Odwieczny dylemat – ilość czy jakość

·

tumblr mopq8fyqwi1st5lhmo1 1280

Ostatnio znalazłam wiele chęci i motywacji do pisania tego bloga, gdyż zaczęła się wokół niego kręcić mini społeczność – zatem dziś znów kolejny wpis, tym razem o tym, czy iść na ilość, czy na jakość. A w czym? Oczywiście w prowadzeniu i budowaniu serwisów internetowych, na których chcemy zarabiać. Zarówno opcja ilość, jak i jakość, ma swoje zalety, o których napiszę w punktach poniżej.

Wcześniej jednak moja refleksja – nigdy nie umiałam stawiać na ilość i „jechać jak leci”, gdyż po dość krótkim czasie przestawało mi się chcieć. Inna sprawa – gdy zamiast pisać teksty – zlecasz je. No dobrze, ale przejdźmy do konkretów.

Stawiamy na jakość

Plusy:

+ Nasze serwisy są wartościowe, zbierają większą ilość czytelników, co sprawia, że zarabiamy więcej,

+ nasze serwisy są duże, więc jest więcej chętnych do promowania się na nich (nie mówię tutaj o reklamie kontekstowej typu Google AdSense, ale o indywidualnej sprzedaży reklam),

+ mamy mniej serwisów, więc jesteśmy do nich bardziej przywiązani, a co za tym idzie, bardziej się do nich przykładamy,

+ naszych serwisów jest mniej, więc dbamy o nie, a co za tym idzie, nie grozi nam ban ze strony wujka Googla,

+ łatwiej się nam zmobilizować do pisania na mniejszej ilości blogach i stronach,

+ mniejsze wydatki na domeny, grafiki itp.

Minusy:

– Mamy mniej serwisów, więc mniej tematyk, więc mniejsze szanse na trafienie w dobrze opłacane branże (tu akurat mam na myśli reklamę kontekstową typu Google AdSense),

– gdy jakimś dziwnym trafem jedna z naszych stron zostanie shakowana, zafiltrowana lub zbanowana, tracimy dużą część zarobków (nieproporcjonalną do tego, gdybyśmy stracili jeden mniej wartościowy serwis)

– istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że uda się nam zdobyć łącznie większą ilość odwiedzin niż w przypadku sumowania stron postawionych „na ilość”, co sumarycznie może dać mniejsze zarobki, jeśli źle wybierzemy swoją niszę,

Stawiamy na ilość

Plusy:

+ Mamy większe pole manewru, dobieramy tematyki swobodnie, bo i tak stawiamy wiele serwisów,

+ mamy większą szansę na to, że trafimy w dobrą tematykę i będziemy wiedzieć, na których stronach się skupić,

+ nie przywiązujemy się tak do poszczególnych stron, więc nie jest nam smutno, gdy z jedną z nich coś się stanie

+ nie rozpieszczamy poszczególnych stron i nie marnotrawimy nad nimi zbędnych godzin, aby lekko poprawić header – w tym czasie możemy zarobić realne pieniądze!

Minusy:

– Mniejsze szanse, że ktoś doceni nasze poszczególne serwisy, gdyż nie niosą one osobno zbyt wielkiej wartości,

– większe szanse na ban lub filtr od Google’a, jeśli stwierdzi, że strona to typowe MFA,

– większy koszt domen, w końcu każdy serwis powinien stać na domenie głównej, nawet jeśli nie jest świetnej jakości – to wypada zrobić,

– mniejsza motywacja do pisania – nie wiadomo, za co się zabrać.

Jak widać, wszystko ma swoje plusy i minusy, każdy powinien sam przemyśleć swoją strategię i wybrać to, co mu bardziej odpowiada. Ja niestety za bardzo przywiązuje się do poszczególnych projektów i wolę zdecydowanie stawiać na jakość. Lepiej mieć 10 serwisów, ale porządnych, niż 100 wątpliwej jakości (jakości zapleczowej). A co Wy wolicie?

Magda Bród – autorka bloga

O autorce

Magda Bród

Od ponad dekady w świecie finansów – współtworzyłam redakcję Money.pl, od 2011 roku prowadzę własną firmę, współpracowałam z GPW i fintechami. Na blogu tłumaczę finanse osobiste prosto, po ludzku i na konkretnych przykładach.

Ostatnie komentarze

Nie przegap nowych wpisów

Zapisz się na newsletter i odbieraj praktyczne wskazówki o finansach osobistych prosto na maila.

Dyskusja

Komentarze

  1. […] osoby, jest kluczem do skutecznego zarządzania finansami w związku. Dzięki temu partnerzy mogą wspólnie osiągać finansowe cele i budować poczucie zespołowości w zarządzaniu domowymi […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *