12 porad jak oszczędzać na kosmetykach

Dawno mnie nie było, wybacz, niestety przeziębienie mnie zniszczyło. Tymczasem na blogu trochę się zmieniło, postawiłam na wygląda magazynowy, bo mam duże plany co do tego, ale nie wiem, jak…
Magda
14.12.2015

Dawno mnie nie było, wybacz, niestety przeziębienie mnie zniszczyło. Tymczasem na blogu trochę się zmieniło, postawiłam na wygląda magazynowy, bo mam duże plany co do tego, ale nie wiem, jak wyjdzie w praktyce. Czekam też na Twój feedback. Dziś wpis na temat mocno kobiecy.

Krem do twarzy, pod oczy, na dzień, na noc, na zmarszczki, do tego podkłady, balsamy, mydła, szampony, pasty do zębów, oliwki, błyszczyki… W ciągu miesiąca sporo się tego uzbiera, a co gorsza często okazuje się, że wiele tych kosmetyków wcale nie było potrzebnych lub były po prostu za drogie. Jeśli więc uważasz, że na dbanie o urodę wydajesz za dużo pieniędzy, zobacz, w jaki sposób możesz ograniczyć te wydatki.

  1. Poluj na promocje

Promocje potrafią być zwodnicze, bo zachęcają do kupowania rzeczy zbędnych tylko dlatego, że są tańsze (a często wcale nie są). Ale nie każda promocja jest pułapką. Nawet gdy w danym momencie nie potrzebujesz nowej pasty do zębów, to jest to rzecz, która na pewno się nie zmarnuje w łazience, jeśli więc jest akurat promocja, np. tuba o 25 procent większa w cenie standardowej, warto ją kupić. Tak samo jest z mydłem, szamponem czy balsamem do ciała. Godne rozważenia są też zestawy „dwa w cenie jednego”, np. szampon z odżywką gratis.

  1. Interesuj się nowościami

Nowe produkty wprowadzane na rynek mają często bardzo atrakcyjne ceny, bo producent chce w ten sposób zachęcić klientów do zakupu. Gdy zatem szukasz dla siebie kremu, a na sklepowej półce stoi słoiczek kosztujący nie 50 zł, a 35 zł – spróbuj, zaoszczędzisz 15 zł, a nowy krem może bardzo przypadnie Ci do gustu. Zaryzykuj, może okaże się  fantastyczny!

  1. Zapytaj o program lojalnościowy

Robisz zakupy zawsze w tej samej drogerii? Zainteresuj się kartą rabatową dla stałych klientów. Duże sieci zwykle mają coś takiego w swojej ofercie, a rabaty sięgają nawet 50-60 procent podstawowej ceny. Wyrobienie karty jest bezpłatne, nie ma też obowiązku korzystania z niej. Po prostu gdy pojawia się interesująca promocja idziesz do sklepu, kupujesz taniej, a kolejne złotówki zostają w Twoim portfelu.

  1. Nie płać za markę

Drogie, renomowane firmy faktycznie oferują kosmetyki wysokiej jakości, ale nie jest też tak, że tylko krem za 500 złotych zadba o Twoją cerę. Dobre kosmetyki do codziennej pielęgnacji skóry możesz kupić już za 20-30 złotych – najczęściej efekt będzie ten sam, co po nałożeniu kremu kilka razy droższego. Porównaj przy okazji składy obu preparatów i zobaczysz, że w wielu przypadkach są one bardzo do siebie podobne, tyle że jeden krem to „unikalna francuska receptura” reklamowana w ekskluzywnych magazynach, a drugi to wyrób mniej znanego producenta.

  1. Nie przepłacaj za rzadko używane kosmetyki

Jeżeli malujesz paznokcie na czerwono tylko od święta, nie kupuj lakieru za 90 złotych. Wybierz taki za 15-20 zł, on też ładnie wygląda na paznokciach. Raz otworzony lakier szybko wyschnie i zwyczajnie się zmarnuje, przy tańszym kosmetyku strata nie jest aż tak bolesna. Ta sama zasada dotyczy też cieni do powiek, mascary czy szminki – przyzwoite kosmetyki kolorowe nie muszą kosztować majątku, w cenie jednego luksusowego tuszu do rzęs możesz śmiało kupić cały zestaw do makijażu.

  1. Przekonaj się do tanich zamienników

Supermarkety i drogeryjne sieciówki zwykle mają swoje marki własne, mniej efektowne pod względem wizualnym, ale za to bardzo tanie. Przykładowo, popularny żel pod prysznic znanego producenta kosztuje 8-10 złotych. „Bezmarkowy” żel myje dokładnie tak samo, ale kosztuje 3-4 zł, czyli aż o połowę mniej. I co ciekawe, te tanie mydła czy szampony są często lepsze od droższych odpowiedników – wprawdzie nie pachną tak intensywnie i nie pienią się tak mocno, ale to tylko oznacza, że są mniej napakowane szkodliwą chemią, a więc przyjaźniejsze dla skóry.

  1. Samodzielność popłaca

Niektóre kosmetyki są droższe tylko dlatego, że są gotowe. Takie same preparaty, tyle że przygotowywane własnoręcznie, są tańsze. Przykładowo, gotowa maseczka z glinki kosztuje około 6 zł za 20 g, a opakowanie suchej glinki, którą przed nałożeniem na twarz trzeba wymieszać z wodą, kupisz za ok. 6-8 zł za 100 g. Wysiłek żaden, a kilka maseczek masz za darmo.

  1. Rób hurtowe zakupy w internecie

Kosmetyki kupowane on-line są zwykle tańsze od tych w sklepach naziemnych o około 5-15 procent. Sklepy internetowe doliczają jednak opłatę za wysyłkę, która może zniwelować cenowe oszczędności, dlatego opłaca się robić w ten sposób duże zakupy, np. raz na miesiąc – za paczkę zapłacisz około 15 zł, ale ogółem wydasz na dokładnie te same kosmetyki 20-40 zł mniej. Możesz też złożyć zamówienie razem z koleżanką, dzięki czemu koszt wysyłki na osobę będzie jeszcze niższy. Przy dużych zakupach, na kwotę 100-200 zł, często w ogóle nie płaci się za przesyłkę.

  1. Kupuj duże opakowania

Mydło w płynie jest Ci zawsze potrzebne, tak samo szampon, płyn do kąpieli czy balsam do ciała, można więc tego typu kosmetyki kupować na zapas. Zasada jest taka, że im mniejsza objętość opakowania, tym wyższa cena jednostkowa, a jeśli wielka butelka jest niewygodna w użyciu, wystarczy przelać kosmetyk do mniejszego pudełeczka.

  1. Poeksperymentuj z naturą

Niektóre kosmetyki możesz zrobić sama w domu, z rzeczy, które trzymasz w kuchennych szafkach. Maseczki, peelingi czy odżywki na bazie produktów spożywczych są doskonale znane od lat, a swoją skutecznością w niczym nie ustępuje produktom chemicznym. I nie kosztują 30 zł, tylko 3 zł.

  1. Wybieraj wygodne opakowania

Mnóstwo kosmetyków marnuje się tylko dlatego, że nie da się ich wykorzystać w stu procentach. Zanim więc jakiś produkt wyląduje w Twoim koszyku upewnij się, że tubka da się wycisnąć do końca, a słoiczek na krem na ma szerokie wieczko, dzięki czemu da się z niego wybrać całą zawartość.

  1. Korzystaj z testerów

Nietrafione zakupy dotyczą przede wszystkim kosmetyków kolorowych. W sklepie każda rzecz wygląda inaczej niż w świetle dziennym i nagle okazuje się, że idealny podkład, błyszczyk albo cień do powiek jest w rzeczywistości za ciemny albo za jasny – kosmetyk trafia do śmieci, a Ty jesteś uboższa o kilkadziesiąt złotych. Dlatego zawsze korzystaj z darmowych próbek i testerów, zwłaszcza gdy masz w planach poważny zakup.

Ponad 150 złotych rocznie

Podsumowując, kosmetyki wcale nie muszą być tak poważnym obciążeniem dla budżetu, jak się powszechnie wydaje. Dokonując rozważnych zakupów możesz oszczędzić rocznie co najmniej 150 złotych, a gdy używasz większej ilości kosmetyków, te oszczędności będą jeszcze pokaźniejsze. Ważne tylko, by dokonywać rozsądnych wyborów pomiędzy ceną a jakością kupowanych produktów.

A w jaki sposób Ty oszczędzasz na kosmetykach?

14 komentarzy
  1. magnumator

    Do punktu 11: naprawdę warto rozcinać niby zużyte opakowania, np. szamponów – tam jest jeszcze sporo do wykorzystania.

    Odpowiedz
  2. Anna

    Z zasady staram się kupować jak jest minimum -20%. (Sephora kilka razy w roku robi taką promocje). Wtedy tez kupuje u nich moj niezbędnik makijazowy czyli podkład, bazę i puder. Są to drogie rzeczy wiec sporo oszczędzam.
    Nie kupuje podkładu bez przetestowania. W sephorze czy douglasie zawsze mozna poprosić o próbkę. Obecnie ,,testuje” 4 podkład i jestem bardzo zadowolona, ze żadnego z nich nie kupiłam bo pomimo zapewnień konsultantek sa beznadziejne.
    Ostatnio odkryłam krem Bielendy Proffesional za 49zl/100ml. Starczy mi na co najmniej pol roku! Wczesniej kupowałam droższe, zagraniczne. Oszczędność spora.
    Żel pod prysznic, szampon, pasta do zębów, odżywka do włosów, antyperspirant, żel do mycia twarzy, płyn do higieny intymnej, płyn micelarny to kosmetyki, ktore kupuje w hurtowej ilości kiedy jest przecena -50%. I tak wiem, ze będę musiała je kupic. Wydaje mi się, że tez sporo na tym oszczędzam, bo jednak są to kosmetyki, ktore używa się codziennie i zużywamy ich w ciągu roku duzo.

    Odpowiedz
  3. BJK

    aż tyle w temacie nie napiszę, aczkolwiek staram się wybierać markowe żele pod prysznic czy szampony na promocji. Z tanimi to różnie było (raz dostałem niezbyt estetycznej wysypki po tanim – czy to kwestia nadmiaru naturalnych składników czy może tańszej chemii – nie wiem).

    Co do wygladu bloga. Niestety, nie podoba mi się. Jak dla mnie jest mało czytelny. I jak widzę, na stronie głównej są wpisy zarówno bieżące jak i te sprzed roku… Wybacz Magda, taki jest mój odbiór – blog to nie serwis pokroju WP czy Onet, wg mnie powinien być czytelny.

    Odpowiedz
  4. Anna

    Zamawiam darmowe próbki kosmetyków. Podaję linki do nich na blogu. Warto szukać zakładki Outlet w sklepach internetowych z kosmetykami (są tam np. kończące się serie kosmetyków, które są zwykle tańsze) i czekać na promocje w nich, np. darmowa dostawa. Warto zapisywać się do newsletterów sklepów internetowych z kosmetykami, bo zwykle e-maile dostaje się powiadomienie o promocji w sklepie internetowym.

    Odpowiedz
  5. pieniadzjestkobieta

    Po wyjeździe za granicę dwa lata temu, gdy zabrakło mi rossmana itp. ( w Irlandii kosmetyki kupuje się głównie w aptekach i jest jedna duża sieć drogerii, ale nie ma takich promocji) przestałam kupować takie duże ilości kosmetyków. Były one w cenach jak dla mnie z kosmosu. Stoisz przy tej półce i sobie myślisz…no kurcze nie dam za ten krem 15 euro a za ten np 18 jak w pl kupowałam oba za cenę jednego plus waciki 🙂 Na początku gryzlam się z tym, ale po jakimś czasie odkryłam- że wcale takie ilosci nie są już mi potrzebne. Teraz to się nawet zastanawiam, po co mi były całe wrecz uginajace się od ciężaru, półki pelne kosmetyków, które po czasie zazwyczaj lądowały w koszu z przeterminowania, zużyte w 70%. Stratą kasy, teraz to wiem 🙂 wystarczy mi mniej a konkretnie

    Odpowiedz
  6. Oszczędnicka

    Tylko raz kupiłam korektor, którego używam w regularnej cenie. Za pierwszym razem 🙂 Potem zawsze wykorzystywałam promocję w Rossmannie 49%.

    Jeśli chodzi o kupowanie kosmetyków przez internet, to można zaoszczędzić znacznie więcej niż piszesz. Regularna cena kremu, którego używam, to ponad 45 zł. A ja kupuję w internetowej aptece za 20 z hakiem (z przesyłką paczka w ruchu)! 🙂

    Odpowiedz
  7. Patryk Zieliński

    Musze ten artykuł podrzucić mojej dziewczynie!

    Odpowiedz
  8. Stylove

    Uważam, że na kosmetykach i ubraniach nie ma co oszczędzać. My kobiety musimy pięknie wyglądać i pachnieć dla naszych dzielnych mężczyzn 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Bardziej szowinistycznie się tego napisać nie dało? 🙂 Serio? „Pachnieć dla naszych mężczyzn”?

      Odpowiedz
  9. Zakupoholiczka

    Kosmetyki to wydatek rzędu 200-250 zł miesięcznie w moim budżecie. Dlatego dziękuję za cenne rady. Przekonuję się do tańszych, polskich firm, jak Ziaja czy Eveline, które moim zdaniem produkują kosmetyki bardzo wysokiej jakości. Ale i tak moim największym problemem jest punkt 5, czyli kupowanie zbyt wielu preparatów, które leżą nieużywane – z tym muszę szczególnie walczyć. Może się uda w Nowym Roku 🙂 Sukcesów życzę! 🙂

    Odpowiedz
    • Magda

      Wzajemnie 🙂

      Odpowiedz
  10. Edyta

    Miałam okres, kiedy bardzo dużą uwagę (i jeszcze więcej pieniędzy) poświęcałam kosmetykom. Pasta do zębów tylko ta z reklam, bo inne pewnie nie nadają się do mycia zębów, żel pod prysznic tylko ten markowy, bo inne tak dobrze nie myją, szampony tylko te magicznie naprawiające końcówki itp. Teraz nie mam czasu się tym przejmować, więc na zakupach biorę pierwsze lepsze produkty bez żadnych udziwnień ani ulepszeń. Jeszcze nie umarłam, nie wypadły mi zęby, nie jestem łysa i nie chodzę brudna. Czyli zwykłe kosmetyki spełniają swoją funkcję tak samo, jak te „niezwykłe” 🙂 A dzięki mniejszym wydatkom na kosmetyki mogę więcej wydać na żywność lepszej jakości.

    Odpowiedz
  11. Zuzka

    Muszę zacząć się stosować do tych rad bo po podliczeniu moich wydatków na kosmetyki złapałam się za głowę.

    Odpowiedz
  12. ola

    Świetny artykuł. Ja sama nie kupuje zbytnio markowych kosmetyków. Wiem, że 70% to sama mark.a. Często też kupuje w outletach kosmetycznych tam jest bardzo tanio w porównaniu z np: Rossmanem/

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Awatar Magda

Cześć, nazywam się Magdalena Bród, na co dzień zajmuję się marketingiem internetowym, interesuję się finansami osobistymi (stąd też pomysł na blog finansowy) i podróżami. Kilkanaście lat mieszkałam w pięknym Wrocławiu, a od niedawna w Tarnowskich Górach.

Blogujesz o biznesie lub finansach? To dołącz do grupy na Facebooku: Blogerki o finansach i biznesie

Archiwa