować z dwóch pensji 🙂 ale to było z premedytacją i dużo tańsze i łatwiej dostępne niż „raty bez odsetek”
No pewnie, że tak! Ja również staram się pilnować i coraz lepiej mi idzie z niekupowaniem niepotrzebnych rzeczy 🙂
Jeśli chcesz ogarnąć się finansowo to najbardziej zgubny jest punkt 6. Jak już przez to przebrnęliśmy to wszystko było łatwe 🙂
Prawda? 🙂 Oszczędzanie jest przecież łatwe 😀
Uwielbiam tego bloga. Zaglądam tu prawie codziennie i szukam ciekawych wskazówek
Bardzo się cieszę 🙂