Dziś nie tyle o tym, jak oszczędzać prowadząc samochód, ale o tym, co robisz źle (i ja też to robię) jeżdżąc nim – może pozwoli nam to wyrobić sobie odpowiednie nawyki, dzięki czemu, zawsze te kilkadziesiąt złotych zostanie w portfelu. Nie wiem, jak u Ciebie, ale mi schodzi średnio 400 zł miesięcznie na benzynę. Każda oszczędność będzie więc dobra.
-
Zbyt duże obciążenie samochodu
Zdarza Ci się czasem jechać z pełnym bagażnikiem, mimo że nie ma takiej potrzeby? Np. zrobiłaś/eś zakupy spożywcze, ale już nie dałaś/eś rady wnieść zgrzewki mleka i wody mineralnej? A potem to w tym aucie zostaje przez kilka dni i z tym jeździsz – bez sensu. Nie wieź też np. pięciolitrowego płynu do spryskiwaczy czy do chłodnic – to może zostać w garażu/w domu. Każde obciążenie generuje większe spalanie, dlatego najlepiej jeździć tylko z tym, co potrzebne.
-
Jazda z pustym bagażnikiem dachowym, z otwartym oknem czy szyberdachem
Jeśli nie potrzebujesz akurat „trumny” na swoim samochodzie, to ją po prostu zdemontuj. Jeśli masz klimatyzację, to jej użyj, generuje mniejsze spalanie niż otwarte okno przy szybkiej jeździe. Szyberdach jest Ci naprawdę potrzebny? 🙂
-
Złe/Nieproporcjonalne ciśnienie w oponach
Miałam tak ostatnio, nie sprawdziłam ciśnienia w oponach i podróż z Wrocławia do Bytomia kosztowała mnie więcej paliwa niż zwykle. Dopiero na miejscu zorientowałam się, że w prawej, tylnej oponie był lekki „flak”. Dlatego tak istotne jest to, by ciśnienie było odpowiednie. Najlepiej sprawdzać to co miesiąc, zwłaszcza jesienią, gdy obniżają się temperatury.
-
Jazda „na luzie”
Nie wiem, jak u Ciebie, ale mnie zawsze tata powtarzał, że jadąc na luzie jedzie za darmo. Nic bardziej mylnego. Spalanie przez jazdę w ten sposób jest znacznie wyższe, dlatego zamiast „wrzucać na luz” podjeżdżając do czerwonych świateł, znacznie lepiej po prostu redukować biegi. Jazda tego typu ma jeszcze jeden minus – „kierowalność” samochodu jest znacznie niższa, dlatego możemy po prostu stracić panowanie nad kierownicą.
-
Jazda zbyt wolno
Każdy wie, że zbyt szybka jazda powoduje wyższe spalanie, ale już nie każdy wie, że podobnie jest ze zbyt wolną jazdą na wysokim biegu czy na zbyt wolnym przyspieszaniu. Najlepiej dopasować prędkość do optymalnej dla danego samochodu.
-
Jazda na zbyt wysokich obrotach
To dość oczywiste – im wyższe obroty, tym wyższe spalanie. Dlatego też nie ma co jechać na trójce, gdy silnik pokazuje 4000 obrotów. Nie ma też co szarżować na autostradzie samochodem z silnikiem 1.2 (jak mój). Ja na przykład zauważyłam, że optymalnie dla mojego samochodu jest nie przekraczać 110-120 km/h, powyżej tej prędkości benzyna leeeeeeeeci jak szalona.
-
Brak dynamiki jazdy/zbyt częste „stopy”
Ruszamy, zwalniamy, ruszamy, zwalniamy, byleby zdążyć przejechać na następnych światłach!. A to zupełnie nie ma sensu, bo to, że na jednych światłach zdążysz przejechać na zielonym, wcale nie znaczy, że na następnych też. Zbyt częste stopy nie oznaczają bynajmniej jeżdżenia jak pirat, żeby nie musieć się zatrzymywać. Po prostu np. jak z daleka widzisz, że światło jest czerwone, po prostu odpowiednio zwolnij i nie dopuść do zatrzymania się samochodu.
-
Zbyt krótka jazda
Po bułki do sklepu? Lepiej sobie odpuść i się przejdź. Twoje auto nie zdąży się rozgrzać, co będzie Cię bardzo dużo kosztowało. A już na pewno więcej niż te nieszczęsne bułki 🙂
-
Olewanie przeglądów/serwisowania samochodu
Zapominanie o okresowych przeglądach samochodu, niewymienianie oleju, filtrów itp. skutkuje znacznie wyższym spalaniem, a do tego może być niebezpieczne dla samego samochodu, dlatego nie ma co o tym zapominać i olewać tematu, żeby zaoszczędzić parę groszy na wymianie. To koszt, który naprawdę warto ponieść.
-
Włączanie samochodu i jednoczesne odśnieżanie go/odszranianie
To akurat nie tylko zwiększa zużycie paliwa, ale i grozi mandatem. Nowego silnika nie trzeba rozgrzewać, inaczej – nie robi się tego. Jeśli chce się „zrobić mu dobrze”, lepiej przez minutkę jechać równomiernie, powoli i spokojnie – nie gazując i nie hamując gwałtownie.
-
Parkowanie przodem
Pewnie na co dzień się nad tym nie zastanawiamy, ale parkując przodem, musimy wyjeżdżać z miejsca postojowego tyłem, co nie tylko jest bardziej niebezpieczne dla nas, ale i bardziej paliwożerne, musimy bowiem ruszyć na wstecznym, a następnie zmienić bieg na „normalny”, a takie manewrowanie przy zimnym silniku nie jest ekonomiczne pod kątem spalania.
Takich punktów mogłoby tu zapewne być znacznie więcej, ale już naprawa powyższych błędów sprawi, że spokojnie zaoszczędzisz co najmniej 1 litr paliwa na 100 km.
A jakie Ty masz propozycje?



Bardzo dobry wpis! Ja dorzuciłbym od siebie jeszcze, by przy wymianie opon zwracać uwagę na jej opory toczenia – im niższe, tym mniej auto spali 🙂 Ale czasem opona o niższych oporach potrafi być wielokrotnie droższa, od takiej „podstawowej” – więc gdy naprawdę dużo nie jeździmy, to może się okazać to mniej ekonomiczne 😉 Pozdrawiam!
Dzięki! Dzięki za dopowiedzenie, ale masz rację, to się opłaca osobom, które bardzo dużo jeżdżą.
Ja dorzuciłabym jeszcze, że automatyczna skrzynia biegów oznacza dużo większe spalanie, o czym się właśnie przekonuję. Jednak doświadczony kierowca lepiej dostosowuje bieg do prędkości jazdy niż maszyna. Zbyt często jestem niezadowolona z biegu jaki mi proponuje mój samochód i koryguję go ręcznie (pomimo automatu) bo wpadam niepotrzebnie w bardzo wysokie obroty silnika.
Oo, a widzisz, ciekawa jestem jak to jest z automatyczną skrzynią biegów, dlaczego samochód proponuje Ci inne biegi? Czy że jeździsz dużą prędkością na za małym biegu? Stąd te wysokie obroty?
Od kilku tygodni jeżdżę na automacie. W moim odczuciu biegi zmieniały się za późno, sama wrzucałabym je szybciej. Ale właśnie zmieniliśmy rozrząd bo była najwyższa pora i samochód działa zupełnie dobrze. Mechanik powiedział ze poprzednio ktoś trochę źle złożył ten rozrząd. Nie znam się, ale coś tam o dwa ząbki było przesunięte. Biegi wrzucają się tak jak bym sama to robiła ręcznie i spalanie jest dużo mniejsze!
To daj znać, jak będzie np. po miesiącu 🙂
Mój tata też kazał mi jeździć na luzie. Ale ostatnio zmienił samochód i poglądy 😉 Okazuje się, że w starszych samochodach to była rzeczywiście oszczędność, ale w nowych nie ma już sensu 🙂
W ramach oszczędności polecam instalację gazu (u mnie się świetnie sprawdza), a przede wszystkim rower!
No może może, niech będzie, że kiedyś tak było 🙂
Do gazu nie jestem przekonana jakoś…
Włączanie samochodu i jednoczesne odśnieżanie go/odszranianie?
Dobra, to jak mam włączyć ogrzewanie tylnej szyby bez uruchomienia silnika? Jak mam rozgrzać auto zanim do niego wsiądę i odjadę? Jak mam sobie pomóc przy skrobaniu szyb o 5 rano przy mrozie niekiedy w okolicach -20 stopni?
Najlepiej chodzić na piechotę, będzie taniej.
Elka, proszę, czytaj dokładniej – pisałam o włączeniu silnika i grzaniu go, żeby odśnieżać/odszraniać, nie ma informacji o tym, by włączyć ogrzewanie tylnej szyby bez uruchamiania silnika 🙂
Jak masz sobie pomóc? Nie masz – bo przypominam, że za włączony samochód i odśnieżanie grozi mandat.
Jeśli Ci to nie pasuje, to po prostu się nie stosuj, nie widzę problemu 🙂
I jeszcze jedno – „zbyt wolna jazda na wysokim biegu”. Ciekawe, zgodnie z instrukcją mojego samochodu: „w miarę możliwości należy jak najczęściej jeździć na najwyższym biegu. W ruchu miejskim już od 50km/h można włączać czwarty bieg. W zakresie prędkości 50-80km/h na czwartym biegu zużycie paliwa jest niższe niż na biegu trzecim aż o 25%.” A przecież auto nie „prosi” się o czwóreczkę przy 50km/h.
Od siebie dorzucę inną radę, zjeżdżając z wzniesienia puśćmy gaz, odetniemy dopływ paliwa i pojedziemy za free.
I znów, to co piszesz, nie odnosi się do tego, co cytujesz. Nigdzie nie napisałam, że masz jechać 30 km/h na piątce. Ja włączam piątkę już przy 50-60 km/h.
I dzięki za radę 🙂
naprawdę jadąc na ludzie pali się więcej paliwa ? mi wydawało się że wtedy silnik nie pracuje 😀
Naprawdę 🙂 Zwłaszcza w nowych silnikach.
Z czymś nie mogę się zgodzić a czegoś chyba nie rozumiem..
Zacznę od ostatniego punktu. Nie parkować przodem, bo trzeba wyjeżdżać tyłem. To jak, parkujemy tyłem, żeby wyjechać przodem? To parkowanie tyłem jest takim samym manewrem co wyjazd tyłem z parkingu przecież..
I jeszcze odnośnie tych otwartych okien, nie wiem czy wiesz, ale klimatyzacja też zżera nam sporo paliwa 🙂
Ale jak parkujemy tyłem po podróży, to samochód jest rozgrzany, więc manewrowanie nie jest problemem 🙂
Klimatyzacja też zżera, ale mniej niż otwarte okno.
PS Usuwam linka, następnym razem podpisz się imieniem, to link zostanie.
Co prawda samochodu nie mam, więc może nie powinienem się wypowiadać, jednak ostatnio przykuła moją uwagę sytuacja: Jakaś osoba wyjeżdżała z podwórka, potem wyszła z samochodu (był ciągle włączony) i poszła zamknąć bramę. Myślałem, że od razu wróci do samochodu, jednak ona jeszcze zamieniła kilka słów z kimś na podwórku i poszła do domu. Gdy byłem już kilkaset metrów za tym samochodem (jechałem rowerem, niezbyt szybko), to on ciągle stał.
Kilka razy widziałem też jak ktoś siedział we włączonym samochodzie i rozmawiał sobie z kimś, kto stał przy nim.
A kiedyś oglądałem testy, w których porównano dwa style jazdy:
1. Spokojny, cały czas podobna prędkość
2. „Agresywny” – ostre hamowanie, przyśpieszanie
Drugi spalał dużo więcej.
Oczywiście, że możesz się wypowiadać mimo że nie masz samochodu 🙂
Jak widać, nie każdemu zależy na ekonomicznej jeździe.
Też widziałam te testy, chyba nawet Wyborcza to kiedyś robiła – ruszali z punktu A do punktu B z pełnymi bakami, jeden agresywnie i szybko, drugi spokojnie, wolniej – i też pamiętam, że ten, który jechał szybko, nie tylko nie był pierwszy na miejscu, ale i spalił znacznie więcej benzyny.
Sama ciągle szukam sposobow by podróż autem oprócz wygodnej była jeszcze opłacalna 🙂 Stosuję się przeważnie do większości tych zasad – chociaż jeśli chodzi o jazdę na luzie, tutaj są cięgle dwie szkoły. Terazm mam o tyle dobrze, że do pracy mamm raptem 5km. Ciekawa jestem ile Ty pokonujesz km za te 400 zł? Jest to niezmienna kwota miesiąc w miesiąc ?
Hej Pe, witam na blogu 🙂
To 400 zł to tak mniej więcej – ale ja do pracy jeżdżę komunikacją miejską. Tyle wydaję na pozostałą jazdę, na przykład do rodziców, 200 km w jedną stronę.
Pozdrawiam!
Dobre zestawienie, kilka rzeczy mogę poprawić. Ale nie wiem czy wszystko uda mi się wyeliminować. A dla mniejszego spalania, może jakieś auto hybryda 🙂
Za droga :p
U mnie najoszczędniej w kwestii jazdy samochodem wyszła… jego zmiana. Przesiadłam się z dwulitrowej benzyny na diesel 1.3 i okazało się, że wydatki na paliwo spadły o połowę 🙂
O, to rzeczywiście duża różnica 🙂
Czemu nie warto jeździć po bułki do sklepu? Bo jeszcze cztery litery rosną 😛 Ile razy moje auto już było „na chodzie” i je odśnieżałem…cóż, miałem szczęście 😛
ech… 1 i 2 koniecznie do poprawienia. Mam tendencje do zostawiania ciężkich przedmiotów w bagażniku 🙁 ale z tymi oknami to się zdziwiłam. Serio to zwiększa spalanie? Nieźle.
Miłego weekendu!
No trochę zwiększa 🙂 Dzięki! 😛
Powiem szczerze, że o 11 punkcie – Parkowanie przodem nie wiedziałem. Coś kiedyś słyszałem o pompowaniu opon azotem. Wiesz może czy to się sprawdza?
Ja mam zdecydowanie problem z szybką i zbyt agresywną jazdą, niby próbuję jeździć ekonomicznie, ale różnie to bywa 🙂
Nie mam bladego pojęcia jaki wpływ na spalanie ma pompowanie opon azotem, przykro mi 🙂
A z tą szybką i agresywną jazdą to chyba więcej osób ma problem 😛 Ja często też.
Fajny artykuł i porady, do których w większości się stosuję. Oczywiście wiele zasad zależy do wielu czynników, posiadanego samochodu, wagi, silnika, odcinka do pokonania itp. To parkowanie tyłem już mam we krwi. W większości przypadków samochodu używam do długich tras w weekendy, więc wcześnie rano wygodnie wyjechać. Dopisałbym kolejny punkt: wybór nieco dłuższej drogi o lepszej jakości, niż skrótów po dziurach. Może i czasem zaoszczędzi się 10-20 minut i pokona o te 30 km mniej, ale spali więcej benzyny i więcej się człowiek zdenerwuje na bocznych drogach, nie mówiąc o ryzyku pobłądzenia, trafienia w okresie letnim na zawalidrogi w postaci traktorów i kombajnów 😉
I kolejny punkt: sprawdzenie trasy przed podróżą, dobre jej zaplanowanie, zaopatrzenie się w nawigację (Yanosik/Google Maps/Automapa itp.) dobry atlas samochodowy – jeśli jedziemy w nowe miejsca. Niby wiadome, ale z praktyki swojej i opowieści znajomych wiem, że nie zawsze się o tym pamięta. Pozdrawiam serdecznie:)
Cześć Tomek! Witam na blogu kolegę z rodzinnego Bytomia 🙂
Dzięki za dopowiedzenie i kolejne wskazówki. Może dobrym pomysłem będzie rzeczywiście dopisać kolejne rady, zebrane przez Was, komentatorów 🙂
Ja mam automatyk. Nie wiem jakie jest porownanie z reczna skrzynia biegow (i na szczescie nie musze!), ale mam pare uwag. Po pierwsze – chodzic. Chetnie bym sie przespacerowala, ale tak sie sklada, ze mieszkam na przedmiesiach – a na przedmiesiach sa same domy (no ja mam w poblizu jeszcze cmentarz). Po drugie – w bagazniku zawsze mam wode, koc, torbe z ubraniami i butami na zmiane i pare innych niezbednych dla mnie rzeczy. Mysle, ze kazdy musi czyms obciazyc samochod. Bardziej od spalania, proponuje sie skupic na malym samochodzie typu „gas saver”, a nie 10-cylindrowym pick-up trucku, ktory bedzie pozeral benzyne bardziej niz zapakowany po dach 4-cylindrowiec. Do takich samochodow najlepiej jeszcze dokupic stacje benzynowa.
Anno, witam Cię na moim blogu, jak widać jednak życie w USA, a życie w Polsce bardzo mocno się od siebie różni. Co do samochodu, to pewnie, że to najlepszy sposób na oszczędzanie, ale w tym wpisie nie chodziło o to, żeby nagle znaleźć kilkadziesiąt tysięcy na nowy wóz 🙂
Bardzo ciekawy artykuł jakoże codziennie pokonuje sporo kilometrów. W zasadzie tylko jeden punkt mnie zdziwił – parkowanie przodem. Nie pomyślałem o tym, że to ma aż takie konsekwencje na spalanie, ale od dłuższego już czasu i tak parkuję tyłem. Po prostu wygodniej się wyjeżdża 🙂
Wiele osób obawia się parkowania tyłem, ale jest to wbrew pozorm bardzo proste. Wystarczy patrzeć w boczne lusterka i widzisz ile masz miejsca po obu stronach samochodu tak by nic nie przyhaczyć. Ogólnie staram się jeździć w miarę dynamicznie, ale tak by niepotrzebnie hamować. Staram się jeździć „za darmo” hamując silnikiem, czyli po prostu puszczam nogę z gazu i samochód sam się toczy. Potem redukacja biegów i to często działa.
Pozdrawiam serdecznie
Dzięki Patryk 🙂 To z tym spalaniem przy parkowaniu przodem to minimalnie większe zużycie, ale jeśli weźmiemy pod uwagę dłuższy okres, np. skalę całego miesiąca, to się uzbiera.
Jazda na luzie jest najlepsza. Moja babcia tak w to wierzy, że nawet w zakręty wchodzi „na luzie”. Naprawdę można się wystraszyć.
Aż strach!
Jeśli chodzi o jazdę na luzie, to przez wiele lat również miałem podobną filozofię – że w takiej sytuacji spalanie jest mniejsze. Dopiero rok temu jak trochę poczytałem i kupiłem auto, które wyświetla mi bieżące spalanie zacząłem pracować nad zmianą tego nawyku.
Odnośnie jazdy na luzie mogę dodać, iż chodzi o tak zwane hamowanie silnikiem. Umiejętność ta bardzo przydaje się w górach przy zjeżdżaniu ze stromych wzniesień. Oszczędzamy też wtedy tarcze i klocki hamulcowe o bezpieczniejszej jeździe nie wspominając.
Dzięki za dopowiedzenie! Rzeczywiście, to też bardzo istotne.
Ja się tylko do jednego punktu odniosę:
Włączanie samochodu i jednoczesne odśnieżanie go/odszranianie
Ja tego nie czynię by rozgrzać silnik auta, tylko, żeby w aucie leciało ciepłe powietrze. Mimo rękawiczek po odśnieżaniu często jesteśmy zziębnięci, a prowadzenie auta w takim stanie jest mało komfortowe co w jakiś sposób przekłada się na bezpieczeństwo jazdy. Więc u mnie autko chodzi, by w środku zrobiło się cieplutko 🙂 a przy okazji ogrzewanie tylnej szyby i lusterek odejmuje mi roboty 😉
PS. No i po urlopie jestem – nadszedł czas spłacania karty kredytowej 😛
Nie no wiem, że wtedy cieplej i w ogóle… ja na szczęście od prawie 2 lat nie mam tego problemu, bo mam miejsce postojowe w garażu podziemnym. Nawet zimą jest tam co najmniej 15 stopni. To naprawdę oszczędza czas 😀
Haha czyli na urlopie się zadłużyłeś? 🙂
miałem parę niespodziewanych wydatków w lipcu i na wydatki na miejscu troszkę zabrakło 😉 mam też spore wydatki w tym miesiącu (m.in. kurs specjalistyczny) ale na szczęście zmieszczę się w spłacie karty w okresie bezodsetkowym 😉
Jak dobrze, że trafiłam na tego bloga z tym postem. Złote rady, muszę je wdrożyć w życie, tym bardziej, że planuje zakup nowego autka. pozdrawiam 🙂
Cieszę się, że mogłam się choć trochę przydać 🙂
Również pozdrawiam!
Bardzo ciekawy wpis (w ogóle ciekawy blog, bo czytam od jakiegoś czasu, ale dopiero pierwszy raz komentuję). Nurtuje mnie natomiast jedna sprawa. Czy robiłaś obliczenia dotyczące tankowania? Bo tak: z jednej strony sam wjazd na stację, gaszenie silnika żeby zatankować, później znowu ruszanie i wyjazd ze stacji, to dodatkowo zużyte paliwo, więc na pozór wydaje się, że trzeba by to było robić jak najrzadziej (czyli lejemy do pełna). Z drugiej jednak strony, jak sama napisałaś, lepiej jeździć z mniejszą ilością ładunku (tu też – paliwa). Domyślam się, że dla każdego samochodu jest inaczej, ale czy liczyłaś to dla swojego auta?
Witaj Marcin! Cieszę się, że w końcu zdecydowałeś się skomentować 🙂
Nie, nie robiłam wyliczeń. Uważam, że akurat tankować zawsze warto do pełna, bo to przede wszystkim oszczędza czas. Sama też tak robię. Pisząc o jeździe z mniejszym załadunkiem, miałam na myśli niepotrzebne rzeczy, jak np. u mnie ostatnio grill + opanowanie węgla drzewnego 🙂
hym… wiesz co? powiem Ci szczerze ze 3 Twoje rady maja sens, reszta niestety nie. Po pierwsze KLIMA, mam 3 samochód z klima, i każdy „zjadał” więcej „zupy” niż w przypadku otwartego okna. Po drugie, zmiana biegów, przeważnie nie kręcimy do czerwonej kreski tylko miedzy 2500 a 3000 tyś. po trzecie obciążenie jak piszesz ma sens, ale czy 5l płyn do spryskiwaczy zwiększy spalanie?? a czy w tresie nie zdarzyło się Tobie ze zapaliła się kontrolka od smarowania, czy tez płynu chłodzącego? Czy lepiej nie mieć tego w zapasie? Tak samo koło zapasowe, też ma swoją wagę, ale raczej nie zostawiasz go w garażu? I takie pytanie, czy kiedyś sprawdzałaś te „lepsze” paliwa? Dużo zależy też od paliwa jakiej jest jakości. Mamy stacje paliw i „stacje paliw” które maja „chrzczone” paliwo, mam taka stacje nie daleko, nie raz liczyłem sobie paliwo na „tej” stacji i na drugiej, różnica około 30km więcej przejechałem tankując lepsze paliwo. Ale nie każdy samochód jest do tych lepszych paliw. Trzeba samemu się przekonać jak wychodzi lepsze od gorszego. Mi wychodzi o wiele lepiej. a ogólnie to bardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
Sykus, dzięki za cenne dopowiedzenie. Co do klimy i otwartego okna – może i rzeczywiście klima bierze więcej, ale po jeździe „na mieście”. Na autostradzie już raczej jest odwrotnie 😛
Co do zbędnego bagażu – wiem wiem, 5 litrów płynu jest spoko, ale znam ludzi, którzy kompletnie bez potrzeby wożą w swoich bagażnikach pół domu 🙂
klima na 100% bierze więcej nawet na trasie nie raz to liczyłem.Co do ludzi którzy wożą pól domu to ich sprawa :P,co nie?. Czy kiedyś brałaś pod uwagę stosunek mocy do masy? Kiedyś miałem Opla z silnikiem 1.6 100KM z waga 1450kg, paliła ok. 10l\100km. Kuzyn zaś ma ten sam model z silnikiem 1.8 136KM, jego Opel pali 7,8 – 8.3l/100KM. Więc wniosek jest taki że lepiej mieć zapas koni mechanicznych niż za mało. Takie jest moje zdanie, ale każdy ma osobne.
Pozdrawiam;)
Będę teraz zmieniać samochód, więc przetestuję. Ale w 100% się z Tobą zgadzam. Ja mam teraz silnik 1.2, właśnie Corsę C i to jest masakra 🙂
Jazda na gazie jest rewelacyjna oszczędza się dosyć sporo, kiedyś jak diesel był za 3.5 to to była oszczędność. Kilometr za grosze.
Mnie jakoś gaz jednak nie przekonuje 🙂
Muszę przyznać, że masz najładniejszego bloga jakiego do tej pory widziałem.. Rewelacja 😀 a artykuły także na wysokim poziomie!
Haha, dzięki pięknie!
Bardzo dobry artykuł, ale osobiście dodałbym jeszcze dwa punkty:
1) Sprawdźmy czy tankujemy dobry rodzaj paliwa- nic nam nie da wlanie do baku 98-oktanowej benzyny jesli nasz silnik dostosowany jest do jazdy na 95-tce. Tylko 5 % samochodów jeżdzących po Polskich drogach ma silniki tak skonstruowane, aby optymalnie spalane było w nich droższe paliwo klasy premium, tymczasem aż 20% sprzedawanego na stacjach paliwa to właśnie paliwo droższe, o większej liczbie oktanów
2) Odpowiednie planowanie trasy- Zanim wybierzemy się w trasę, dobrze zaplanujmy nasz przejazd. Ma to ogromny wpływ na ilość zużytego przez nas paliwa. Przeciętny samochód osobowy spala najmniej paliwa przy jednostajnej jeździe na 5 diegu, z prędkością 90-100 km/h. Planując przejazd warto więc wybrać taka trasę, która pozwoli na jak najdłuższą jazdę właśnie w takich warunkach.
Super, dzięki za dopowiedzenie 🙂