Jak ważne są dla Ciebie pieniądze?

Rozkmina na dziś. Usiądź, weź łyk kawy, zrelaksuj się. I odpowiedz sobie na pytania – jak ważne są dla Ciebie pieniądze? Czy to one są dla Ciebie wyznacznikiem szczęścia? Czy…
Magda
18.08.2015

Rozkmina na dziś. Usiądź, weź łyk kawy, zrelaksuj się. I odpowiedz sobie na pytania – jak ważne są dla Ciebie pieniądze?

Czy to one są dla Ciebie wyznacznikiem szczęścia? Czy to o nich myślisz od razu po przebudzeniu? Czy ciągle chcesz ich mieć więcej i więcej?

Czy szkoda Ci pieniędzy na przyjemności? Na bliskich? Nie musisz odpowiadać na głos.

Wystarczy że zrobisz to przed sobą. Uświadomisz sobie to, czy masz problem.

Pieniądze są mocno paradoksalne. Bo jak się ma ich bardzo mało – to są dla nas bardzo ważne. Często najważniejsze. Ciągle o nich myślimy, bo regularnie nam ich brakuje. Ale podobnie jest, gdy mamy ich naprawdę dużo. Wtedy już cały nasz świat się wokół nich kręci. Rzecz jasna teraz generalizuję. Ale idąc tym tropem, trzeba by po prostu znaleźć złoty środek. „Znaleźć” brzmi tu dość abstrakcyjnie. Znaleźć ten najzdrowszy moment, gdy pieniądze będą jedynie środkiem do osiągania celów.

Gdy nie mamy na tyle, by wystarczyło do ostatniego, trudno nam mówić, że „pieniądze szczęścia nie dają”. Bo jak można być szczęśliwym, jeśli nie można sobie pozwolić na to, by kupić dziecku lody w sklepie, ba… jeśli nie można mu zapewnić pełnego brzuszka codziennie. Trudno wtedy zarzucać komuś, że nieustanne myślenie o pieniądzach jest złe. Jak wtedy właśnie każdy przypływ gotówki może przynieść trochę szczęścia.

Ale odstawmy na bok skrajne sytuacje. Zastanawiałam się ostatnio nad swoim podejściem do pieniędzy. Sama nie zarabiam ani mało, ani dużo (rzecz jasna to mocno subiektywne, bo zdaję sobie sprawę, że dla dużej części społeczeństwa zarabiam kokosy). Wystarczająco. Jestem w stanie odłożyć co miesiąc 25-30% swojej pensji. To zapewnia mi poczucie bezpieczeństwa. Jasne, chciałabym więcej, każdy by chciał, ale cenię też sobie swój czas i wiem, że wyższe zarobki wynikałyby głównie z większej ilości pracy.

Zastanawiam się jednak powoli nad tym, by dążyć do tego, by jednak poświęcając tyle samo czasu, zarabiać więcej. Wiązałoby się to z porzuceniem etatu, a do tego podchodzę jeszcze ostrożnie. Miałabym wtedy średnio 168 godzin w miesiącu więcej czasu niż obecnie (a właściwie jeszcze więcej, bo dojazd zajmuje mi ponad godzinę w obie strony). A każda z tej godziny mogłaby być połowę więcej warta niż obecnie. Nie ma jednak wątpliwości, że umowa o pracę, etat, to coś, co daje coś bezcennego – właśnie to bezpieczeństwo (jeszcze poza finansowe aspekty – Multisporty, Luxmedy itp.). Jasne, też ta praca może zniknąć, ale zawsze jest miesięczny okres wypowiedzenia. I poduszka finansowa.

Mam też wysokie koszty utrzymania – kredyt hipoteczny, czynsz, leasing na samochód, benzyna i inne standardowe koszty życia. Wiem, że można by je trochę obniżyć, powoli do tego dążę, ale nie jest mi z tego powodu jakoś specjalnie ciężko. Obce mi są myśli zbieżne z tymi, o których czasem można przeczytać, że ludzie z kredytem nie mogą spać po nocach i ten dług obciąża ich psychicznie tak, że nie są w stanie myśleć o niczym innym.

Czuję komfort psychiczny. Nie boję się, że nie wystarczy mi do ostatniego. Ale jednocześnie zupełnie się pieniędzmi nie przejmuję. Tzn. mam świadomość, że są ważne i nie mogę ich wydawać na byle co, ale jeśli mam potrzebę coś kupić, a czasem nawet zachciankę, to to robię. W ramach, na przykład, nagrody za coś. Jeśli bliska mi osoba czegoś potrzebuje, nie zawaham się, by wydać na nią pieniądze. I tak to u mnie działa. Nie myślę w kategoriach „O cholera, wydałam o 200 zł za dużo, co ja teraz zrobię”.

Czasem mnie najdzie myśl „Ale by było świetnie nie mieć kredytu na głowie albo chociaż mocno go nadpłacić”. Jasne, ale kto nie ma takich myśli? Lepiej też wyglądałyby moje konta oszczędnościowe z dodatkowymi zerami na końcu. No cóż. Może kiedyś do tego dojdę.

Ale obecnie, w moim życiu, są ważniejsze rzeczy, niż pieniądze. I uważam, że takie właśnie podejście jest najlepsze. Związek, rodzina i przyjaciele, kariera, realizacja marzeń, podróże… a dopiero potem gdzieś jest ta kasa. Jasne, bez niej nie byłoby mowy o podróżach i realizacji planów, ale to właśnie do tego są potrzebne, a nie do tego, żeby były bytem samym w sobie.

Jednocześnie doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem w lepszej sytuacji niż inni, którzy muszą odliczać do ostatniego i bardzo rozważnie podchodzić do wydania każdego grosza. Ale nie mam z tego powodu jakichkolwiek wyrzutów sumienia, bo w końcu do wszystkiego doszłam ciężką pracą. I jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że pracuję też znacznie więcej niż przeciętny Kowalski.

A jakie jest Twoje podejście do pieniędzy? Przyznaj się 🙂 Jesteś sknerą? A może po prostu rządzi u Ciebie oszczędność? Bardzo jestem ciekawa Twojego zdania.

29 komentarzy
  1. Hadrian

    Jako student prawa, który właściwie wiedział już w III klasie liceum że zamierza celować w stan sędziowski, od samego początku znałem kwoty ile jako aplikant, asystent, sędzia sądu rejonowego będę zarabiać i zrobiłem z tym swój święty spokój (patrz http://wynagrodzenia.pl/artykul.php/typ.1/kategoria_glowna.510/wpis.2516 jako że płace są zamrożone to dane są nadal aktualne). Dodam że sędziowie płacą tylko podatek od dochodów osobistych + składkę zdrowotną, a po przejściu w stan spoczynku otrzymują „emeryturę” chyba na poziomie 80% pensji.

    Jednakże po 3 latach studiów coraz bardziej widzę dla siebie miejsce na uniwersytecie jako pracownik naukowo-dydaktyczny ( + uzyskanie dobrego grantu czy stypendium to także wymierne finansowe zalety), ponadto nie zamierzam siedzieć do końca życia w rejonówce. Ale zawsze jak nad tym myślę to dopiero na drugim lub trzecim planie pojawia się wątek pieniężny – wraz z każdym awansem, pensja ładnie wzrasta ale jednak nadal to nie gra pierwszych skrzypce jak planuję swoją przyszłość.

    Odpowiedz
    • Magda

      Hadrian, doskonale rozumiem Twoje podejście. W pewnym momencie też chętnie zamieniłabym pracę np. na mniej płatną, ale bardziej mnie realizującą.

      Odpowiedz
  2. Grzegorz Deuter

    Jest jeszcze inny aspekt pieniędzy – całkowita wolność finansowa, życie z odsetek. Do tego też warto dążyć, będąc oszczędnym, ale nie sknerą. Wtedy pieniądz jest narzędziem do… zarabiania pieniędzy na życie 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Grzegorz, dużo w tym racji 🙂 Niestety do takiej wolności finansowej jeszcze mi bardzo daleko.

      Odpowiedz
  3. DOMINIKJEDRZEJCZAK.PL

    Powiem krótko. Pieniądze są tylko środkiem do celu, ale niestety człowiek w dzisiejszych czasach, bez pieniędzy traci wartość.

    Odpowiedz
    • Magda

      Nie zgadzam się z Tobą, Dominik, to raczej kwestia środowiska, w którym można być postrzeganym jako gorszym, jeśli nie ma się tyle, co reszta. Ale mówienie o tym na większą skalę, to już generalizowanie.

      Odpowiedz
  4. czytelnik

    Jako programista w korporacji zarabiam dobrze w porównaniu do średniej. Ale te pieniądze przeznaczam na pasję jaką jest wspinaczka (drugą jest programowanie). Doszedłem do takiego momentu, że zostaje mi ok. 50-60% wypłaty, co rocznie daje całkiem sporą sumę.

    Nie mam samochodu ani mieszkania, a mój dobytek poza starym laptopem, komórką (nie smartfon a Samsung Solid) i tanim sprzętem audio (+ ok. 300 książek i podobna ilość CD) to głównie sprzęt i odzież outdoorowo-wspinaczkowa.

    Jestem w stanie spakować się do jednego kombi podczas przeprowadzki (no może do 1,5).

    A taki styl życia nie jest żadnym dla mnie wyrzeczeniem, a konsekwencją zamieniania pieniędzy na moje pasje (wspinaczka, książki, muzyka). Nie mam zupełnie presji posiadania najnowszych gadżetów (z takich mam jedynie Kindla Keyboard czyli pierwszą wersję Kindla dostępną dla Polaków).

    Okazjonalnie siedzę w internecie (w mieszkaniu mam jedynie mobilny net z limitem 1GB/mies. co jest wystarczające dla moich potrzeb, rzeczy wymagające większego transferu robię w bibliotece/domu rodzinnym).

    Smartfona jak napisałem nie posiadam, nie jest mi potrzebny mobilny dostęp do internetu. Moja komórka ma tą zaletę, że jest odporna na upadek/zalanie i ładuję ją co 1,5 tyg. To ważne zalety w górach.

    Kolekcjonuję przeżycia a nie rzeczy.

    To tak a propos jak ważne są dla mnie pieniądze 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Drogi anonimowy czytelniku, bardzo się cieszę, że czytam coś takiego 🙂 Fajnie, że potrafisz po prostu przeliczyć pieniądze na pasję i wydawać bez ograniczeń na nie pieniądze. Żyjesz na całego.

      Odpowiedz
  5. Grzesiek

    Ostatnio pisałem u siebie o podejściu do pieniędzy 😉 Nie lubię ludzi, którzy mówią, że pieniądze to nie wszystko. Moim zdaniem to takie usprawiedliwienie ich braku, nieumiejętności zarabiania. Oczywiście nie są najważniejsze, ale dzięki nim łatwiej realizować te ważniejsze rzeczy.

    Odpowiedz
    • Magda

      Grzesiek, czyli mnie nie szanujesz? Czy tam nie lubisz 🙂 Szkoda 😛 Nie narzekam na brak pieniędzy i całkiem umiejętnie je zarabiam, a mimo to nie są dla mnie wszystkim.

      Odpowiedz
  6. Asia

    Taki stan osiąga się przy pewnych poziomach zarobków, poczucia bezpieczeństwa z nimi związanego, że przestają mieć takie znaczenie i wpływ na poczucie szczęścia jak u mniej zasobnych osób. Dla Stanów ktoś już wyliczył ten poziom ciekawe jak jest w Polsce 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Asia, to prawda, właśnie to chciałam ująć w swoim wpisie. Że takie spojrzenie na pieniądze nie wystąpi w skrajnych sytuacjach.

      Odpowiedz
  7. Anna

    Pieniądzę są ważne szczególnie kiedy ich brakuje. Uważam, że trzeba odkładać chociaz minimalne sumy, ale z każdej pensji. Ja staram się tak robic czyli nie wydawać w danym miesiącu więcej niz zarobiłam. Oczywiscie zdarzają się miesiace kiedy to się nie udaje.
    Jesli chodzi o wydawanie na bliskich to zupełnie na tym nie oszczędzam 🙂 widac to szczególnie przed świętami i przy zagranicznych wyjazdach (większosc rzeczy w walizce kupiona dla rodziny i przyjaciół). To jest szalenie miłe sprawiać radość bliskim.

    Myślę, że te 25-30%pensji na odkładanie to bardzo dobry wynik. Jednocześnie staram się ograniczyć comiesięczne opłaty (kredyt hipoteczny czy czynsz raczej ciezko ograniczyć, ale juz telefon czy inne rachunki mozna). Dodatkowo powinnismy się starać zeby kredyt hipoteczny był naszym jedynym kredytem.

    Wydaje mi się, że popadanie w zbytnie sknerstwo jest równie szkodliwe jak nie myślenie o przyszłości i wydawanie wszystkiego co mamy. Czasem kupienie sobie czegoś fajnego, wyjście do restauracji czy jakiś fajny wypad sprawia, że mamy motywację do dalszej ciężkiej pracy.

    Pisałaś Magda o poświęcaniu czasu na pracę. Zgadzam się z Tobą, że nie ma co z tym przesadzać. Ja pracuję na etacie (razem z dojazdach nie ma mnie w domu 11,5h), w weekendy mam dodatkową pracę (po kilka godzin), co drugi weekend mam szkołę (na szczęście juz końcówka wiec tylko kilka godzin) i generalnie jestem wykończona. Czasem wpadnie jakies dodatkowe zlecenie, ktore robię w ,,wolnym” czasie. Powinnam z czegoś zrezygnowac, ale jednak te dodatkowe pieniądze zasilają moje oszczędnosci i fundusz wakacyjny. Ale z drugiej strony coraz częściej zastanawiam się nad sensownością tego. Nie mam czasu praktycznie na nic. Na szczescie(albo nieszczęście) nie mam dzieci bo inaczej w ogóle nie pamietałyby jak wyglada matka. Tak sobie myślę, ze dopóki nie mamy rodziny to mozemy skupić sie na budowaniu niezależności finansowej.

    Odpowiedz
    • Magda

      Anno, zdecydowanie, tak pracować i szaleć można tylko wtedy, jeśli nie ma dzieci. Jeśli się pojawią, to pojawiają się jednocześnie inne priorytety. Widzę, że dużo pracujesz. Ja też. I nie chcę jeszcze więcej. Może taki system sprawdzi się u Ciebie jeszcze przez pewien czas, ale pewnie (i bardzo dobrze), prędzej czy później będziesz chciała trochę zwolnić.

      Odpowiedz
      • Anna

        Powoli dojrzewam do zmiany pracy i ograniczenia godzin, ktore poświęcam na pracę. Widzę, że moje zycie osobiste bardzo cierpi z powodu pracy. Nie wyobrażam sobie pracowac jeszcze więcej, ale z drugiej stroniy niekoniecznie chciałabym tez zarabiać mniej.

        Odpowiedz
        • Magda

          No jasne, to jest zawsze najtrudniejsze – podjąć decyzję czy więcej czasu mieć dla siebie i bliskich, czy zarabiać mniej. Najczęściej tak właśnie jest, że wybrać trzeba.

          Odpowiedz
  8. Voytek

    Gdybym pracował na etacie to nie mógłbym spokojnie spać – etat to nic stałego, chociaż daje takie poczucie. Wolę dopływ pieniędzy z różnych źródeł niezależnych od siebie. Wtedy nie ważne jest czy jest ich mniej, więcej – ważne że wystarczająco i nie skończą się w zależności od widzimisie przełożonych lub w wypadku zmiany polityki jakiejś firmy…

    Odpowiedz
  9. budzetowepodrozowanie

    Cóż, pieniądze dla mnie są bardzo ważne – wolę je mieć, niż nie mieć 😉 Nie wyobrażam sobie nie mieć oszczędności czy poduszki finansowej w wysokości przynajmniej rocznych wydatków. To daje mi komfort psychiczny. Odkąd pamiętam, zawsze zarabiałam tyle, że byłam zadowolona z moich zarobków, starczało i na oszczędności i na przyjemności. Nie wiem, czy jestem sknerą, pewnie wg niektórych jestem 😛 Moją pasją są podróże i na nie zawsze wydawałam sporo pieniędzy. To właśnie pieniądze pomagają mi realizować moje cele i marzenia. Ale najważniejszy jest dla mnie czas spędzony z rodziną, dzięki temu, że mam oszczędności i inwestycje, mogę więcej czasu spędzać z dziećmi, bo nie muszę gonić za pieniędzmi, by związać koniec z końcem.

    Odpowiedz
  10. Kamil

    Pieniądze są ważne dla mnie i dla mojej rodziny, nie jestem sknerą ale spokojnie śpię mając oszczędności na koncie. Takie czasy, że pieniądze są potrzebne i już.

    Odpowiedz
  11. Paula

    Mogę się zgodzić, że pieniądze szczęścia nie dają, ale tylko wtedy gdy mówimy o większych pieniądzach niż średnia pensja. W innym przypadku są one ważne, aby nie tylko egzystować ale również oszczędzać na lepsze czasy.
    Być może pracujesz więcej od innych ludzi, ale są też tacy którzy tyrają za niewielką stawkę. Być może sami są sobie winni.

    Odpowiedz
  12. Wojtek

    Pieniądze są bardzo wazne w moim życiu. Pozwalają mi one budować bezpiczeństwo mojej rodziny i to jest główny cel ich zbierania. Nie są one natomiast wszytskim, co w moim życiu najważniejsze. Lubię mieć pieniądze i chciałbym mieć ich bardzooo dużo, ale nie za wszelką cenę. Sam też prowadzę bloga finansowego Stabilizacja Finansowa, na którym opisuję moje podejście do pieniądza. Stawiam raczej na równowage pomiędzy „być” a „mieć”.

    Odpowiedz
  13. Kamila

    Nie ma się co oszukiwać, że pieniądze nic nie znaczą. Pieniądze są najważniejsze, ponieważ jeśli je mamy możemy pozwolić sobie na opiekę nad rodziną, realizację marzeń, opiekę zdrowotną i wszystko inne.

    Odpowiedz
  14. Michał

    Bez pieniędzy nie ma przyjemności 🙂

    Odpowiedz
  15. Jagoda

    Kiedyś usłyszałam takie zdanie: „Mówisz, że pieniądze szczęścia nie dają. A ja pytam: czy brak pieniędzy szczęście daje?” Tak właśnie jest. Poduszka finansowa i poczucie stabilności pozwala na odważniejsze decyzje.

    Odpowiedz
  16. BJK

    pieniądze jako pieniądze czy pieniądze jako środek do celu? Dla mnie to drugie. Pieniądze są potrzebne niestety. Uśmiechem za prąd nie zapłacimy, podobnie jak za dobre słowo nikt nam auta nie zatankuje…

    Odpowiedz
    • BJK

      <>
      Czy są najważniejsze? Na pewno nie. Choć wiem, że jakiś tam kapitał może zapewnić bezpieczeństwo mojej rodzinie w przyszłości. Albo umożliwić życie rentierskie i poświęcenie się całkowite rodzinie. Oczywiście nie jest tak, że teraz 20 godzin każdej doby poświęcam pieniądzom – szkoda życia na to.
      Staram się znaleźć kompromis w tym konsumpcyjnym świecie między pieniądzem a czasem wolnym i najblizszymi.

      Odpowiedz
  17. Patrycja

    Moim zdaniem pieniądze powinny stanowić środek a nie cel. Z tego samego powodu nie powinno się żyć żeby pracować, tylko pracować żeby żyć 😉

    Odpowiedz
  18. KasiaS

    Niestety, jestem sknerą – przyznaje się publicznie:) Na swoje usprawiedliwienie mogę jednak tylko dodać, że nie wydaje tych pieniędzy na własne zachcianki, ale gromadzę sobie na koncie oszczędnościowym…Po prostu lubię wiedzieć, że mam schowane te pieniądze i lubię patrzeć jak każdego miesiąca ta kwota wzrasta:)

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa