Jak oszczędzać na kupowaniu ubrań? Poznaj te 10 porad!

Ten tekst wisi u mnie w szkicach już od czerwca, a dopiero dziś ujrzał światło dzienne. Między innymi dlatego, że za chwilę znów będziemy mieć mnóstwo fantastycznych wyprzedaży 🙂 Ale…
Magda
05.11.2016
jak oszczędzać na kupowaniu ubrań

Ten tekst wisi u mnie w szkicach już od czerwca, a dopiero dziś ujrzał światło dzienne. Między innymi dlatego, że za chwilę znów będziemy mieć mnóstwo fantastycznych wyprzedaży 🙂 Ale pamiętaj – zapisuj ceny sprzed promocji! No. To do dzieła, poniżej dowiesz się, jak oszczędzać na kupowaniu ubrań.

Ceny odzieży potrafią przyprawić o zawrót głowy. Nawet gdy zakupy sprawiają ogromną przyjemność, na koniec zawsze trzeba się skonfrontować ze stanem konta, nagle mocno uszczuplonym. Na szczęście można te wydatki zmniejszyć, trzeba tylko nauczyć się mądrego, oszczędnego nabywania rzeczy.

Ile kosztuje wysoka jakość?

Z każdej strony słychać: na jakości nie powinno się oszczędzać. Tylko co to tak naprawdę znaczy? Nie ma się co łudzić, że prawdziwie elegancką marynarkę da się kupić za 80 złotych, ale od jakiej stawki można mówić, że to cena oznaczająca dobrą jakość? Te granice są bardzo płynne, jednak przeglądając dużo różnych ofert można się mniej więcej zorientować, że za daną ceną stoi już nie tylko luksusowy materiał i staranne wykonanie, lecz również opłata za prestiżową markę. Pomiędzy sweterkiem za 250 a 1000 złotych z reguły nie ma już żadnej różnicy w jakości, jest za to ogromna przepaść w cenie. Przepaść spowodowana tym, że na metce widnieje logo znanej na całym świecie firmy. Czy warto za to płacić?

Perełki z lumpeksów

Magii wielkich marek często ciężko się oprzeć, ale i na te pokusy jest rada. Nie musisz robić zakupów w firmowym butiku, poszukaj okazji w lumpeksie. Second-hand dzisiaj nie przypomina zatęchłej klitki z brudnymi ciuchami powrzucanymi do kosza, często to normalne sklepy, z wieszakami, wygodnymi przymierzalniami, po prostu nie ma w nich nowych rzeczy, a jedynie ubrania używane. Zresztą, to „używane” też bywa tylko umowne, bo w lumpeksach nie brak ubrań, które noszone były może kilka razy, nie widać na nich żadnych śladów użycia, mogą być nawet oryginalne metki. To nic zaskakującego, bo zamożne klientki wielkich krawców szybko się swoich „starych” ubrań pozbywają, na czym korzystają klientki mniej zamożne. W lumpeksie możesz przy okazji sprzedać swoje ubrania, które już Ci się znudziły, ale są w dobrym stanie.

Na zakupy do Chin

Kilka lat temu Chińczycy uruchomili ogromną platformę sprzedażową AliExpress.com (o której pisałam tutaj). Mechanizm jest prosty – sprzedajemy towary po mocno obniżonych cenach i liczymy zyski. Plan się powiódł, platforma radzi sobie znakomicie i przyciąga kolejnych klientów, ale to żadna niespodzianka, skoro rabaty są naprawdę imponujące. Chińczycy mogą oferować takie stawki z kilku powodów. Po pierwsze, sprzedają wyłącznie towar made in China, nie ma więc wysokich kosztów importu. Po drugie, nie prowadzą naziemnego sklepu, sprzedaż jest od początku do końca online. Po trzecie, Chiny korzystają z niskich stawek celnych – jeśli towar w przesyłce jest wart mniej niż 150 euro, cła nie płaci się w ogóle. Są także zwolnienia z VAT-u, dla przesyłki o wartości mniejszej niż 45 euro i zadeklarowanej jako prezent, co oczywiście jest standardową praktyką. Innymi słowy, kupując ubrania na chińskim portalu zyskujesz poważne oszczędności. Uważaj jednak na zbyt atrakcyjne oferty cenowe, bo gdy rzecz warta np. 250 euro jest to kupienia za 15 euro, to w ciemno można założyć, że nie jest to autentyk, a tania, chińska podróbka. Jak oszczędzać na kupowaniu ubrań? No właśnie na przykład tak.

Jak oszczędzać na kupowaniu ubrań?

Wyprzedaże to czas żniw

Nie znaczy to jednak, by rzucać się na wszystko, co jest tańsze o 50 procent. Chodzi raczej o to, by część zakupów przełożyć właśnie na tę porę. Mowa zwłaszcza o klasykach, jak dżinsy, bawełniane koszulki, bluzy dresowe, ołówkowe spódnice, proste sukienki, żakiety. Na początku sezonu opłaca się kupować w regularnej cenie jedynie modowe hity oraz rzeczy, które bardzo Ci się spodobały i boisz się, że na wyprzedażach już ich nie będzie. Gdy jednak chodzi o standardowe uzupełnianie zapasów, zawsze lepiej jest kupić spodnie za 150 zł marcu, a nie za 280 zł w listopadzie.

Kody rabatowe

Wyprzedaże są również w sieci, warto więc co jakiś czas przeglądać oferty sklepów internetowych w poszukiwaniu atrakcyjnych cen. Prócz tego możesz jeszcze skorzystać z kodów rabatowych, dzięki którym korzystasz z dodatkowej obniżki ceny. Kody rabatowe są do pobrania na specjalnych portalach z tego typu ofertami, następnie przechodzi się do wybranego sklepu online, zamawia towar i podaje kod. Czasami, by skorzystać z obniżki, wystarczy się tylko na jakimś serwisie zarejestrować, ale może być też tak, że kod zadziała po spełnieniu określonych warunków, np. 10 proc. taniej przy zakupach powyżej 59,00 zł. Kupony rabatowe dołączane są również do wielu czasopism, np. tych poświęconych modzie.

Czy wiesz, jak chcesz wyglądać?

Sprawdzony sposób na tańsze zakupy to po prostu… znalezienie własnego stylu. Masa nietrafionych, niepotrzebnych nabytków bierze się zwykle z tego, że brakuje jasnego pomysłu na własny wizerunek. Kobiety, które świetnie się ubierają, wbrew pozorom niekoniecznie mają szafy wypchane ubraniami. Wręcz przeciwnie, ich garderoba często jawi się jako wyjątkowo skromna, ale wyróżnia ją jedno – jest starannie przemyślana. Wszystkie rzeczy pasują do siebie i bez trudu można z nich skomponować atrakcyjne zestawy. Tak właśnie należy kupować nowe ubrania, pod kątem tego, czy da się je nosić z tym, co w szafie już jest. Jeśli upatrzoną bluzkę da się połączyć z posiadanymi spodniami i spódnicami, wydajesz tylko na bluzkę, ale gdy nie, zaraz pojawi się pokusa, by do bluzki dokupić jeszcze coś nowego, do kompletu.

Nie musisz mieć wszystkiego

Kuszące wyprzedażami sklepowe wystawy po prostu zmuszają do tego, by kupić jeszcze jedną bluzkę, jeszcze jedne spodnie, jeszcze jeden sweterek. Są takie tanie, a z okazji trzeba korzystać! To prawda, ale procenty na metkach nie powinny przysłonić zdrowego rozsądku. Kupowanie tylko dlatego, że coś jest tanie sprawia, że wydajesz niepotrzebnie pieniądze, bo nabywasz coś, czego normalnie byś nie kupiła. Większość tych cudownych okazji trafia potem do szuflady i latami czeka na odkrycie. To też pewien sposób na to, jak oszczędzać na kupowaniu ubrań – nie kupować 🙂

Wykorzystaj potencjał swojej szafy

Koniecznie musisz mieć nową sukienkę, bo ta stara już się opatrzyła. Jak się jednak bliżej przyjrzeć, stara sukienka jest jeszcze w doskonałym stanie, jedyną jej wadą jest to, że nie jest nowa. Wyrzucić? Bez sensu. Lepiej przerobić. Sukienkę można skrócić, doszyć do niej falbanę, zmienić dekolt, możliwości są naprawdę ogromne. Przerobić da się większość ubrań, wystarczy dobry pomysł. Niektóre przeróbki są tak proste, że możesz się ich podjąć sama, ale nawet gdy zajmie się tym krawcowa, nie powinno to być droższe niż 20-30 zł.

Rób własne wyprzedaże

W dobie internetu i serwisów aukcyjnych wyrzucanie ubrań do śmietnika to straszne marnotrawstwo. Do kosza nadają się jedynie rzeczy naprawdę zniszczone, te w niezłym stanie warto wystawić na sprzedaż np. na Allegro. Nie jest to nic skomplikowanego, serwisowi od sprzedaży płaci się niewielką prowizję, a jeśli znajdzie się ktoś chętny na Twoje rzeczy, na nowe zakupy wydasz mniej. Inny sposób to wymiana ubrań pomiędzy koleżankami – oddajesz to, co przestało Ci się podobać, bierzesz w zamian nową rzecz, każdy jest zadowolony, a nowy nabytek nie kosztował ani złotówki.

Jak oszczędzać na kupowaniu ubrań, żeby nie zbankrutować?

Do zakupu ubrań warto podchodzić metodycznie, dokładnie tak jak do kupowania żywności – jest plan, co należy kupić i jest kwota pieniędzy, jaką wolno wydać. Oczywiście, dramatu nie będzie, jeśli od czasu do czasu pozwolisz sobie na jakieś nieplanowane szaleństwo, ale gdy wskazana jest finansowa dyscyplina, lepiej trzymać się z góry opracowanej strategii. Dzięki temu zakupy będą przyjemnością, a kolejny nabytek nie będzie budził wyrzutów sumienia.

 

7 komentarzy
  1. Justyna

    Dla mnie temat oszczędzania na ubraniach to głównie ten pierwszy wymieniony przez Ciebie punkt – czyli patrzenie na jakość i materiały. I, wbrew pozorom, na firmę też, bo mimo wszystko chętniej wydam sporą sumę na buty firmy którą znam i w której jakość wierzę, niż buty co do których nie wiem czy wytrzymają trzy lata czy trzy miesiące. Ale tak jak mówisz, trzeba znaleźć tę granicę od której cena już nie uzasadnia jakości.
    Dodałabym jeszcze punkt o dbaniu o to, co już mamy. Takie drobiazgi, jak regularne czyszczenie i impregnowanie butów, pranie koszulek w odpowiedniej temperaturze, itp, mogą sprawić że posłużą nam znacznie dłużej i rzadziej trzeba będzie kupować nowe.

    Odpowiedz
  2. Anna i Artur

    Wymiany ubrań nie muszą obraca się tylko wokół przyjaciółek i koleżanek. Można chodzić na tzw. SWAPy – tam z obcymi Ci ludźmi możesz wymienić się odzieżą oraz dodatkami 🙂 Pozdrawiamy

    Odpowiedz
    • Magdalena Bród

      Słyszałam o tym, ale to chyba nie jest zbyt popularne w Polsce?

      Odpowiedz
      • Anna i Artur

        Pewnie to zależy od miasta. Np. we Wrocławiu jest to trochę popularne. Swego czasu Ania chodziła na takie wymiany. Miłego dnia

        Odpowiedz
        • Magdalena Bród

          O widzisz, ja mieszkam we Wrocławiu i nigdy o tym nie słyszałam. Czas się rozejrzeć 🙂

          Odpowiedz
  3. Pinezka na mapie

    Ja mam jeden sprawdzony sposób: nie cierpię zakupów! Kupuję tylko to, co jest mi faktycznie potrzebne i najczęściej na serwisach aukcyjnych (wyjątkiem są buty i spodnie). Tam tez sprzedaję moje, używane, ale w dobrym stanie ciuchy, ale również i inne przedmioty domowego użytku. Koleżanki z pracy nie mogą wyjść z podziwu, że mi się chce. Dopiero jak im mówię, ile można w tej sposób zarobić to otwierają oczy ze zdziwienia 🙂

    W centrach handlowych bywam może dwa razy do roku 🙂 Przy okazji zakupów na bazarku wpadam również do znajdującego się obok ciuchlandu. Wbrew pozorom nie wiszą tam „szmatki” a posegregowane rzeczy, często z metkami 🙂

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa