Czy 500 zł na dziecko to dobry program?

Wczoraj został klepnięty program rodzina 500+. Trochę trwało, żeby to wszystko poskładać do kupy, ale jak na polską biurokrację, i tak poszło nieźle. Co sądzisz o tym programie? Masz dzieci?…
Magda
02.02.2016

Wczoraj został klepnięty program rodzina 500+. Trochę trwało, żeby to wszystko poskładać do kupy, ale jak na polską biurokrację, i tak poszło nieźle. Co sądzisz o tym programie? Masz dzieci? Nie masz? Jaka jest Twoja opinia? Napisz w komentarzu. Zachęcam co dyskusji. A poniżej – moje zdanie.

Nie mam jeszcze dzieci, ale to, czy będę je miała, nie będzie zależało od tego, czy dostanę od państwa pieniądze. Bo jestem w takiej sytuacji finansowej, że nie muszę. Ale jednocześnie wiem, że jest mnóstwo rodzin, które właśnie z powodu czysto finansowego się na potomków nie decydują. Ewentualnie tworzą model dwa plus jeden. Ale czy 500 zł wystarczy, żeby przekonać przeciętną polską rodzinę do rodzenia większej liczby dzieci?

Próg 800 zł dochodu na członka rodziny, aby dostać pieniądze już za pierwsze dziecko, jest raczej racjonalny.

Bardzo dobre jest moim zdaniem to, że nie ustalono górnej granicy dochodów, która blokowałaby najlepiej zarabiających przed otrzymaniem tych pieniędzy. Bo to, czy będzie im się chciało składać wniosek czy nie, zależy od nich. Ale potencjalnie to właśnie dzieci najbogatszych mają szansę być wykształcone na najwyższym poziomie, a co za tym idzie, zarabiać najwięcej i płacić najwięcej podatków.

Dodatkowo, taki próg mógłby być mocno kontrowersyjny i bulwersujący i ci, których by dotyczył mogliby zrobić niezłego rabanu. No bo przecież to w dużej mierze z ich pieniędzy będzie wypłacane to świadczenie.

Perspektywy

Jak podaje Sebastian Ogórek z Money/WP, koszt poczęcia jednego dziecka będzie wynosił nawet 840 000 zł. Ale jest też druga strona medalu. Statystycznie, już w samym 2016 roku ma się urodzić ponad 11 000 dzieci „dodatkowo”, a w ciągu 10 lat – 288 000 dzieci. A dzięki takiemu przyrostowi, więcej pieniędzy ma trafić do sektora MSP – ok. 18 mln zł rocznie, co może się przełożyć do wzrostu PKB o 0,5 pp w 2016.

Zobacz cały odcinek Statistica:

Ale są też zagrożenia

Że ktoś zrobi sobie z rodzenia – etat. Albo biznes. Niestety, ale przyjęło się, że najczęściej patologiczne rodziny, to bardzo wielodzietne rodziny, w których oficjalnie nikt nie pracuje. A dziecko z rodziny patologicznej ma znacznie mniejsze szanse na osiągnięcie sukcesu na rynku pracy, niż dziecko z „normalnej” rodziny. A co za tym idzie, najprawdopodobniej mniej zarobi dla kraju.

Wystarczy pomyśleć, że taka na przykład szóstka dzieci może sprawi, że w ogóle nie będzie się opłacać pracować. A brutalnie rzecz biorąc – takie dzieci do niczego się nie przydadzą. To przysporzy tylko kosztów, a nie wygeneruje dochodu.

Podsumowując

Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się losy tego programu. Myślę, że bardzo wielu rodziców się na niego cieszy, bo  jednak to będzie zawsze dodatkowa kasa do domowego budżetu, a tej nigdy za wiele. Liczę, że może to mieć sens. Ale trzeba pamiętać – że dając nam tę kasę, zabiorą nam w innym miejscu – w postaci droższych produktów bankowych i zakupów.

A jak Ty sądzisz?

34 komentarze
  1. Diana z Bloga pieniądzjestkobieta

    Rodzenie dzieci i powiększanie rodziny jest „trochę” bardziej skomplikowane niż 500 zł, które przecież nie jest dożywotnio pewne. Nie sądzę, aby ktokolwiek rozsądny mógł się zdecydować na dziecko tylko dla tych pieniędzy 🙂 Jeśli już je posiada i przy okazji dostanie dofinansowanie – to fajnie, zapewne się ucieszy. Polityka prorodzinna i tak jest mocno kulawa. To rozwiązanie niestety nie rozwiązuje podstawowych problemów …Właściwie to w moich oczach nie rozwiązuje żadnych. Bo ok. Dzisiaj jest ten program. Dla niektórych fajnie. Ale co będzie za rok, dwa?

    Odpowiedz
    • Magda

      Diana, no znając życie, to program może być cofnięty, gdy zmieni się władza…

      Odpowiedz
    • Kamila

      „Nie sądzę, aby ktokolwiek rozsądny mógł się zdecydować na dziecko tylko dla tych pieniędzy”
      Słowo klucz – rozsądny 🙂 Pewnie, że to skrajny przypadek, ale znajdą się osoby, gdzie „robienie dzieci” będzie sposobem na zarobienie…

      Odpowiedz
  2. Grzegorz Deuter

    Jak zawsze, zabiorą tym zaradnym, a dadzą tym, którym zawsze będzie mało. To powinien być proces socjalnego wsparcia, a nie rozdawnictwa kraju, którego na to nie stać… Po drodze przybędzie biurokratów, bo ktoś te wnioski musi przyjmować, weryfikować, aktualizować. Po prostu „tanie” państwo 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Dobrze, że napisałeś „tanie” w cudzysłowie 😉

      Odpowiedz
  3. Darek M.

    Z tą nieprzydatnością osób niewykształconych to przesada. Przecież w każdej gospodarce potrzebne są osoby pracujące w transporcie, handlu, itd.

    A po co bogatym dodatkowe 500 zł to nie wiem. Procentowo większość i tak płaci niższy podatek liniowy 19%.

    Odpowiedz
    • Magda

      Darek, chodzi mi nie o osoby niewykształcone, ale o osoby, które nigdy nie będą pracować legalnie, a co za tym idzie – odprowadzać składek czy płacić podatków.

      Czy bogatym potrzebna czy nie ta kasa – powinno już być ich wyborem 😉

      Odpowiedz
    • shuku

      I piszesz to w momencie kiedy Amazon stawia na samoobsługowe magazyny i dostawy dronami, a po ulicach już jeżdżą samoprowadzące się auta?

      Odpowiedz
    • Ania

      Oj… pojechałeś trochę… Jeśli uważasz, ze w handlu czy w transporcie pracują ludzie niewykształceni, to znaczy, ze nie miałeś nigdy z tą branżą większej styczności i myślisz, jak większość Polaków. Pani w sklepie jest głupia, a Pan, który jeździ samochodem dostawczym nie ma żadnego wykształcenia. Uwierz mi, często te właśnie osoby mają wyższe wykształcenie niż osoba zatrudniona na wyższym stanowisku.
      Przez 7 lat pracowałam w sklepie – na 20 zatrudnionych pracowników tylko 3 nie miało wyższego (magisterskiego) wykształcenia. Z tej 3 dwoje to studenci.

      Odpowiedz
      • Karo

        Naprawdę niemiło się to czyta Pani Magdo. Osoby z tzw. patologicznych rodzin nie mogą być od razu skreślone, jako te, które będą pracować „nielegalnie”. Poza tym, jeżeli rodzina będzie naprawdę źle funkcjonowała, dzieci zostaną zabrane przez opiekę społeczną a wtedy 500 zł za dziecko nie będzie się należeć.

        Odpowiedz
        • Magda

          Ależ ja nikogo nie skreślam. Ja tylko oceniam prawdopodobieństwo. Może myli Pani mój wpis z czyimś komentarzem?
          Co do opieki społecznej, to szczerze mówiąc, jakoś zupełnie nie wierzę w tę instytucję w Polsce.

          Odpowiedz
  4. Hania

    Rozumiem, że rodzice nie dostaną pieniędzy na dziecko, które ukończyło 18 lat – okej, to logiczne, bo dziecko jest dorosłe i teoretycznie może zacząć zarabiać na siebie. Ale dlaczego wtedy takie dziecko nie wlicza się do rodziny? Jego młodsze rodzeństwo staje się z automatu „pierwszym” dzieckiem. Mamy taką sytuację: znajoma ma dwójkę dzieci, 18-letniego chłopca i 7-letnią dziewczynkę. I nie dostanie żadnych pieniędzy, bo ta dziewczynka jest wg rządu pierwszym dzieckiem, a dochód rodziny (nawet dzielony na 4 osoby, z tym chłopcem) przekracza 800zł… Nie rozumiem tego. Czy ktoś może mi to wytłumaczyć? No chyba, że się mylę, ale z tego, co czytamy w prasie i Internecie, właśnie tak wynika…

    Odpowiedz
    • Magda

      Haniu, nie orientuję się, ale jeśli rzeczywiście tak jest, to jest to bzdura… Ale tylko pod warunkiem, że drugie dziecko ma 18 lat i nadal mieszka z rodzicami. Bo zobacz, jeśli ma 26 i jest samodzielne, to nie dziwię się, że rząd „nie liczy” go do rodziny, no bo nie ma z nią bezpośredniego – finansowego – połączenia.

      Odpowiedz
  5. Agnieszka Skupieńska

    Też się boję tego, że niektórzy z rodzenia dzieci zrobią sobie zawód. W końcu dla rodzin patologicznych, gdzie dzieci jest kilkoro, a rodzice utrzymują się z zasiłków lub alimentów z innych związków takie 500 zł to mnóstwo forsy. To powinno być moim zdaniem inaczej zorganizowane – jako ulgi od podatków czy dodatki do pensji, ale wtedy, gdy rodzice pracują. Dla niepracujących, zamiast 500 zł do ręki – darmowe przedszkola, szkoły (w sensie podręczniki, zeszyty, wycieczki szkolne, ubrania na w-f i takie tam), posiłki, komunikacja miejska, refundacja do wakacji lub jakieś inne formy pomocy, ale nie pieniądze dawane do kieszeni.

    Odpowiedz
    • Magda

      Agnieszka, zgadzam się, też uważam, że zamiast pieniędzy „do ręki”, można to lepiej zorganizować. Właśnie w postaci np. ulgi czy darmowych przedszkoli. Ale to pewnie wymagałoby jeszcze więcej biurokracji, niż tylko 7 tys. urzędników.

      Odpowiedz
  6. Justyna

    „koszt poczęcia jednego dziecka będzie wynosił nawet 840 000 zł” – strasznie drogo 🙂 myślałam, że poczęcie jest tańsze 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      W dosłownym znaczeniu jest 😉

      Odpowiedz
  7. Pani Money

    A ja mam dobre zdanie o Polakach i uważam, że większość rodzin dobrze wykorzysta te pieniądze. Jedni wyślą dzieci na wakacje czy na lekcje języka, a inni po prostu będą je mieli za co nakarmić. Oczywiście, na pewno znajdą się też i ci, którzy te pieniądze „przepiją”, ale to będzie zdecydowana mniejszość.
    Sama pochodzę z wielodzietnej rodziny i wiem, jak ciężko bywa rodzicom dopiąć domowy budżet przy gromadce dzieciaków.
    Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • shuku

      A ja wręcz przeciwnie. Te pieniądze powinny być przeznaczone na lepszą edukacje.

      Odpowiedz
    • Magda

      Ada, no może – szkoły językowe czy wakacje – to by było świetne, ale tak zrobią te normalne rodziny. A my tutaj obawiamy się o patologię…

      Odpowiedz
  8. Voytek

    Zawsze zastanawiam się po co są te limity, W wielu przypadkach okaże się zapewne że żona dorabiająca gdzieś na 1/3 etatu przestanie pracować bo nie będzie to opłacalne… lub zacznie dorabiać na czarno.

    Program sam w sobie nie jest zły, ale wg mnie błędem jest karanie osób lepiej zarabiających ewentualnie zmuszanie ich do kombinowania poza systemem. Podobna patologia funkcjonuje w UK i sprawdziła się jeśli chodzi o przyrost naturalny wśród chavs (Council Housed And Violent – mieszkający w budynku socjalnym i agresywny 😉 )

    Jeśli taki system ma działać poprawnie i nie płodzić patologii to powinien nagradzać osoby zarabiające, tzn nie limit do, a limit od… motywując jednocześnie do rozwoju, edukacji i zwiększania dochodów.

    Odpowiedz
    • Magda

      Voytek, no właśnie. Dokładnie tego się boję. Że będzie tak, że rzeczywiście przyrost naturalny wzrośnie, ale nie tam, gdzie trzeba.

      Odpowiedz
  9. BJK

    Mniej obciążeń, mniej datków, wiecej możlwiości. Tak w skrócie uważam na temat wszelkich datków społecznych. Teraz ja, jako bezdzietny, zapłacę za 500zł na czyjeś drugie dziecko. I czasem też na pierwsze. Potem, jak szczęście będzie wciąż dopisywać, będe dokłądał się do 500zł na czyjeś drugie dziecko i czasem na pierwsze, mimo że będę miał swoje – bo przecież nie spełnię kryterium dochodowego, bo jako osoba świadoma finansowo, zarabiam więcej niż wynosi kryterium. I kiedy, po 5 latach łożenia na innych, będę miał (być może) swoje drugie dziecko to pewnie się zgłoszę po te 500zł. Żeby odzyskać to na co łożyłem.

    A jakby mogło być? Wyższa wolna kwota od podatku: nagrodzeni są wszyscy legalnie pracujący. I może nie wyjdzie 500zł dla każdego dziecka, ale wyjdzie mniej dla wszystkich. I wtedy więcej kasy wydamy w sklepach, bo będziemy mieli więcej tej kasy. Większe wpływy z VAT i (wśród rozumnych ekonomicznie) z podatku Belki. Ale to nie jest medialne. To nie da pracy rzeszy urzędników, którzy wnioski o 500zł będą rozpatrywać. Więc rząd tego nie zrobi…

    Odpowiedz
  10. Dominik

    Magda – mamy podobny timing, bo właśnie opublikowałem wpis w tym samym temacie :-). Jeśli dobrze policzyłem przez najbliższe 13 lat wpadnie nam do portfela 78 tys. zł. Niezła sumka prawda? Mógłbym kupić za to dobry samochód.

    Nie należę do zwolenników programu 500+. Uważam, że w przypadku naszego budżetu wydajemy pożyczone pieniądze. Państwo zwiększa swoje zadłużenie, które będą obsługiwały nasze dzieci. Po drugie, przyzwyczajamy rodziców do pasywnego zachowania, do brania pieniędzy za nic. Jak ktoś taki będzie wykazywał inicjatywę by szukać pracy, skoro za nicnierobienie może dostać od 500 zł do kilku tysięcy?

    Odpowiedz
    • Magda

      Dominik, przeczytałam Twój tekst. Mamy widzisz, podobne zdanie 🙂 I kompletnie Ci się nie dziwię, że będziesz brał te pieniądze, mimo że jesteś przeciwnikiem programu. Też bym brała 🙂
      A co do komentarza tutaj – no właśnie. Do pasywnego zachowania. Dobrze ujęte.

      Odpowiedz
      • Dominik

        Ja się jeszcze boję jednej rzeczy – co się stanie jeśli z pobudek politycznych czy ekonomicznych zredukujemy zakres pomocy albo ją całkowicie zawiesimy. Co z rodzinami, które się uzależniły od takiej pomocy?

        Odpowiedz
  11. Alicja

    Tego, że dzięki programowi 500+ przybędzie dzieci bym się nie martwiła, bo czy jak było becikowe (nie jestem w temacie ale chyba już nie funkcjonuje ten program) to dzieci przybyło znacząco? O ile pamiętam to nie.
    Ja jednak obawiam się innej rzeczy – pomoc pieniędzmi to nie jest pomoc, to jest pójście na łatwiznę. Ile z tych pieniędzy w rzeczywistości zostanie wydana na dziecko?
    Uważam też, że każde dziecko jest takie samo i nie ważne czy w rodzinie jest jedno czy więcej, na każde powinny być przyznane pieniądze tym bardziej, że nie ma górnego kryterium dochodowego. Nie kłóci się Wam to, że jeśli ktoś ma jedno dziecko i zarabia mało nie dostanie a ten kto ma dwoje dzieci i kasy w bród dostanie. Czy nie powinno być tak, że albo są dwa kryteria dochodowe (minimalne i maksymalne) albo ich być nie powinno wcale i na każde dziecko powinna być pomoc,

    Odpowiedz
  12. Anna

    Mam 26 lat, nie mam dzieci i program 500+ w żaden sposób mnie nie zachęca do ich posiadania. Na pierwsze dziecko i tak bym ńie dostałam bo kryterium dochodu na pewno mi przekroczy, po drugie mam mieszkanie 40m2 i to trochę mało, po trzecie jak pomyśle o problemach ze znalezieniem żłobka, pozniej przedszkola itp to wolę poczekać. Myślę, że te 500+ jak ktos juz wczesniej pisał fajnie dostac jako dodatek do posiadanych dzieci, ale nikogo ,,normalnego” czy ,,racjonalnie” myślącego nie zachęci do posiadania potomstwa.
    Wolałabym dostac gwarancje od Panstwa, że moje dziecko będzie mogło iść do żłobka, klubiku, przedszkola itp a ja spokojnie wrócić do pracy. Wolałabym darmowe szczepionki, dobrą opiekę medyczną.
    Na pewno znajdą się rodziny dla których te 500+ to kwota przekonująca ich do posiadania kolejnych dzieci. Obawiam się jednak, że będą to w większości rodziny patologiczne.

    Odpowiedz
  13. Bartek z rodzinawpraktyce.pl

    A ja się cieszę, że dobre „państwo” dba o mnie, o moją rodzinę i dzieci. Doskonale rozumiem, że musi mi ZABRAĆ część pieniędzy, bo jako nierozgarnięty rodzic nie umiem sobie z ich podziałem poradzić. Ale dobre „państwo” myśli za mnie. Nie ważne, ile mi zabierze. Ważne, że DA! Całe 500 PLN! Już nawet wiem co sobie kupie 😉

    Odpowiedz
  14. Rafał

    Zgodzę się z tobą, że tam gdzie dają to skądś muszą zabrać. Zobaczymy co nam czas pokaże. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  15. Pani Miniaturowa

    Jako samotna mama, która ciężko pracowała, by stać się jednostką „opłacalną” dla społeczeństwa, czuje się troszkę rozżalona, że mi się nie będzie należała ani złotówka z tego programu, ale jakbym miała dwójkę dzieci to już tak. Stoję dokładnie na linii granicznej. Nie mam na tyle pieniążków, ażeby móc prowadzić w pełni samodzielne, niezależne finansowo życie, ale już za dużo, aby móc liczyć na ten program. Trochę szkoda, ale nie będę siedzieć i jojczeć, bo zdecydowanie wolę działać i być kowalem swojego losu. Dałam radę odstawić dziecko od przysłowiowej piersi i ruszyć na politechnikę po wykształcenie, dam radę zdobyć jeszcze wyższą pensję. Lub polegnę z kretesem, ale zawsze mam bliskich, na których mogę liczyć.

    Odpowiedz
    • Magda

      No pewnie, doskonałe podejście 🙂

      Odpowiedz
  16. POS Group

    Pomysł dobry, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że naszego państwa na to po prostu nie stać.

    Odpowiedz
  17. Hilltech

    Wielu ekspertów podkreśla, że pomysł jest dobry, ale wykonanie słabe. Niestety podzielam ich zdanie.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa