Coraz więcej się mówi o ozusowaniu umów śmieciowych (a weźmy pod uwagę, że w przeciwieństwie do umowy o pracę, gdzie mamy stosunek pracy, są to po prostu umowy cywilno-prawne). A najbardziej przerażające jest to, że większość społeczeństwa to popiera myśląc, że pieniądze przeznaczone na składkę zdrowotną i emerytalną pójdą z kieszeni pracodawców. Nie pójdą. To Ty zarobisz mniej.
Jasne, rozumiem, że ministerstwo pracy uważa, że pracodawcy (a raczej przedsiębiorcy) zatrudniając (a raczej zlecając usługę) na umowę o dzieło/zlecenie, uciekają przed zatrudnianiem na umowę o pracę. W końcu koszt związany z taką umową jest ogromny. Ale to nie jest jedyny argument. Zobaczmy i policzmy wspólnie (kalkulator) różne opcje przy założeniu zarabiania 1680 zł brutto:
- Pensja minimalna brutto: 1680 zł
- Pensja minimalna netto: 1237.20 zł
- Całkowity koszt pracodawcy : 2028.43 zł (kwota, której „nie widać”: 348,43 zł)
Obecnie, przy umowie o dzieło, taka „minimalna krajowa” bez składek, przy normalnych kosztach uzyskania przychodu (20%), wyglądałoby to tak (nie wchodzę w szczegóły związane z podatkiem dochodowym celowo, więc nie znajdziesz tu tych kwot, bo nie o to w tych obliczeniach chodzi):
- Kwota brutto: 1680 zł
- Kwota netto: 1.438,00 zł
Różnica przy umowie o pracę, a umowie o dzieło wynosi więc dla pracownika: 200,8 zł, a dla pracodawcy 348,43 zł. Win win. Powiesz – co Ty gadasz, jakie win win, skoro ja na umowie o dzieło nie mam naliczanej emerytury i nie mam składki zdrowotnej, a coś może mi się stać.
O tyle, o ile chęć posiadania ubezpieczenia zdrowotnego rozumiem w 100%, to czy naprawdę liczysz na to, że dostaniesz emeryturę? Ok, sprawdźmy, jak będzie wyglądać Twoje 1680 zł brutto, jak odliczymy Ci składkę zdrowotną.
- Kwota brutto: 1680 zł
- Kwota pobrana na ubezpieczenie zdrowotne (9%): 151,20 zł
- Kwota netto: 1.416,80 zł
Różnica jest niewielka, ponieważ składkę zdrowotną odlicza się w większości z dochodu. Zatem, jak widać, składka zdrowotna ma sens. Żeby jednak te wszystkie wyliczenia miały ręce i nogi, obliczmy, ile z tych 1680 zł brutto (skoro już liczymy odpowiednik minimalnej krajowej) dostaniemy na rękę, jeśli odliczymy też kwotę na ubezpieczenie społeczne.
- Kwota brutto: 1680 zł
- Kwota pobrana na ubezpieczenie zdrowotne: 130,47 zł
- Składka emerytalna (9.76%): 163,97 zł
- Składka rentowa (1.5%): 25,20 zł
- Składka chorobowa (2.45%): 41,16 zł (opcja)
Łącznie składki ZUS: 230,33 zł - Kwota netto: 1.223,20 zł
A więc powyższa kwota niewiele różni się od pensji minimalnej netto na umowę o pracę. Ale za to różni się od nieoskładkowanej umowy o dzieło o aż 214,8 zł, które mogłyby trafić do Twojej kieszeni, a zamiast tego zmarnują się w ZUS-ie (chyba nie wierzysz w to, że kiedykolwiek z tej instytucji zostaną Ci wypłacone pieniądze na godziwą starość?)
A teraz zobaczcie jeszcze te przerażające statystyki:
Źródło i więcej szczegółów: Homo HominiA co Ty sądzisz o tym całym bałaganie? Wybacz ironiczną ikonę wpisu.



Mam dokładnie takie same odczucia. Gdy wczoraj przeczytałem o pomyśle oZUSowania umów o dzieło, pomyślałem, że pewnie będzie to wyglądać standardowo, czyli że rząd coś zaproponuje, ludzie będą się burzyć, że tak nie można, a rząd i tak to wprowadzi. Potem zobaczyłem wyniki badania pokazujące 61% osób za oZUSowaniem umów o dzieło. Wygląda na to, że tym razem rząd będzie miał łatwiej.
Tylko czy oni nie widzą, że po oZUSowaniu umów o dzieło, część ludzi straci zlecenia lub przejdzie do szarej strefy?
Chyba nie zdają sobie z tego sprawy. Bardzo dziwi mnie też wniosek z badania, które wrzuciłam – Polacy rzeczywiście wolą mieć mniej pieniędzy, ale odprowadzać składki ZUS.
Myślę, że gdyby osobom zatrudnionym na umowę o pracę dano możliwość wyboru, czy chcą, by z ich pensji znaczna część jednak nie szła na składkę emerytalną, mnóstwo osób by się na to zdecydowało.
Z jednej strony prawda ale z drugiej pracodawca nie docenia tego że na umowie śmieciowej zyskuje a pracownik często jednak nie.
W większości przypadkach które ja znam ludzie pracują na umowie zlecenie z wynagrodzeniem 4-7 zł, jak to się ma nawet do tej najniższej krajowej?
No ten co dostaje te 7 zł to ma prawie że najniższą krajową, ale bez żadnych składek itd!
Gdyby pracodawcy dali w miarę normalne pensje na umowie zlecenie, te chociaż 6-9 zł to i ludzie mieliby bardziej gdzieś ZUS..
Oczywiście, masz w 100% rację…
Magda co ty pierniczysz za przeproszeniem. Gdzie tutaj sens? Pracownik nie zyskuje? Zysk pracownika oblicza się procentowo, nie porównując stawki.
To że ktoś się zgadza pracować za 7 zł to tylko jego sprawa! W wielu miejscach na świecie nie ma minimalnych kwot godzinowych / pensji minimalnych ale tam ludzie potrafią stwierdzić „za te pieniądze to nawet pies nie będzie pracował” a w Polsce nie ma czegoś takiego i ludzie zgadzaliby się nawet na 4zł. Nikt nikogo nie zmusza. Jeśli pracodawca nie znajduje kogoś za 7zł musi dać więcej proste.
ZUS to zło, które nie tylko nie wypłaci emerytur ale także zniszczył wiele startujących firm. Wystarczy spojrzeć na badania aby stwierdzić że 80% wszystkich kosztów upadających firm był ZUS.
Zgoda to jest w połowie z tych 61% 😉 „raczej się zgadzam” to nie to samo wg mnie co „zgadzam” jako kategoryczne zdanie. Ja bym powiedziała – pod pewnymi warunkami. Ale cóż, z interpretacją statystyk zawsze było u mnie na bakier, może się mylę?
I dlaczego nikt w serii artykułów nigdzie nie pisze, że ogrom ludzi na umowach zlecenia i tak ma obowiązek ubezpieczenia społecznego? Że też może mieć płatne chorobowe (przez ZUS)? Że nawet jeśli składki obowiązkowo mają od 1 umowy, to w większości przypadków mogą zgłosić się jako zleceniobiorcy z iluś umów zlecenia i dobrowolnie od nich opłacać składki.
Ale zaraz. To przecież nie zasypie dziury w budżecie ZUSu :D, bo już w tej chwili, pomijając brak wiedzy u wielu zleceniobiorców możliwości nie równa się że tak zrobią, a chyba to właśnie ma na celu etapowanie przez ZUS tymi statystykami. Wmówić ludziom, że chcą możliwości, którą i tak mają, tylko po to by zamienić to w obowiązek służący zasypaniu dziury w budżecie. Ech…
Szara strefa będzie rosła, jakbyśmy już teraz nie bili w tym rekordów… 😉
„Raczej się zgadzam” zinterpretowałabym jako odpowiedź kogoś, kto ogólnie nie ma za bardzo pojęcia, ale ktoś, coś, gdzieś usłyszał i dalej tak rozprowadza 😉 Ale może też się mylę.
Z tego, co wiem, to obecnie przy umowach śmieciowych nie ma obowiązku, a jedynie możliwość… :>
I oczywiście, że to nie zasypie dziury w budżecie, to jest właśnie przerażające, że chwytają się już brzytwy. I pewnie, że szara strefa urośnie.
Grupa 582 respondentów to niezbyt duża próba 🙂 to raz. Dwa, przyjrzyjmy się pełnemu badaniu. Głosy ZA przeważają w grupie wiekowej 55+, jako że oni mają najbliżej do emerytury, to pewnie myślą, że ta zmiana pozytywnie wpłynie na ich przyszłą emeryturę. Pewnie w niewielkim stopniu odczują tego pozytywny skutek. Emeryturę na pewno dostaną wyższą dla przykładu, niż ja, obecnie lat 27, hehe 😉 pzdr.
Haha, racja, moje 27 i emerytura też chyba nie idą w parze 🙂
Po pierwsze, nazywanie umów cywilnoprawnych „umowami śmieciowymi” jest jakimś nieporozumieniem. Po drugie, propozycje zmian uderzą w małe firmy, które często nie stoją przed dylematem: „zatrudnić na umowę zlecenia czy umowę o pracę”, tylko czy zatrudnić na umowę zlecenia czy nie zatrudniać nikogo. Po trzecie, takich zmian nie przeprowadza się z dnia na dzień, tak jak chce to zrobić Tusk, to jest zwykłe działanie na szkodę obywateli, za co w moim mniemaniu w kodeksie karnym powinna grozić kara zasadnicza. Po czwarte, co to za różnica ilu Polaków sądzi tak czy siak. Polacy mają tak małe pojęcie na temat ekonomii i gospodarki, że to co myślą nie oznacza, że mają rację. A najczęściej ich poglądy zmieniają się wraz ze zmianą sformułowania danego pytania. I na koniec, to ile składek zabierze teraz ZUS ma się nijak do wysokości przyszłych emerytur. To czy za 30 lat będą jakiekolwiek emerytury i jak będą wysokie zdecydują politycy za 30 lat. Dziś politycy kombinują, żeby do zusu trafiło więcej pieniędzy tu i teraz, na dzisiejsze wypłaty emerytur. Spójrzcie na wykresy demograficzne i odpowiedzcie sobie, czy za 30 lat ZUS zbierze od pracujących składki na wasze emerytury. Bo ja jestem pewien, że nie.