Zostałam zapytana, jak ogarniam jednocześnie pracę na etacie i prowadzenie firmy. Czytelnik, który mnie o to zapytał, pisze, że jest wystarczająco zmęczony po jednej pracy i gdy wraca do domu, woli odpoczywać i spędzać czas ze swoim synkiem. No cóż, u mnie tego dylematu nie ma, bo nie mam dzieci. Ale jasne, też bym wolała porobić sobie coś innego. I robię, tyle, że nie tak często jakbym chciała.
Przede wszystkim, jest jedna słuszna odpowiedź na to pytanie – skutecznie. Jeśli ta praca pod działalnością gospodarczą nie byłaby efektywna, pewnie już dawno musiałabym ją zawiesić. Wiadomo, są lepsze i gorsze dni, ale jakoś daję radę. W końcu nie robię tego sama, a z Justyną (zajrzyj na ClueGroup). Podział obowiązków na dwie osoby jest znacznie lepszy.
Co robię, że potrafię te dwie prace połączyć? Wstaję wcześniej
Kiedyś, kiedy pracowałam jeszcze w poprzedniej agencji, wstawałam zawsze o 7. I zarzekałam się, że nigdy nie będę wstawać wcześniej, bo taki układ mi pasuje. Ale jak widać, tylko krowa nie zmienia poglądów. W pewnym momencie zaczęłam wstawać o 6. Ostatnio nawet o 5 45. I dzięki temu w pracy jestem o 7, czasem o 7 10, więc wychodzę z niej po 15. Przed 16 jestem w domu (podczas godziny w komunikacji miejskiej ogarnę „prasówkę”, zaplanuję sobie zadania na popołudnie, albo się po prostu odmóżdżę na Facebooku), jem obiad, obejrzę coś przez chwilę i zabieram się do pracy.
Czy trudno wstawać wcześniej?
Na początku był to dla mnie problem. Mój organizm przyzwyczaił się jednak do późniejszych pobudek i naprawdę trudno było mi się zwlec z łóżka godzinę wcześniej. Ale proces ten trwał może dwa tygodnie i po tym czasie było już OK. Teraz nawet budzę się przed budzikiem i na spokojnie wychodzę na spacer z naszym nowym członkiem rodziny, Regonem 🙂
Kolejna sprawa, to nie jest tak, że wszystko wykonujemy same. Część zadań można oddelegować a część zautomatyzować. Zwłaszcza w SEO. Deleguję teksty (mam copywriterkę, która robi naprawdę rewelacyjne rzeczy ze słowami) i czasem usługi budowania linków, a na przykład zakładanie skrzynek pocztowych i instalację WordPressów automatyzuję. Grunt, żeby wszystko mieć pod kontrolą. Na taką pracę po pracy poświęcam więc średnio dodatkowo 2 godziny dziennie.
Jak wygląda mój przeciętny dzień roboczy?
5:45-6:00 – pobudka
6:30-16:00 – praca + dojazdy, dojścia
16:00-17:00 – obiad, relaks
17:00-20:30 – praca
20:30 i dalej – relaks
22:00-22:30 – czas spać
Nie jest więc źle, prawda? Wiadomo, że to się czasem zmienia, że czasem mam ochotę skoczyć do kina i danego dnia po pracy nie zrobię nic. No to wtedy albo nadrabiam w weekendy (choć staram się nie) albo poprzedniego/następnego dnia siedzę dłużej.
A jak Ty radzisz sobie z pracą na etacie i z pracą po godzinach? 🙂



Ja nie wiem jak Ty sobie z tym radzisz. mi jest naprawdę ciężko tak rano wstać.
Tak, jak napisałam, z czasem jest coraz łatwiej 🙂
Takie proste, a takie prawdziwe.
Link usunięty, powinieneś podpisać się imieniem, nie anchorem 🙂
Mogę prosić o jakieś namiary + stronę z przykładowymi tekstami tej copywriterki? 🙂
Copywriterka szuka copywriterki? 🙂 Mogę wiedzieć, w jakiej sprawie?
Copywriter, nie copywriterka 😀 Szczerze mówiąc jestem szalenie ciekaw, jak wygląda tekst z „rewelacyjnymi słowami” 🙂 Poza tym również potrzebuję tekstów do pozycjonowania swoich blogów 😉
Nie ze wszystkim można wyrobić czasowo, coś o tym pewnie wiesz 😉
Oj, przepraszam za pomyłkę 🙂 Zaproszę ją tutaj, jak będzie chciała, to sama da namiar 🙂 Ale typowymi tekstami SEO (precle, zapleczówki) się raczej nie zajmuje 🙂
Szacun!
Pracujesz na etacie, a po godzinach rozwijasz własną firmę ! O to właśnie chodzi. Zamiast narzekać na świat, lepiej sie zabrać do roboty i zrobić coś dla siebie. Gratuluje wyników i motywacji !! Ludzie czasem właśnie chodzą do pracy, potem im sie nie chce etc. .. i tak mija im życie … Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale żeby odnieść w życiu sukces trzeba się wisilić ponad przeciętność, i przy tym trwać tak długo, aż się osiągnie cel !
Powodzenia !!!
Dzięki za miłe słowa 🙂
Pamiętam jak byłam na wycieczce w Wiedniu i przewodnik opowiadał nam o księciu Franciszku Józefie – że książę wstawał codziennie o 4.30 i zabierał się do pracy wcześnie rano. Nie wiem wprawdzie, na czym polega praca księcia, ale zrobiło to na mnie duże wrażenie, że ktoś nie musiał wstawać bladym świtem a wstawał. Ja co prawda pracuję tylko w domu w swojej firmie, ale też staram się wstawać wcześnie (koło 7), choć nie muszę – wtedy dzień jest dłuższy. Nawet w weekendy rzadko śpię dłużej niż do 8.
Piesek śliczny! Boi się odkurzacza?:))
Dzięki! Ano boi się 😀 ucieka przed nim jak szalony :p
No, rzeczywiście, ciekawe jakie obowiązki ma książę 🙂 Ale słyszałam, że ogólnie ludzie sukcesu wstają wcześnie, więc i ja wstaję – może odniosę sukces 😉
Jeśli Ty wstajesz koło 7, a pracujesz tylko z domu, to tym bardziej szacun! 🙂
Ja do wczesnego wstawania nie mogę się przyzwyczaić od 5 lat i z biegiem czasu nie jest mi łatwiej 😐
A co dla Ciebie oznacza wczesne wstawanie? Bo jak np. 4, to się nie dziwię 🙂
Może za późno się kładziesz?:)
Poranne wstawanie po pewnym czasie jest łatwe, przyjemne i pozytywnie wpływa na efektywność 🙂
Najgorsze jednak co można zrobić to wybić się z rytmu. Pamiętam, że kiedyś w ogóle nie miałem problemów ze wstawaniem, jednak po pewnym czasie kilka razy poleżałem po budziku i musiałem się przez dłuuuuugi czas przestawiać żeby znowu wstawać rano.
To prawda. Grunt to się pilnować i nie pozwolić sobie na lenistwo 🙂 Najgorsze są pod tym względem dłuższe przerwy w pracy – święta, urlop, długie weekendy – wtedy się można przestroić.
Próbuję od pewnego czasu regularnie wstawać o 6:30. Jest to ciężkie, aczkolwiek da się przestawić. Wychodzę z założenia, że jak się chce to można wszystko.
Leon.
No pewnie! Wystarczy pomyśleć, ile można więcej zrobić przez taką pobudkę godzinkę wcześniej i już motywacja do wstawania jest 🙂
Od pewnego czasu wstaję wcześniej i chyba to był klucz do rozwiązania moich problemów ze wstawaniem.. 🙂 Mam czas, aby z rana „się dobudzić” i dzięki temu jakoś lepiej funkcjonuję cały dzień.
Leon.
O widzisz, czyli jednak 🙂 Super!
Godzinę temu wróciłam do domu. Byłam w pracy, na zajęciach z języka, spotkałam się z koleżankami i zrobiłam zakupy na ten tydzień. Siadłam do komputera – odpowiedzi na komentarze, nowe posty na obserwowanych blogach i praca nad własnymi wpisami. A w planach na dziś mam jeszcze spędzanie czasu z narzeczonym i miłą lekturę przed snem. Jeśli lubi się to co się robi i zaplanuje się to z głową to nie ma rzeczy nie możliwych 🙂 Człowiek działa jak perpetum mobile – jeśli jesteś zadowolony z efektów to będziesz napędzał się siłą na robienie jeszcze więcej!
Podziwiam i gratuluję uporu w dążeniu do celu, a przede wszystkim wytrwałości 🙂
Gosiu, szalejesz! 😉 Ale w 100% zgadzam się z tym, że napędzamy się w ten sposób do działania. Ogólnie kiedyś zauważyłam, że im więcej mam zajęć, tym więcej mam czasu – wystarczy sobie wszystko poukładać. A do tego dochodzi czynnik, o którym wspominasz – przyjemność 😉
Dziękuję bardzo za miłe słowa!
Pozdrawiam
Bardzo dziwna jest to zależność, ale rzeczywiście tak jest 🙂
ja to mam odkręcone godziny pracy bo albo zaczynam o 23 (najczęściej), albo o 20 (też często) albo o 7 rano (to raz na 3 tygodnie ;)). Generalnie jednak często moja doba liczy 36 godzin – bo mniej więcej co tyle godzin śpię w okolicach 7-8 godzin. Albo inaczej: na trzy dni mam 16 godzin snu… Po jakiś 7-10 dniach takiego funkcjonowania mam dzień „śpiocha” i wtedy jest to drzemka 10-12 godzin. I można na nowo zacząć funkcjonować po te dwadzieścia-kilka godzin.
Wiem, nie da się tak przez całe życie, ale myślę, żeby wycisnąć z siebie maks przez najbliższe kilka lat (dotyczy to zarówno pracy jak i rozrywki!) a potem emeryturka finansowa 🙂
Wow, to dla mnie szaleństwo 🙂 Nie wiem, czy mogłabym się w takim cyklu dnia odnaleźć, ale masz rację – lepiej zakasać rękawy teraz by potem móc godnie żyć 🙂
nie jest to proste, by się tak odnaleźć. Ale daje efekty. Dla przykładu w tym tygodniu:
– 42 godziny robocze
– 16 godzin pracy z domu
– 1 koncert
– 3 spektakle teatralne
– 5 seansów kinowych
Sam nie wiem jak to wcisnąłem, ale dojdą do tego jeszcze inne kwestie jak spotkania towarzyskie (dwa już za mną) czy biznesowe (co najmniej dwa).
Plus zaczynam nowy projekt, który też wymaga trochę zaangażowania…
Ale nikt nie mówi, żeby dzień zaczynać w nocy 😛
U mnie wygląda to trochę inaczej, ale również wcześniej wstaję. Pewnie, że chciałoby się pospać lub poleżeć w łóżku dłużej niż potrzeba. Tak naprawdę jest to objaw lenistwa z którym warto walczyć 🙂 Przyznam, że u mnie w tej chwili wstaję trochę później niż zazwyczaj a jest to spowodowane dwoma rzeczami. Po pierwsze – zmiana czasu trochę mnie wytrąciła. Po drugie – narodziny dziecka spowodowały, że kładę się spać później i częściej się też budzę. Tragedii póki co nie ma, no ale czas przesunięty został 🙂
Ach, gdy ma się małe dziecko, to sprawa wygląda zupełnie inaczej 😉 Wtedy trzeba skorzystać z każdego momentu, nawet chwili, gdy dziecko daje nam pospać 😀
Wow, podziwiam cię. Ja ledwo wstaję o 7.00, a co dopiero o 5.45! A najgorsze jest to, że wcale nie kładę się późno spać (22.20-22.30). Ale strasznie długo zajmuje mi zaśnięcie, jakieś 1,5 godziny :/
Ojej, a myślałam, że to ja długo zasypiam…
Do wczesnego wstawania można się przyzwyczaić 🙂
No to widzę, że moje podejście jest już całkiem zwariowane, co zresztą wszyscy mi powtarzają 😉 Mam 2 małych dzieci (3 i 1,5 roku), firmę z mężem założyliśmy gdy młodszy miał 3 miesiące bo uznałam, że szkoda czasu, macierzyński nie trwa wiecznie, a nie chce wracać na etat. Firmą zajmuję się głownie ja, tzn. jestem jej sercem i głową, a mąz rękami (gdy wraca ze swojego etatu) któremu deleguję zadania 😛 Pracy czasem mamy tyle, że w czasie drzemki młodszego wszystko ogarniam, a innym razem przez 2 tygodnie pracujemy non stop i jeszcze trzeba brać ludzi do pomocy. Oczywiście znaczną część dnia zajmuje opieka nad chłopakami i obowiązki domowe. Sen? Dawniej byłam masakrycznym śpiochem, ale dzieci mnie z tego wyleczyły – przez ostatnie ponad 3 lata przespałam bez pobudki może kilkadziesiąt nocy i było to zanim urodziłam młodszego:P W tej chwili pracuję średnio do 12-1 w nocy, po pójściu spać mam jeszcze co najmniej 1 pobudkę, dzieci wstają 6-7 rano i dzień zaczyna sie od nowa 😉 I..przyzwyczaiłam się do tak małej ilości snu (bez kawy – nie lubię jej), choć widzę po moim organizmie i jego odporności, że nie jest to zdrowe. Mam nadzieję, że młodszy lada chwila zacznie przesypiać całe noce:P I na koniec jeszcze dodam, że wpadliśmy na pomysł nowej działalności, którą uruchomimy w ciągu następnych 3-4 miesięcy, a ja jeszcze zakładam bloga, bo ciągnie mnie do pisania:P Obym tylko znalazła jeszcze choć troche czasu na to:P
PS. Czytam Cię od paru miesięcy, ale pierwszy raz odważyłam się wypowiedzieć 🙂
Wow! No to chapeau bas! Grunt to dobra organizacja. A można wiedzieć, w jakiej branży z mężem działacie? Cieszę się, że mnie czytasz, ale żałuję, że dopiero teraz skomentowałaś 🙂 Zachęcam do częstszych dyskusji! I ciepło pozdrawiam.
Pewnie że można 😉 ogólnie e-sprzedaż, bo to moim zdaniem jedna z niewielu (poza frelancerką) działalności możliwa do pogodzenia z zajmowaniem się osobiście dzieciaczkami, a konkretnie to wykonywanie na zamówienie zestawów ramek, multiram, podziekowań i dodatkowo sprzedaż akcesoriów na sluby, chrzty itp. A planujemy zając sie oprócz tego usługami edukacyjnymi, by odejść od handlu w stronę usług.
Skoro już zaczęłam się wypowiadać, to się możesz ode mnie nie opędzić 😉
O, to całkiem świetnie 🙂 Trzymam kciuki i powodzenia w rozwijaniu nowego projektu!
Ta, opędzić 😉 Pisz ile chcesz! 🙂
Fakt, wstawanie rano ma swoje plusy, ale jak to zrobić, kiedy na zewnątrz temperatura nieprzyjemna i dodatkowo pada? Człowiek nie marzy o niczym innym, jak o zakopaniu się w kołdrze… 😉
Trzeba się wziąć w garść i nie marudzić 🙂
O kurczę! Właśnie rano wrzuciłam post o wczesnym wstawaniu! Ale przysięgam, że Twój zobaczyłam dopiero teraz 😀 Swoją drogą to chyba taki temat często nasuwający się na przełomie wiosny i lata, nie? Dni stają się coraz dłuższe i każdy chciałby porzucić jaknajszybcie zimowe nawyki i korzystac z dobrodziejstw jasnych poranków 😉
PS. Podziwiam Cię za wstawanie przed 7 – wciąż uważam, że to dla mnie nieosiągalne 🙂 Chociaż obiecuję sobie, że kiedyś spróbuję!
Nie ma problemu 😛 Nie będę Cię winić 😀 Temat może często poruszany wiosną, ja niestety, albo stety, musiałam się przemóc w środku zimy. Łatwo nie było, ale teraz 5 45 już w ogóle mnie nie przeraża 🙂
Co do PS – po prostu daj sobie tydzień i się zmuszaj – potem będzie już z górki 🙂
Początkowo ja również miałem problemy ze wczesnym wstawaniem, ale jakoś poradziłem sobie z nim. Początkowo było trudno np. zasnąć o 21-22, ale teraz to już zasypiam jak dzieciak o tych godzinach, a o 5 wstaję bez budzika. Wystarczy tylko kilka tygodni, a nasz organizm się przestawi i nie będziemy mieli problemu ze wstawaniem w godzinach rannych oraz wczesnych porach kłaść się spać. Pozdrawiam.
Dzięki za komentarz! Ja też zawsze wszystkim powtarzam, że wstawać wcześnie się da, trzeba się tylko zmusić przez te kilka tygodni 🙂
Wstawać wcześnie się da, to jasne, ale aby dać możliwość psychicznego komfortu, wypoczynku wskazane jest przesunąć odpowiednio porę kładzenia się spać.
Nie da się zrobić tego (na dłuższą metę) kosztem skracania czasu snu.
Ja jako że dojeżdżam na studia to pobudkę mam o około 6-7. Choć w wolnych dniach także staram się wstać szybciej, rano zdecydowanie lepiej mi się pracuje i układa plan na dzień.
Ja też tak mam – rano zawsze umysł jest najświeższy!
Ja to na okrągło pracuje i nie mam już czasu na relaks
Bardzo się cieszę, Panie „Tanie loty do Szwecji”. Link out.