To jest coś, nad czym od pewnego czasu pracuję – staram się nie być zbyt miła. Brzmi absurdalnie? Nie do końca. Niestety często w naszym życiu bycie miłym sprawia, że dostajemy po… kieszeni.
W jakich sytuacjach? U mnie objawiało się to zarówno w takich pierdołach jak zakupy w sklepie – nie ma jednego produktu, na którym mi zależy, ale sprzedawca proponuje usilnie inny – mimo że nie jest mi potrzebny, z uśmiechem kupuję go, żeby nie sprawić przykrości (serio!). Albo w większych sytuacjach – mam problem z domaganiem się poprawek przy zamówionej przy mnie usłudze, bo ktoś się narobił i nie chcę go obciążać, mimo że za to coś płacę. Głupota, nie? Zobacz kilka takich sytuacji.
„A może zupę dnia do tego?”, „A może powiększymy zestaw”, „A może dołożymy napój”, „A może ciastko w świetnej cenie?”
Ktoś bardzo mocno próbuje zrobić upselling (że to tak e-commerce’owo nazwę) produktu, który kupujesz. A Tobie głupio powiedzieć „nie”. Tak, jak to teraz czytasz, brzmi to fatalnie. I naiwnie. Ale w życiu to już nie jest takie jednoznaczne. Albo Pan bardzo przystojny, albo Pani bardzo ładna, miła, trudno odmówić. No cóż. Trzeba ćwiczyć. Nie ma co.
W pracy akceptujesz wszystko, jak leci, nawet jak jest złe
Sprawdza się to na wielu stanowiskach, na których ma się kogoś pod sobą, gdy jest się przełożonym, PM-em czy kierownikiem. Akceptujesz każdy tekst, każdy projekt strony, każdą grafikę. Mimo że masz do tego uwagi. Bo nie chcesz zranić uczuć tej osoby. Zastanów się, czy Twój przełożony byłby tak tolerancyjny i od razu powoli będziesz się z tego leczyć. Bo od tego może zależeć Twoja podwyżka.
Nigdy nie odmawiasz spotkań z ekipą
Nawet jak bardzo nie masz ochoty. Albo czasu. Albo kasy. Albo masz bardzo ochotę, ale już masz inne plany. Przestawiasz je. Bo nie chcesz zranić uczuć osoby, która Cię na spotkanie/imprezę/posiadówę/do kina zaprasza. Mimo że jest Ci to bardzo nie po drodze. Zbyt ważne jest to, co ktoś sobie pomyśli. A może Ty pomyśl o sobie?
Zbyt często coś stawiasz, a potem nie oczekujesz rewanżu
Sięgasz po rachunek, bo nie znosisz krępujących momentów, gdy leży na stole i czeka, aż ktoś wyjdzie z inicjatywą. Rzucasz – rozliczymy się. A potem nigdy się nie przypominasz. Bo Ci głupio. Mam na to sposób – aplikacja Splitwise 😀
Za bardzo martwisz się niedogodnościami innych ludzi
Głupi przykład z dziś. Stoję przy kasie w Biedronce. Produkt, który chcę kupić nie ma kodu kreskowego. Kasjerka ociężale wstaje i mówi, że musi iść przynieść inny taki sam produkt. To trwa. Ludzi w kolejce coraz więcej, niecierpliwią się. I na kogo są źli? Oczywiście, że na mnie! Bo jak mogłam nie sprawdzić, czy każdy produkt w moim koszyku ma kod kreskowy. Nie pomyślą, że to wina sklepu. A mi głupio, bo oni czekają. A to sklepowi powinno być głupio.
Nie umiesz odmawiać swoim dzieciom
Masz poważny problem z asertywnością, jeśli chodzi o Twoje dzieci? Zawsze czegoś chcą i po prostu nie umiesz im odmawiać? Zakupy w sklepie to prawdziwy koszmar? Zawsze ulegasz, a potem rachunek mocno się powiększa? Może przestań brać dzieci do sklepów? Może spróbuj zakupów przez internet?
Dajesz konsultacje za darmo
Wykonujesz klientowi pewną usługę. A za każdy dodatek, konsultację itp. powinien zapłacić dodatkowo. Ale nie potrafisz powiedzieć wprost, że za coś będzie trzeba ekstra policzyć. Swego czasu też miałam ten problem. Ale najzwyczajniej w świecie po prostu zaczęło mi brakować czasu na płatne zlecenia. I teraz informuję klientów, że ok – jasne – mogę to zrobić, ale to będzie kosztowało tyle i tyle.
Jesteś lojalny bankowi, operatorowi, ubezpieczycielowi, mimo że się to nie opłaca
To mój faworyt, przez długi czas z nim walczyłam. Konto od lat w jednym banku, operator ten sam, ubezpieczenie auta i mieszkania to samo. A okazuje się, że można na zmianie zaoszczędzić parę stówek rocznie. A to kasa, która w efekcie skali zrobi dużo. Nie ma co być miłym i lojalnym w takich przypadkach. Przecież to tylko biznes. To nie jest przyjaźń, chociażby nie wiadomo jakie sprawiali wrażenie partnerzy/konsultanci.
Jesteś miły tylko dlatego, że ktoś jest starszy. A nie ma racji. I sam jest niemiły.
Długo walczyłam z tym, żeby być stanowczą i czasem niemiłą dla osób, które są starsze. Ale sam fakt, że żyją na tym świecie dłużej nie daje im pozwolenia na to, żeby być niemiłym dla Ciebie. I tutaj nie ma znaczenia branża czy sfera życia. Jeśli ktoś nie ma racji i próbuje Ci coś wcisnąć, albo najzwyczajniej w świecie jest niemiły, a ma 2 x więcej lat od Ciebie, to masz prawo zwrócić mu uwagę lub odpowiedzieć byciem niemiłym. Sam wiek nie daje uprawnień do takich zachowań. Nic nie daje.
No, to by było kilka sytuacji tego typu. Widzisz, ile jest sytuacji, w których wcale nie powinieneś być miły? A może dorzucisz coś do mojej listy?



Sama prawda, myślę że wiele osób tak ma. Też z tym walczę 🙂
Walczmy razem 😀
90% tych sytuacji nie ma nic wspólnego z egoizmem ani byciem niemiłym, tylko z niskim poczuciem wartości lub brakiem odpowiedniego przykładu w życiu.
Normalne jest, by wymagać, odmawiać, osoba pewna siebie i nauczona (!) odmawiać czy nie zgadzać się z czymś, co jej nie odpowiada, wyżej opisane sytuacje obserwuje raczej z boku niż jest ich ofiarą.
Jako szef nie chciałabym świecić oczami za złą pracę pracowników, do której miałam uwagi (czyli była przeze mnie sprawdzona) i poszła ona dalej do klienta.
To nie walka o podwyżkę, tylko prosta informacja o naszych kompetencjach.
Szefuję grupie prawie kilkudziesięciu księgowych, nie wyobrażam sobie, by dopuścić np. w koszty rozliczenie wydatku do którego mam uwagi i nie obchodzi mnie, czy ktoś uzna mnie za wredną zołzę albo stracimy przez to klienta. Zwłaszcza gdy teraz możemy odpowiadać karnie (od 1 marca) za to, co w imieniu klienta umieszczamy w ewidencjach VAT.
Nie da się dogodzić wszystkim, a my nie jesteśmy chorągiewką na wietrze. Trzeba się tego nauczyć, mało który biznes przetrwa gdy dla szefa słowo asertywność i przeprowadzenie własnej woli to niedoścignione marzenie 😉
Bo każdy zwykle czegoś od nas chce… właśnie tych darmowych konsultacji, czegoś ekstra, ucinaniu/dodawaniu po trochu z zakresu usług w ustalonej cenie, siedzenia po godzinach, zrobienia nieistotnych rzeczy na wczoraj etc.
Joanno, oczywiście, że może to być związane z niskim poczuciem własnej wartości, ale nie o to w moim tekście chodzi. Przyczyna nie jest istotna, a efekt – czyli bycie miłym bo.
Rzecz jasna zgadzam się z tym wszystkim i z tym, że trzeba się tego nauczyć.
Zwykle jest. Albo braku wzorca zachowania, bo nas kobiety dłuugo uczono by być miłą i ustępować.
Pamiętam jaki ja zawsze miałam problem, gdy sprzedawca coś mi proponował dodatkowego do zakupów. Albo dzwonił telemarketer i próbował mnie przekonać do wykupienia dodatkowej usługi – myślałam sobie, tylu ludzi mu odmawia, czemu ja mam to robić – dzięki Bogu, wyrosłam z tego, powolutku odmawiając coraz większej liczbie osób wciskających mi coś, czego wcale nie chciałam kupić. I portfel od razu jest zadowolony 😀
Kończy mi się umowa na abonament dwóch telefonów. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, co kilka dni odbieram telefon z „… przygotowaliśmy dla Pani ofertę …”, a ja grzecznie odpowiadam : „Jeśli może mi Pani/Pan zaproponować mniej niż 34 zł, czyli tyle ile płacę obecnie za 2 numery, możemy dalej rozmawiać. Jeśli nie, czekam do końca umowy, bo zwyczajnie nie opłaca mi się dokonywać zmian”. Nikt mi jeszcze nie zaproponował. 🙂
Standard 😀
I bardzo dobrze :))
Ja też byłem miły w finansach 🙂 Przyszedł czas na firmę, to bardzo szybko się tego oduczyłem. Ilość sprzedawców/podwykonawców/pracowników, którzy czekają na miłego szefa jest przerażająca…
„Najmilsze” i „najbardziej przyjazne osoby” można spotkać w kolejce u lekarza 😉 Szczególnie gdy wizyty umawiane ą na konkretne godziny, po czym przychodzisz i okazuje się, że „Proszę Pani, tu nie ma na godziny, tylko jak kto przyjdzie” brrr
Miłym trzeba być, ale i walczyć o swoje trzeba.
świetne. Do tego w banku nie warto być miłym i przesadnie uprzejmym, niestety tam kombinują tylko, żeby człowieka ostrzyc, trzeba być przygotowanym merytorycznie i psychicznie na sztuczki psychologiczne, zagrania pod emocje itp