Co z urlopem w 2015?

Moje plany urlopowe w tym roku, w porównaniu do zeszłego, to szczyt braku organizacji. W 2014 wczasy czekały od stycznia (First minute) i bez problemu oraz z pewnością wyczekiwałam września,…
Magda
08.07.2015

Moje plany urlopowe w tym roku, w porównaniu do zeszłego, to szczyt braku organizacji. W 2014 wczasy czekały od stycznia (First minute) i bez problemu oraz z pewnością wyczekiwałam września, żeby udać się na Teneryfę.

Przez 9 miesięcy wiedziałam, gdzie jadę. Ale w pewnym momencie stwierdziłam, że jednak 3300 zł za osobę to trochę za dużo i w kolejnym roku uderzę w last minute.

I całe szczęście. Bo gdybym dziś miała na przykład zaplanowany wypad do Tunezji, to uderzyłabym chyba głową w ścianę. I cały czas czekam. Ale od początku. Plan był taki, żeby udało się zorganizować dwa wyjazdy. Jeden, tygodniowy i zarazem budżetowy, w lipcu oraz drugi, dziesięciodniowy w drugiej połowie września.

I zanim zaczęły się zamachy w Tunezji czy Egipcie, chciałam na te pierwsze, budżetowe wczasy, pojechać właśnie tam. Byłam dwa razy w Tunezji, więc teraz pasowałoby drugi raz zaliczyć Egipt. Bo last minute, All Inclusive, można było tam trafić za 1200 zł. Super cena, nie?

Nad polskim morzem wydasz pewnie więcej. Chyba że w domku campingowym. A dla mnie jak wczasy nad polskim morzem, to właśnie w takich warunkach, a nie w hotelu. Właśnie w miejscu, w którym można zrobić grilla. Ale niestety, nie ma szans, żeby znaleźć coś sensownego, półtora tygodnia przed wyjazdem. Za późno się obudziłam. No i nie ma gwarancji pogody.

Więc plan został – Turcja (tańsza opcja) i Grecja (droższa). I tak sobie myślałam, do momentu, gdy nie zadzwoniła mama i nie zabroniła jechać do Turcji. W sensie, że odradziła, bo jednak wiadomo, jaka religia jest tam dominująca. No to Grecja. Ale to przecież też niepewne. Bo bankructwo, bo kryzys. Niektórzy odradzają. Ba, niektórzy odwołują wakacje w Grecji!

Moim zdaniem jednak, przeciętny Grek z branży turystycznej, hotelarskiej czy gastronomicznej, nie da odczuć turyście, że coś jest nie tak. Bo jego restauracja czy hotel, to jego biznes. Jego być albo nie być. Dlatego też wydaje mi się, że nie ma się o co martwić.

Zatem najprawdopodobniej w moim przypadku będzie to Grecja. Na szczęście wybór nadal jest dość szeroki, bo nie mam określonego faworyta, jeśli chodzi o konkretną lokalizację. Właściwie bez znaczenia jest dla mnie to, czy będzie to kontynent, czy jakaś wyspa. No, może na KOS być trochę niebezpiecznie, bo tam teraz dużo imigrantów.

Przerażające, ile czynników trzeba wziąć pod uwagę, żeby tylko zaplanować sobie tygodniowe wakacje!

Na szczęście do urlopu zostało jeszcze 1,5 tygodnia! 🙂 Jeszcze dużo czasu, żeby coś wymyślić i zorganizować. Pewnie dopiero w przyszłym tygodniu zacznie się coś klarować.

First czy last minute?

A teraz jeszcze się odniosę do ceny – zawsze byłam przekonana, że last minute jest tańsze od first minute. Ale nie do końca. Bo wczasy na Teneryfie w tym standardzie, jak mój zeszłoroczny wyjazd, na ostatni moment kosztują mniej więcej tyle samo. A to już jednoznacznie przemawia za tym, żeby jednak decydować się na first, bo mamy znacznie większy wybór, niż to, co oferuje rynek na ostatni moment.

No i wyjazdy last minute to wyjazdy dla dwóch osób, bo zostają resztki. Jeśli chce się pojechać całą rodziną, tak, jak na przykład my rok temu, w szóstkę, trzeba jednak zdecydować się na wcześniejszą rezerwację wczasów. Bo inaczej nie znajdzie się takiej liczby miejsc.

A gdzie Ty w tym roku na wakacje?

25 komentarzy
  1. Agnieszka

    Ja raczej nigdzie 😉 ale odniosę się do tej Grecji. Byłam w Grecji dwa razy kiedy kilka lat temu był tam słynny kryzys, strajki itp. I szczerze mówiąc w ogóle tego nie odczułam, wyspy żyją tam swoim życiem. Teraz wybrałabym Grecję :).
    Co do last/first minute, to zdecydowanie jestem przeciwna kupowaniu wakacji z półrocznym wyprzedzeniem. Według mnie to za duże ryzyko, chyba że wykupi się jakieś ubezpieczenie od rezygnacji.

    Odpowiedz
    • Magda

      Agnieszka, w przypadku first minute zdecydowanie tylko z ubezpieczeniem od rezygnacji 🙂

      Odpowiedz
  2. Zarabianie przez internet

    Ja preferuję wakacje w Polsce, szczególnie Bieszczady.
    Staram się być tam przynajmniej raz w roku. Niepowtarzalny klimacik 🙂 Co do last/first minute. Jak poprzedniczka, niespecjalnie podoba mi się kupowanie wczasów z tak dużym wyprzedzeniem…

    Odpowiedz
  3. Agnieszka Skupieńska

    Ja właśnie wróciłam z wakacji na Węgrzech i polecam Ci tę opcję na budżetowy wyjazd, zamiast Bałtyku. Jedziesz nad Balaton, domki będą pewnie w podobnej cenie co w Polsce (bo pola namiotowe też są w podobnych), jedzenie: za 80 zł zjedz obiad dla dwóch osób z napojami, pogoda znacznie lepsza no i całkiem niedaleko z Polski przecież 🙂 A Balaton jest przepiękny 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      O widzisz, byłam na Węgrzech 2 x, ale w Budapeszcie. Nie pomyślałam, żeby pojechać na Balaton. Będzie to trzeba wziąć pod uwagę 🙂

      Odpowiedz
  4. Anna

    Ja w tym roku pierwszy raz w życiu kupiłam first minute w Maroko. Było to w styczniu. Niestety sytuacja od tego czasu diametralnie sie zmieniła tzn. zamachy w Tunezji, moja przyjaciółka jednak nie moze nigdzie jechać itp. Wiec zostałam z wakacjami na ktore nikt sie nie chce skusić. Tak wiec ja od tego roku tylko last minute. Chociaz zawsze wole miec wszystko zaplanowane duzo wczesniej to jednak widac nie zawsze sie sprawdza. Efektem tegorocznego first minute jest to, ze jestem kilka stów w plecy (25%wartosci imprezy) i zła. Jesli komuś nie zależy na konkretnym kierunku i hotelu to tylko last minute. W tym roku jestem zaskoczona niskimi cenami w last minute.

    Odpowiedz
  5. Bartłomiej Panek

    Jako prawdziwy Polak, polecam na urlopie wysłać dzieci do dziadków i… robić remont.
    A tak na serio, to mamy dość ciekawe czasy – wojna, upadłość kraju, terroryzm – to nie wątpliwie ma wpływ na ceny, bo ludzie się boją i zostają w domu i ceny powinny spadać. Jest jeszcze jedna rzecz, której sam nigdy nie testowałem, ale krąży o tym taka miejska legenda, że w tym samym hotelu w zagranicznym kurorcie spotyka się Polak, Rusek, Niemiec i niech będzie Anglik. Najwięcej płaci Rusek i Polak, a najmniej Niemiec i Anglik. Pomijając względy logistyczne (czyli skąd startuje samolot), to może warto zobaczyć ile taka wycieczka kosztowałaby u zagranicznego tour operatora?

    Odpowiedz
  6. Adelajda

    Ja w tym roku niestety nigdzie nie jadę 🙂 A co do Grecji to jest tam mimo wszystko w miarę bezpiecznie, a to też jest ważne. I tak jak mówiłaś, Grecy raczej zrobią wszystko żebyś nie odczuła tego kryzysu. Dla nich to pieniądze.

    Odpowiedz
  7. BJK

    mój przyjaciel właśnie tydzień temu wrócił z Kos ze swojej podróży poślubnej. Mówi, że ani kryzysu nie odczuwać (nie licząc faktu płącenia gotówką i limitu 60€/dzień w bankomacie) ani też problemu z imigrantami. A Grecy na wyspach tak jak zawsze: majączas i niekoniecznie dostaniesz paragon 😉 czyli bez zmian w stosunku do lat ubiegłych (ja byłem w 2014r na Krecie, kolega teżna Krecie był, ale w 2013r).
    Co do moich planów to pisałem na fejsie, więc w skrócie: ciepłe kraje wtedy gdy na pewno będzie zimno w Polsce czyli pewnie Sylwester pod palmą 😀 A przynajmniej taka propozycja padła, jak budżet pozwoli 😉

    Odpowiedz
    • Leon

      Dla dwóch osób wystarczy spokojnie 200 Euro na niewielkie wydatki.

      Dzięki temu omijamy na swój sposób problem z wypłatą z bankomatów.

      Co do paragonów i slow life – zgadzam się 🙂

      Leon.

      Odpowiedz
  8. daywithcoffee

    Ja w tym roku, jeśli w ogóle się wybiorę to pewnie na jakiś spontaniczny weekendowy wypad w rejon Bieszczad. Marzy mi się odludzie, brak zasięgu i najbliższa osoba obok. Ale póki co czeka mnie duuuużo pracy 🙂

    Odpowiedz
  9. Leon

    Droga Magdo,

    Wypowiem się na temat Grecji i wakacji na wyspie KOS. Wróciłem z niej mniej niż miesiąc temu. Również upolowałem sobie wakacje last minute.

    Zapłaciłem śmieszne pieniądze (jak na te warunki) – kolejny turnus był droższy o ponad 1.000 zł, więc trafiłem idealnie.

    Grecy nastawieni pozytywnie do życia, branża hotelowa i gastronomiczna kwitnie.

    Było mega – pogoda trafiona, „pobawione” 🙂

    Leon.

    Odpowiedz
    • Magda

      Leon, Ty żyjesz! 🙂
      Dzięki za cenne informacje, tak też myślałam.
      PS – na KOS? Nie było tam dużo imigrantów? 😛

      Odpowiedz
      • Leon

        Magdo,

        Nie zauważyłem większej ilości imigrantów – głównie lokalne społeczeństwo 🙂

        Leon.

        Odpowiedz
        • Magda

          Czyli jednak jakoś się rozprysnęli… 😉

          Odpowiedz
  10. Karol NC

    Fajnie macie z tymi last minute – gdybym był młodszy to bym skorzystał. A nie przepraszam – wtedy nie było mnie na nie stać hehe.. A teraz gdy człowiek ma na karku dwójkę dzieci to już z last minute niestety nie skorzysta i musi płacić 2 x tyle. Mój znajomy ma biuro podróży i często zamieszcza różne oferty last minute, niektóre praktycznie z dnia na dzień za świetne ceny. Teraz pozostaje czekać jak dzieciaki podrosną 😉

    Odpowiedz
    • budzetowepodrozowanie

      Karol NC – też mamy 2kę dzieci (maluchów) i wydajemy tyle samo, co gdy byliśmy sami. ale wtedy więcej kasy szło na pierdoły, a teraz bardziej świadomie wydajemy pieniądze. nie ma co czekać, aż dzieciaki podrosną, szkoda czasu i zmarnowanych okazji.

      Odpowiedz
      • Magda

        Grunt to dobrze się zorganizować 🙂

        Odpowiedz
  11. Podróżniczka

    Ja byłam w tamtym roku w Grecji, a dokładnie na Krecie i byłam bardzo zadowolona. Na tej wyspie jest wszystko co jest potrzebne do szczęście, czyli plaża, na której można godzinami opalać się, ciepłe morze, góry, miasteczka z bardzo przyjemnymi mieszkańcami, no i wspaniałe jedzenie. Niestety byłam tam tylko dwa tygodnie, ale warto było. W tym roku Albania 🙂

    Odpowiedz
  12. budzetowepodrozowanie

    my wybraliśmy Maltę 🙂 teraz szukam czegoś na ostatni kwartał roku – też chodzi mi po głowie Grecja/Turcja, może Maroko. z first minute nie korzystam, z last minute – może kiedyś się zdarzy. ale generalnie wolę sama wszystko zorganizować.

    Odpowiedz
    • Magda

      Ja wolę jednak, gdy ktoś zorganizuje wakacje za mnie 🙂

      PS Przypominam o polityce komentarzy i o tym, by podpisywać się jednak imieniem, a nie adresem bloga.

      Odpowiedz
  13. Magda

    Ja się zastanawiam właśnie nad Grecją lub Turcją na tydzień, ale już w połowie sierpnia. Wydaje mi się, że nie ma co przesadzać z tą ostrożnością w stosunku do Turcji. Z resztą nawet MSZ ostrzega przed wyjazdami np. do Maroka, ale do Turcji już nie (jedynie w rejony przygraniczne z Syrią), więc chyba nie ma co panikować 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Wolę dmuchać na zimne 🙂 Jeśli chodziłoby tylko o mnie, chętnie bym pojechała, ale że tak nie jest, wolę odpuścić Turcję.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  14. Ania

    Ja niestety ten rok też spędzę tylko „w domu”, ewentualnie nad jakimś jeziorkiem bo okazało się, że męża siostra wychodzi za mąż i sporo wydatków z tym związanych wypadło :/ Odniosę się do ego co piszesz o Grecji – też uważam, że hotelarz czy restaurator nie pozwolą nam odczuć tego, że jest kryzys bo to dla nich jedyne źródło utrzymania.

    Odpowiedz
  15. Julia Bednarek

    Ja już nie pamiętam gdzie wtedy byłam, ten czas tak szybko leci.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa