Przeczytałam dziś na finanse.wp.pl o tym, że 500 zł na dziecko wpłynęło na wysokość alimentów. W Rzeszowie matka wnioskowała o podwyżkę alimentów. Kobieta wybrała dość niefortunny okres.
Sąd odrzucił ten wniosek argumentując, że „matka może złożyć wniosek o przyznanie świadczenia w ramach programu 500+”. A cytując Dziennik Gazetę Prawną – dodają: „Zanim na programie skorzystają dzieci, może on wesprzeć rodziców, którzy jest zostawili”.
No i właśnie. Zbulwersowałam się. Przede wszystkim z powodu ostatniego cytatu. Jak można pisać, że się zostawiło dziecko? Najczęściej zostawia się partnerkę/partnera, ale nie dziecko! Dlaczego z góry zakłada się, że to mężczyzna jest ten zły i nic go nie interesuje, zwłaszcza dziecko? Ej. Załóżmy sytuację, że to kobieta zdradziła swojego męża/partnera i on nie potrafił jej wybaczyć i odszedł. I co? On zostawia swoje dziecko? No serio? Nie. Nie ogarniam i dla mnie niedopuszczalne jest takie generalizowanie jak zostawianie dzieci przez tatów.
Czy słusznie odmówiono kobiecie alimentów argumentując to programem 500+?
Tego nie wiemy i się nie dowiemy, ponieważ ani na finanse.wp.pl, ani w źródle na DGP nie podaje się sytuacji, w jakiej jest rodzina. A żeby jednoznacznie odpowiedzieć na to, czy słusznie odmówiono tych alimentów, trzeba znać podłoże. Zobacz, to przecież zależy od:
- tego, o jaką kwotę wnioskowała kobieta,
- tego, jakiej wysokości aktualnie ma alimenty,
- tego, ile ma dzieci,
- tego, ile zarabia,
- tego, ile zarabia mężczyzna, który płaci alimenty
Jeśli chodziło o niewielką kwotę, np. 200 zł, to nie dziwię się, że sąd wydał taki wyrok. Poza tym, moim zdaniem, rząd dając 500 zł na dziecko, dał sygnał, że częściowo przejmuje finansowe wsparcie. Dlaczego więc miałoby tak nie być?
Jasne, pewnie w wielu przypadkach takie wyroki byłyby nie zasadne. Ale nie można zakładać, że każdy taki będzie. Kobieta teraz dostała kolejne 500 zł na dziecko. Co najmniej, zakładając, że ma jedynie jedno bądź dwoje dzieci. A jeśli np. wnioskowała o 300 zł, to skutkowałoby 800 zł wzrostem.
A przypominam, bo niestety chyba wiele osób o tym zapomina, że alimenty to dorzucanie się do współwychowywania dziecka, a nie wyłącznego świadczenia na nie. Dlaczego ojciec (zakładam, że ojciec, bo zwykle to oni płacą alimenty), ma płacić całość na wychowanie dziecka? Powinien płacić połowę. A wychowanie dziecka nie jest aż tak drogie, jak regularnie pokazuje Oszczędnicka. Jasne, wiadomo, że tutaj jest jeszcze więcej „to zależy”, ale tak generalizując.
Podsumowując, moim zdaniem nie można jednoznacznie oceniać, czy 500 zł na dziecko może wpływać na wysokość alimentów czy nie.
A co Ty sądzisz?
![500 zł na dziecko a alimenty [komentarz] 1 alimenty](https://magdalenabrod.pl/wp-content/uploads/2016/04/alimenty.jpg)
Dodaj komentarz