Bardzo się cieszę, że to czytasz – bo to znaczy, że udało Ci się mnie znaleźć pod nowym adresem. Blog, który wcześniej mieszkał pod szyldem „finanse na obcasach”, przeprowadził się i działa teraz pod moim własnym nazwiskiem: magdalenabrod.pl. Skąd ta zmiana? Powód jest, powiem wprost, dość brutalny.
Dostałam rykoszetem od Google
Mój blog oberwał po łapach podczas jednej z aktualizacji algorytmu Google – najprawdopodobniej związanej z zasadami YMYL. Mówiąc prościej: algorytm z automatu uznał, że treści na stronie są niskiej jakości, i przestał je pokazywać w wynikach wyszukiwania. Z dnia na dzień ruch, który budowałam latami, po prostu się posypał. Jeśli kiedykolwiek włożyłaś w coś mnóstwo serca, a potem patrzyłaś, jak znika nie z Twojej winy, to wiesz, jakie to uczucie.
Czym właściwie jest YMYL
Skoro już przez to przeszłam, wyjaśnię Ci to po ludzku, bo to ciekawe. YMYL to skrót od „Your Money Your Life” – Twoje pieniądze, Twoje życie. To kategoria stron, które mogą mieć realny wpływ na ważne decyzje i dobrostan czytelników: właśnie finanse, ale też zdrowie czy bezpieczeństwo. Ponieważ stawka jest wysoka, Google ocenia takie strony wyjątkowo surowo – chce mieć pewność, że dają rzetelne, wiarygodne informacje, a nie szkodliwe bzdury.
Pod lupę bierze przy tym trzy rzeczy: rzetelność (czy treści są dokładne i zgodne z prawdą), ekspertyzę (czy autor zna się na temacie) oraz wiarygodność (czy strona jest zaufana i oparta na uznanych źródłach). W teorii – słuszne zasady, które mają chronić czytelników przed dezinformacją. W praktyce potrafią też przyłożyć rykoszetem komuś, kto naprawdę pisze z głową.
Jak to się ma do mojego bloga
I tu robi się dla mnie gorzko. Bo poza tym, że tematyka rzeczywiście jest „YMYL-owa”, niewiele więcej się zgadza. Wszystkie teksty tworzyłam w oparciu o własne doświadczenie i o dane, przygotowywałam je skrupulatnie, uczciwie. A mimo to gdzieś w tym wielkim algorytmicznym trybie zapadła decyzja, że to treści niskiej jakości. Trudno się z tym pogodzić, kiedy wie się, ile pracy w to poszło.
Dlatego zaczynam na nowo – pod własnym nazwiskiem
Zamiast latami walczyć z widmem napiętnowanej domeny i czekać, aż algorytm łaskawie zmieni zdanie, podjęłam inną decyzję: odciąć się od tamtej przeszłości raz na zawsze i spróbować jeszcze raz, na czystym gruncie. I zrobiłam to najuczciwiej, jak potrafię – przenosząc bloga pod własne imię i nazwisko. Bo magdalenabrod.pl to jasny sygnał, kto za tymi treściami stoi: konkretna osoba, z twarzą, doświadczeniem i nazwiskiem, a nie anonimowa „strona o finansach”. A to przecież dokładnie to, o co w całym YMYL chodzi.
Liczę, że tym razem Google zweryfikuje moje teksty na nowo i oceni je tak, jak na to zasługują. A wraz z ruchem, mam nadzieję, wróci też mój dawny zapał do pisania – bo on nigdy tak naprawdę nie zniknął, tylko trochę przygasł.
Nowy blog, nowa ja
Skoro zaczynam od nowa, chcę też pisać bardziej o tym, czym naprawdę żyję. Od 2022 roku przeszłam sporo: zostałam mamą, urządzałam się w nowym miejscu, mierzyłam z kosztami, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Dlatego coraz chętniej będę brać na warsztat tematy z prawdziwego życia – ile realnie kosztuje kupno i wykończenie domu czy mieszkania, ile kosztuje dziecko, jak ogarniać finanse rodziny. Wszystko z pierwszej ręki, bez teorii oderwanej od codzienności.
Dziękuję, że tu jesteś – zwłaszcza jeśli jesteś ze mną od czasów starej domeny. To wiele dla mnie znaczy. Zostań na dłużej, bo to dopiero początek nowego rozdziału.
Do zobaczenia w kolejnych wpisach
Magda

Dodaj komentarz